Ulubiona bohaterka w literaturze

Dziś obchodzimy Dzień Kobiet. Może to dobra okazja, aby pomyśleć również o kobietach, które poznaliśmy za pośrednictwem książek? Jeśli mielibyście zdecydować, która bohaterka literacka jest waszą ulubioną – na którą padłby wasz wybór?

8 marca to w kalendarzu Dzień Kobiet. Czy to święto dotyczy również bohaterek literackich? Chciałbym was zachęcić do wybrania tej jednej ulubionej bohaterki. Sam mam z tym problem. Wiele wybitnych piór stworzyło niezapomniane kobiece postaci. Wcale nie jestem przekonany, która powinna zająć pierwsze miejsce w moim rankingu. Wiem, że na podium na pewno znalazłyby się (kolejność alfabetyczna): Emma Bovary Flauberta, Jane Eyre Charlotte Brontë oraz Irena Heron Forsyte Galsworthy’ego. Postanowiłem dziś napisać o tej ostatniej.

Nie, żeby to rozwiązało problem i niwelowało moje wyrzuty sumienia. Bo jak mam pominąć inne bohaterki literackie, które skradły mi serce? Katarzynę Earnhaw uwięzioną przy Wichrowych Wzgórzach? Annę Elliot z Perswazji (Jane Austen), która musi nauczyć się walczyć o siebie i swoje szczęście? Zdeterminowaną Urszulę Iguáran trzymającą we względnych ryzach rodzinę w Stu latach samotności Marqueza? Zagubioną Joannę Lenkiewicz (Beethoven i dżinsy Krystyny Siesickiej)? Wielką manipulatorkę Józefinę Napier prowadzącą szkołę w Więcej pań niż panów Ivy Compton-Burnett? Fascynującą Becky Sharp z Targowiska próżności Thackeraya? Wreszcie dlaczego na podium nie umieścić pauvre Susanne, czyli cenionej aktorki Zuzanny z Zapachu rumianku (wspomnianej Krystyny Siesickiej). Długo by wymieniać kolejne panie. Cóż, taki – wątpliwy – urok rankingów.

„Przed młodą parą, przyglądając się jej z nieco chmurnym uśmiechem, stała wysoka, pięknie zbudowana kobieta, którą jeden z członków rodziny porównał niegdyś do pogańskiej bogini. Dłonie jej, obciągnięte perłowym zamszem rękawiczek, skrzyżowane byty jedna na drugiej; poważną, uroczą twarz skłoniła nieco na bok, przykuwając spojrzenia wszystkich mężczyzn. Postać kołysała się delikatnie, jak gdyby poruszały nią najlżejsze prądy powietrza. Cera, choć bladawa, miała jednak ciepły ton; wielkie, ciemne oczy spoglądały z wyrazem pełnym słodyczy. Przede wszystkim jednak spojrzenia męskie lgnęły do jej warg – zadających pytania czy odpowiadających na nie z tym samym chmurnym uśmiechem. Były to wargi zmysłowe i zarazem słodkie, zdające się tchnąć ciepłem i aromatem jak wonny kwiat. Obserwowana przez nią para narzeczonych nie wiedziała, że jest przedmiotem zaciekawienia bogini. Bosinney zauważył ją pierwszy i zapytał o jej nazwisko. June podprowadziła narzeczonego ku pięknie zbudowanej kobiecie.
– Irena jest moją najserdeczniejszą przyjaciółką – powiedziała. – Chcę, żebyście zaprzyjaźnili się z sobą”.

Irenę Forsyte zd. Heron być może znacie z książkowej Sagi rodu Forsyte’ów, a może z którejś z ekranizacji (w tę postać wcielały się Greer Garson, Nyree Dawn Porter – stworzyła chyba najwybitniejszą kreację Ireny – czy Gina McKee). Fascynująca, nieszczęśliwa żona Soamesa Forsyte’a, kobieta, która próbuje wyrwać się z pięknej i zimnej klatki niechcianego małżeństwa, gdy spotyka prawdziwą miłość. Kim była? Ofiarą swoich czasów? Femme fatale niszczącą kolejnych mężczyzn? A może zimną manipulatorką, która skrzywdziła Soamesa? Zdania kolejnych pokoleń czytelników i widzów są podzielone. Galsworthy nie ułatwia zadania – bodaj nigdy nie pokazuje zdarzeń z punktu widzenia Ireny. I ja od wielu lat przeżywam fascynację tą bohaterką. Pozostaję jej wierny, jestem po jej stronie w tym konflikcie. Wiem, że niedługo znów się z nią spotkam – za jakiś czas wejdę w świat zadowolonych z siebie Forsyte’ów – rodziny, która w kolejnych tomach będzie się stopniowo chylić ku upadkowi.

A gdybyście wy mieli wybrać swoją ulubioną bohaterkę? Kto by nią został i dlaczego?

Źródło cytatu: John Galsworthy, Saga rodu Forsyte’ów (tom 1), przeł. Róża Centnerszwerowa, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1998.
Źródło grafiki: http://movie-dude.co.ukhttp://www.pirates-cave.eu/forsyte%20saga.htmhttps://en.wikipedia.org/wiki/That_Forsyte_Woman

19 Replies to “Ulubiona bohaterka w literaturze”

  1. Ja nie mam wątpliwosci: Barbara z Ostrzeńskich Niechcicowa. Dlaczego? Bo mam tę Barbarę za żonę :).

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Uwielbiam Barbarę – byłem niepocieszony, kiedy w „Nocach i dniach” coraz więcej było Agnieszki, a coraz mniej Barbary.

  2. Każdy wybór jest rezygnacją, chcąc więc wybrać tę jedyną, muszę odrzucić setki innych. A przecież to niesprawiedliwe, bo wśród tych odrzuconych – nie, to złe słowo, raczej wśród niewybranych są zarówno Elizabeth Bennet, jak i Anna Sirley. Są wspomniane przez Michała Irena Forsyte i Urszula Iguaran, jest też Clara Trueba (Dom duchów, I. Allende), jest Lisbeth Salander (Millennium, S. Larsson). I wiele, wiele innych. Ale trudno, ta najbardziej charyzmatyczna kobieta według mnie wyszła spod pióra Herbjorg Wassmo, to Dina Gronelv. Dina to kobieta niezwykła, silna, namiętna, bezwzględna, a jednocześnie złakniona uczuć, których nie zaznała w dzieciństwie. Życiem Diny rządzą pasja, żywioły a także jej własne słabości. „Księga Diny” jest książką do której wracam wyjątkowo często. Surowa w swoim klimacie – niczym zima w Norwegii, a jej krnąbrna i nieokiełznana bohaterka na zawsze zmieniła moje myślenie o kobietach. Bo od Diny nie można uciec.

  3. Obawiam się, że o moim wyborze psycholog miałby coś do powiedzenia, bo nastolatką byłam …dzieści lat temu, a wszystkie trzy moje ulubione bohaterki to nastolatki, stojące dopiero u progu swojej drogi życiowej i sztukujące rzeczywistość marzeniami: Ania Shirley z powszechnie znanego cyklu Lucy M.Montgomery, Joasia Uruska z „Zawsze jakieś jutro” Janiny Wieczerskiej, Ludka Balwikówna z „Tabliczki marzenia” Haliny Snopkiewicz. Ania wprawdzie z czasem dorośleje, staje się przykładną żoną, matką, panią domu, swoją pasję pisania realizując z rzadka i gdzieś na boku, ale zachowuje ten swój dziecięcy optymizm, a przy tym z wiekiem staje się coraz bardziej tolerancyjna, mniej kategorycznie oceniająca ludzi i zjawiska. Jedyne, co mi się w starszej Ani mniej podoba, to skłonność do swatania par – tu wyznaję tezę, że doradzić można, ale czynnie angażować się w cudze sprawy sercowe raczej nie należy :-). A Joasia i Ludka na końcu powieści też stają się dojrzalsze, ale zostają wciąż nastoletnie, wciąż ufne w przyszłość i w moc marzeń.

    1. Jeśli dobrze pamiętam, to Joanna w dorosłość wyskoczyła jak pod Niagarę: przy macosze miejsca w domu nie było, daleka ciotka w wielkim mieście, nowa szkoła, brat też nie przy niej, no i ten Marek – zamiast chłopaka ołtarzyk. Nawet pracę w wakacje potraktowała jako okazję do pomocy czczonemu. Ja też ją bardzo lubiłem, nie wiem jak byłoby dzisiaj, ale w młodości – bardzo.

  4. Swój głos oddaję na Jane Eyre. Za co? Za szlachetne cechy i za chęć walki, mimo przeciwności losu.

  5. Nie mam jednej czy dwóch ulubionych postaci kobiecych, jest ich trochę więcej – postaram się, mimo wszystko, ograniczyć: Krystyna (córka Lavransa), Terhen z „Miedzianego ptaka” Kaari Utrio, Ania Shirley, Jane Marple i Lisbeth Salander.
    Anię pokochałam od pierwszego czytania i już tak pozostanie. Krystyna i Terhen, obie wielowymiarowe, samodzielne w męskim świecie średniowiecza. Jane Marple za jej znajomość ludzkiej natury :), a do Lisbeth mam zawodowy sentyment :).

  6. chomik buszujący w zbożu says: Odpowiedz

    Ja serce straciłam dla trzech postaci kobiecych. Pierwsza to panienka mieszkająca z małpką Panem Nilssonem i koniem, w Willi Śmiesznotce. Pippi, najsilniejsza dziewczynka na świecie z torbą pełną złotych monet, doskonale sobie radzi bez pomocy dorosłych. ignorując bądź odrzucając wszelkie próby ingerencji w jej życie. Druga to Mała Mi, która pomimo wszystko ma pozytywny stosunek do życia, mieszka z rodziną Muminków, niekiedy jest złośliwa. Trzecia to Honor Harrington, w dzieciństwie zaadoptowana przez treecata, któremu nadała imię Nimitz. W wieku dwunastu lat zdobyła patent lotniarski.

  7. Scarlett O’Hara, za naturę.

  8. Kiedy nie tak dawno w twórczych, że się tak wyrażę, okolicznościach odświeżyłem sobie Beethovena i dżinsy, doznałem dwóch zaskoczeń. Po pierwsze, że tak wiele, nawet dosłownych zwrotów pamiętam, nawet wizualizacje mieszkań, osób, podwórek miałem takie jak kiedyś. Po drugie – dotarła do mnie na nowo i już nie była książką o młodzieży, a właśnie o Joannie.

  9. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

    Bardzo dziękuję, że podzieliliście się ze mną swoimi typami:)

  10. czarna orchidea says: Odpowiedz

    Michał, ja do tej pory zachwycam się Jane Eyre. I zamierzam w najbliższym czasie sobie tę powieść znów odświeżyć. Postać kobieca, która utkwiła mi w pamięci jeszcze jak byłam dzieckiem, to Ronja. Harda i odważna córka zbójnika, która próbuje odnaleźć się w świecie rządzonym przez dorosłych, a potem przetrwać z dala od bezpiecznego domu, by ocalić przyjaźń z Birkiem, synem herszta wrogiej bandy zbójców. Z rozrzewnieniem wspominam Tessę d’Urberville oraz Betsabę Everdene, bohaterki powieści Thomasa Hardy’ego. Nie mogę zapomnieć wspaniałej Justyny Orzelskiej z „Nad Niemnem” i troszkę szalonej Emmy, która chyba miała więcej szczęścia niż rozumu, prawie rozmijając się z miłością będącą na wyciągnięcie dłoni. Poruszają mnie losy nieszczęsnej Kate z Wichrowych Wzgórz i tragicznej Anny Kareniny. Jest tych postaci tak wiele, że trudno którąkolwiek z nich uznać za tę najistotniejszą.

  11. czarna orchidea says: Odpowiedz

    Michał, a jak ty odebrałeś Tessę d’Urberville?

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Co do „Tessy…” – książka ma w sobie ten cudowny posmak klasyki. Czytając, ma się świadomość kontaktu z wielką i ważną literaturą. Było trochę dłużyzn, które mi przeszkadzały, ale za to im bliżej końca, tym powieść bardziej mnie zaskakiwała fabularnie (dotąd znałem tylko początek, a nie wiedziałem, jak ta historia się potoczy) i wzruszała. Może książka Hardy’ego nie zajmie w moim sercu miejsca tak, jak powieści sióstr Bronte, ale cieszę się, że poświęciłem jej czas. Na pewno nie był to czas stracony.

  12. Tym razem temat mnie zaskoczył, ponieważ zdałam sobie sprawę z tego, że powieści po które sięgam są głównie z silnymi męskimi bohaterami. Owszem Ania z Zielonego Wzgórza wiele wniosła w moje życie i na pewno znalazłam ogrom wspólnych cech (przede wszystkim nieustająca potrzeba rozmowy).
    Odniosę się więc do Ireny Heron Forsyte. Kilka lat temu sięgnęłam po Sagę. I owszem w pierwszych rozdziałach byłam całą sobą po jej stronie, ponieważ wiedziałam, że w tamtych czasach kobiety nie miały zbyt wiele do powiedzenia i jej związek z Soamesem był z góry skazany na porażkę. Jednak kiedy bliżej poznałam „Posiadacza” szala przechyliła się na jego korzyść i nawet go polubiłam. Dostrzegłam nieszczęście Soamesa i ciągłe próby jego poszukiwania. Podziwiałam też Irenę, że w tak nietolerancyjnej Anglii zaznała w końcu szczęścia w miłości, ale mam jej za złe, że skrzywdziła młodziutką June. I za to ma u mnie ogromną krechę.

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Wiesz, Marcjanno, a ja dzięki Twojemu komentarzowi zrozumiałem, że trudno by mi było wybrać ulubionego męskiego bohatera. O ile w przypadku kobiet, w sekundzie przychodzi kilka kandydatek, o tyle ulubiony bohater wymagałby wielkiego namysłu.

      Galsworthy świetnie to ujął, bo rzeczywiście ten konflikt jest niejednoznaczny, a postaci wielowymiarowe. Może i polubiłbym Soamesa – on później naprawdę da się lubić, zwłaszcza, gdy rozstrzygają się sprawy Jona i Fleur, ale cały czas miałem w pamięci to, co zrobił Irenie. I to go skreśliło w moich oczach, niestety.

  13. Tu muszę przyznać Ci rację. To, co Soames zrobił Irenie jest niewybaczalne, i ta jedna decyzja zaważyła na całym ich życiu. Nienawidziłam go za to. Tym bardziej byłam zdziwiona, że na koniec przyzwyczaiłam się do niego i nawet polubiłam.
    A co do męskigo bohatera na pierwszym miejscu chyba byłby u mnie Jean Valjean.

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Widzisz, rzecz w tym, że Soames – podobnie jak Irena – jest świetnie zrobioną postacią, wzbudzającą ambiwalentne uczucia. Ja nie mogłem go polubić – są pewne czyny, których nie zmazuje czas, których się nie wybacza.

      Och, „Nędznicy”! Kocham tę książkę.

  14. świetny tekst i dyskusja 🙂 zapraszam też do nas http://www.podroze-literackie.pl/

Pozostaw odpowiedź chomik buszujący w zbożu Anuluj pisanie odpowiedzi