Jane Austen ma nowy dom! Rozstrzygnięcie KONKURSU!

Pora ogłosić wyniki konkursu, w ramach którego mogliście wygrać biografię Jane Austen pióra Lucy Worsley. Gdzie zamieszkają trzy egzemplarze książki „Jane Austen w domu”?

Zakończył się kolejny konkurs dla blogu Pasji Pisania. Jak zwykle dopisaliście (a niektórzy nawet pisali powyżej naszych oczekiwań, znacznie wykraczając poza ustalone limity znaków!). Wybór najlepszych prac był bardzo trudny! Wszystkie teksty znajdziecie tutaj.

A oto wyniki! Książkę Jane Austen w domu otrzymują (w kolejności napływania prac): JL, Chomik buszujący w zbożu oraz Marysia.

Ponadto przyznajemy kilka wyróżnień. 15%-owy rabat na wybrany kurs Pasji Pisania otrzymują: Czarna Orchidea, Katsie, Nuria Inez, Krzysiek oraz Hania.

Oto zwycięskie prace:

JL przedstawia wzruszającą historię miłosną z kapeluszem w tle:

„Pierwsze w życiu rendez-vous.
Strach i nadzieja.
Radość i niepewność
I ten słodki ucisk pod sercem.
Cassandra czuje się piękna, w słomkowym kapeluszu, przystrojonym niebieskimi kwiatami. To istne dzieło sztuki, ostatni krzyk mody – szyk i elegancja; bukiecik fiołków upięty czarną aksamitką i fiołkowe oczy ukryte w półcieniu, pod szerokim rondem.
Na ulicy tłum przechodniów.
Cassandra czuje ich spojrzenia; zazdrość w oczach kobiet, podziw w oczach mężczyzn.
Brakuje odwagi by iść dalej.
Brakuje siły by zawrócić.
I wtedy witryna sklepowa, niczym lustro, odkrywa przed nią taki widok:
Piękna kobieta.
Modna dama.
Cassandra zostawia swą niepewność i z poniesioną głową, niemal płynie ponad ziemią, dyskretnym i wyniosłym skinieniem, odwzajemniając pozdrowienia przechodniów.
I już jest w parku.
Długa, szeroka aleja prowadzi ją do celu. Przy alei szpaler bzów, pozdrawia fiołki siostrzanym kolorem. Gdzieś tam w oddali, w umówionym miejscu czeka ten, dla którego ukradła kapelusz.
Serce tak mocno bije, brakuje tchu, a figlarne fiołki, szeleszcząc na wietrze, śpiewają jej do ucha; kocha, lubi szanuje; nie chce, nie dba, żartuje; kocha, lubi szanuje……
Cassandra zmieszana, zakochana, znów nie wie; iść, czy nie iść?
Nagle deszcz.
Rzęsisty, wiosenny, niespodziewany.
Dziewczyna tuląc kapelusz do serca, umyka pod najbliższe drzewo, lecz przegrywa z żywiołem; kapelusz zniszczony, kwiaty potargane, woda ścieka niebieską strużką, plamiąc piękne rondo.
Z nieba – na dno piekła. Wszystko stracone!
Postanawia uciekać. Wybiega na deszcz – zdyszana i mokra wpada w ramiona chłopaka i wita go rumieńcem.
A on drżącą dłonią, odgarnia z jej twarzy mokre kosmyki włosów.
Jesteś piękna – mówią jego oczy”.

Cassandra w opowiadaniu Chomika buszującego w zbożu znalazła się w niezręcznej sytuacji:

„Kiedy Cassandra doszła do wieku szesnastu lat była ładna i wdzięczna, gotowa zakochać się w eleganckim kapeluszu, a okazje pojawiały się codziennie, kusząc jej czułe na piękno serce.
Matka, modystka cieszyła się dużą popularnością wśród londyńskiego towarzystwa. Arystokratki przyjeżdżały do niej, aby doradzić najlepszy, do twarzy i sukni, krój kapelusza. Mówiono, że ma czarodziejską rękę. Kiedyś samej księżnej Yorku odmówiła wykonania toczka z wieżą Eiffla. Ta, uniosła się gniewem, lecz… wróciła jak niepyszna, błagając o wybaczenie.
Odkładając na konsolę kapelusz zamówiony przez hrabinę, poczuła wzrok córki.
– Możesz przymierzyć – powiedziała z rezygnacją – a potem odłóż na miejsce. Zajmę się przygotowaniem do kolacji. Ojciec przyjdzie dzisiaj ze swoim nowym szefem.
Bała się o córkę, która nie znała swojego miejsca i z każdym, kolejnym kapeluszem wymyślała nowe życia. Czy miała prawo rozwiać jej złudzenia i zgasić odwagę?
Cassandra założyła kapelusz. W lustrze ujrzała odbicie młodej hrabianki w przededniu zamążpójścia, tuż przed przybyciem narzeczonego – księcia St Alban. Zaraz pojadą do parku Vauxhall i wszyscy będą ich podziwiać!
Zaklekotała kołatka.
– Mamo, ja otworzę. – Cassandra pofrunęła.
Na progu stał ojciec z młodym baronetem. Dziewczyna dygnęła wdzięcznie i podniosła głowę. Twarz księcia wykrzywiał uprzejmy uśmiech.
– Coś ty na siebie włożyła! Idź się przebrać! – krzyknął ojciec.
W czasie ucieczki goniły ją gorące przeprosiny za córkę-wariatkę.
Matka natychmiast zjawiła się w jej pokoju.
– Cassandro, co ci przyszło do głowy przyjmować gościa w samym dessous?
– Mamo, wtedy najlepiej mi się wymyśla. Zapomniałam, a suknię dobrałam do tego różanego ogrodu na kapeluszu.
– Przejrzyj się – powiedziała matka, otwierając drzwi szafy.
Cassandra zobaczyła niską dziewczynę, w spranym do szarości gorsecie, opinającym się na jej pulchnych kształtach, twarz pokrytą czerwonymi plamami niezapudrowanych krost i przekrzywiony, za duży kapelusz.
Zaniosła się płaczem.”

Z kolei historia Cassandry stworzona przez Marysię jest niezwykle tragiczna:

„Cassandra włożyła kapelusz hrabiny i wyszła z matczynego sklepu szukać szczęścia w świecie.
***
Szła ostatkiem sił, z trudem wyciągając z grzęzawiska dotkliwie poranione stopy. Strzępy koronki, niegdyś zdobiącej sukienkę, wplątywały się w gałęzie i uporczywie utrudniały poruszanie. Nie zważała na rozdartą halkę, na ciało oblepione błotem czy rozrzucone w nieładzie włosy. Przestała myśleć o zadrapaniach i rozległych sińcach. Najważniejsze, że wreszcie znalazła drogę. Jeszcze kilka kroków, jeszcze odrobina wysiłku. Bagno musi mieć swój kres.
Nagle pod stopami dostrzegła muślinową wstążkę, a potem porzucony atłasowy kapelusz. Jej oczy rozwarło przerażenie. Boże! Zatem chodziła w kółko?! Ale jak to?! Przecież powinna być już daleko stąd! Gorycz, rozpacz i rezygnacja spoiły się w jedno. Ciszę rozdarł krzyk.
„Mamo! Mamusiu! Pomóż mi! Ja już nigdy… Naprawdę. Tylko mi pomóż”. Krzyk przeszedł w łkanie. Kapelusz… Gdyby nie on, tamten człowiek nie zwróciłby na nią uwagi. Nie musiałaby uciekać z pułapki i nie wpadłaby w kolejną.
Osunęła się na kępę trawy i przywarła do niej jak osaczone zwierzątko, które chce stać się niewidzialne. Opary unoszące się nad oparzeliskiem otuliły ją swoimi mackami. Zamknęła ciężkie powieki. Zabłąkane promienie zachodzącego słońca muskały jej rozognione policzki. Usłyszała delikatny, spokojny głos matki. A więc przyszła, jest obok. Przytuli ją i razem wrócą do domu. A potem będą przechadzać się uliczkami, przeglądać w sklepowych witrynach i rozmawiać z kwiaciarkami. Może zajrzą do cukierni, w której tak pięknie pachnie cynamonem i kawą. No i mama nie będzie gniewała się o kapelusz. Ona nigdy się nie gniewa. Nigdy.
Jakie to szczęście…”

Serdecznie gratulujemy laureatkom, osobom wyróżnionym, a także tym, którzy podjęli konkursowe wyzwanie – to również sukces! Tymczasem szykujcie pisarskie siły, bo kolejny konkurs już niebawem na blogu!

Źródło tekstów: http://blog.pasjapisania.pl/2019/04/28/pisz-razem-jane-austen-konkurs/

7 Replies to “Jane Austen ma nowy dom! Rozstrzygnięcie KONKURSU!”

  1. Gratulacje dla Wszystkich!
    A szczególne brawa dla Hani! Pisz jak najwięcej:))

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Tak, szczególne brawa! Tekst Hani jest ciekawy, dobrze skonstruowany, spójny, daje też pojęcie o jej wyobraźni:)

  2. Pięknie napisane historie. Gratulacje!

  3. Gratuluje wszystkim serdecznie. Oj, ostrzyłam sobie pazurki na „Jane Austen w domu”, ale chylę czoła przed autorami wygranych tekstów – są cudne. Dziękuję za wyróżnienie mojej pracy i z niecierpliwością czekam na kolejny konkurs.

  4. Chomik buszujący w zbożu says: Odpowiedz

    Gratulacje dla wszystkich:-)

  5. Gratuluję wszystkim i życzę dobrej zabawy w następnych konkursach.

  6. Wielkie gratulacje dla wszystkich!

Dodaj komentarz