Imiona toksyczności – ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU!

Zakończył się kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania. Pora ogłosić wyniki! Kto otrzyma egzemplarze „Toksyczności” – znakomitej powieści Jarosława Czechowicza?

17 czerwca zakończył się kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania. Jak zwykle ucieszył nas poziom nadesłanych prac, jesteśmy pod wrażeniem! Toksyczność można rozumieć rozmaicie – wasza pomysłowość w podejściu do tematu była imponująca. Dziękujemy, że podzieliliście się z nami tymi tekstami.

Czas na werdykt! Zwycięskie prace wybrał Jarosław Czechowicz. Egzemplarz Toksyczności otrzymują: Paula, Milena, JL oraz Nuria Inez.

Dodatkowo chcieliśmy – jako organizatorzy konkursu – tradycyjnie wyróżnić kilka prac. Ich autorzy otrzymują 15%-owy rabat na wybrany kurs. Wyróżniliśmy miniaturki, których autorami są: K3, Emef, Agnieszka K. oraz Marysia.

Wszystkie prace konkursowe możecie przeczytać tutaj.

A oto prace-laureatki:

Paula proponuje ciekawą wariację związaną z filmem „Dzień świra”:

„Jakże kiedyś rżała z filmu Koterskiego! Kondrat wydał jej się tak żałosny i pocieszny jednocześnie. Teraz, patrząc na Adasia Miauczyńskiego po latach, miała łzy na rzęsach. Schematy, żeby nie oszaleć. Liczenie, aby nie przesadzić. Schematy, aby iść do przodu. Liczenie, aby zrobić tyle, aby kolejny dzień nie okazał się stracony. Aplikacja z odliczaniem do deadline’ów. Metronom do czytania. Aplikacja do mierzenia czasu biegania. Dzięki bogom, nie układała jeszcze w specjalny sposób spodni, gdy siadała, i nie załatwiała się w odwecie pod balkonem sąsiadki. Była natomiast lista zadań do wykonania. Metoda młodych wilków biznesu, bynajmniej nie aspołecznych jednostek i innych freaków. I skreślanie z satysfakcją tych już wykonanych, z tą debilną satysfakcją, nawet gdy chodziło o uprzątnięcie kociej kuwety.
Kot. Gdzie się podział kot? Kot jest bardzo ważny. Gdy jesteś zdenerwowana, głaszcz kocie futro, to uspokaja. Matka zawsze jej to powtarzała, jeśli nie widziała, co mądrego jej powiedzieć, gdy się bała. A bała się wielu rzeczy. Nieliczenia, nieschematów, dreptania, sprawdzania, dociskania. Głaszcz kocie futro. I jedz. Bo znowu schudłaś. Jesteś zasuszona, jak niekobieta”.

Milena przedstawia bardzo interesującą scenkę rodzajową:

„Od progu wita mnie rezolutne: „dzień dobry” rozpisane na męskie głosy w różnych tonacjach. Kroki kieruję do wielkiej zamrażarki z przesuwanymi drzwiami. Wyciągam lody Mambo w czekoladowej polewie i ustawiam się w ogonku. Przede mną spocone męskie ciała, wystające brzuchy, alkoholowe wyziewy.
– Pięćdziesiątkę na miejscu i daj mi jeszcze szefowo pół chleba i kawałek wątrobianki na zeszyt.
– Zdzichu! Tyle razy ci mówiłam, alkoholu na kreskę nie sprzedajemy! – Odpowiada ekspedientka, pierś osłonięta nylonowym, kwiecistym fartuszkiem faluje.
– Za wódkę to ja zapłacę, ma się rozumieć szefowo, tylko chleba i wątrobianki mi daj na zeszyt.
– A ty co, Zdzichu – odzywa się ktoś z końca kolejki – Jarkowe już przepiłeś?
Zdzisław przysuwa drżącą dłonią kieliszek do ust. Chluśniem, bo uśniem! Toczy zamglonym wzrokiem po twarzach swoich kolegów spod sklepu. Coś wyraźnie się nie zgadza. Drapie się po pośladku.
– A Cześka to gdzie dziś poniosło? – Zadaje pytanie jednocześnie czkając głośno.
– Na dołku siedzi. – Odpowiada mężczyzna z końca kolejki. – Swoją Kryśkę znowu potarmosił, czy tam dzieciaka któregoś. A głupia baba niebieską kartę założyła i Cześka zabrali. Siedzieć już pójdzie jak nic, a bo to pierwszy raz?
– Do czego to doszło? Żeby żona na własnego ślubnego na policję donosiła. Chłop nie kaktus, pić musi.
Wszyscy, jak jeden mąż kiwają głowami. Ciepła wódka leje się do kieliszków, papierosy na sztuki znikają z szuflady pod ladą.
– Pięć sześćdziesiąt! – Z zamyślenia wyrywa mnie głos ekspedientki.
No tak. Na Starych Śmieciach zawsze to samo. Tylko cena lodów Mambo wzrosła o sto procent.”

JL napisała poruszającą historię o dziedziczeniu traum:

Córka

„Pojawiłam się jak nieproszony gość i zaprzepaściłam twoje plany. Potem na świat przychodziły kolejne dzieci, przynosząc nowe rozczarowania. Nie zajmujesz się nami, nie masz na to czasu ani nerwów. Musimy radzić sobie sami – tobą też nikt się nie przejmował.
Próbujesz ułożyć sobie życie, ale nie masz szczęścia w miłości. Mężczyźni przychodzą i odchodzą, zostawiając cię z długami, siniakami albo z brzuchem. Potem przychodzą następni, a ty tak bardzo boisz się samotności, że przygarniasz każdego, który chce zostać. Ile lat miał ten ostatni? Ten, któremu złamałam nos. Gdybym nie trzymała młotka pod poduszką, może i mnie, coś by po nim zostało. Jasne, że to była moja wina, sprowokowałam go – jestem małą kurewką, która tylko patrzy, żeby odebrać ci tę ostatnią radość.
Czuję się winna.
Czuję się brudna.
W naszym domu, przesiąkniętym smrodem alkoholu i potu twoich kochanków, po podłodze walają się butelki – ja też jestem pusta i odrzucona.
Czasem myślę, że to wszystko mi się śni.
Chciałabym obudzić się w innym świecie albo nie obudzić się wcale.

Patrzę, jak dorastasz i widzę siebie sprzed lat. Masz moje oczy i włosy.
Nienawidzę tego, bo jestem nikim. Rozmieniałam się na butelki mętnej chiry, sprzedawanej przez śmierdzącą meliniarę, na zasiłki z opieki społecznej, przepijane z byle kim, bo i tak nie starczyłyby na życie.
Miotam się pomiędzy krótkimi okresami abstynencji a triumfalnymi powrotami starych przyzwyczajeń. Pomiędzy przedłużającymi się ciągami alkoholowymi a trzeźwością, która jest piekłem.
Próbowałam walczyć, zanim sparszywiałam; przed ludźmi broniłam się młotkiem, przed schedą po matce, nie miałam się czym obronić.
Tobie też należy się po mnie spadek.
Wydziedziczam cię!”

Nuria Inez proponuje historię rozgrywającą się w świecie domowych pupili (uwaga – to dramatyczna konfrontacja!) Na marginesie: zdumiewające, że bohater ma na imię tak samo jak kot jednego z nauczycieli Pasji Pisania.

„Okazja sama pcha się w łapki i Kicencja zamierza ją wykorzystać. Odkąd pojawiła się zmora, dom stoi na głowie. Są człowieki – rejwach, bieganie, szczekanie, śliniący się radością jęzor. Nie ma człowieków – wycie, skomlenie, szukający pocieszenia zimny nos. Phi! Co on, nańka? Spać – za głośno. Jeść – wielki pysk pcha się do miski. Zamiast wieczornej porcji głaskania, przymusowa zabawa ze zmorą, urągająca kociej godności. Strzelanych fochów nikt nie zauważa.
Kuba przynosi powiew nadziei.
– Konwalie! – Cieszy się mama i zaraz markotnieje. – Gdzie ja je postawię? Kot gotów się zatruć.
– Mamo, ten leń od dawna nie skacze po meblach – rzuca Kuba, opierając się o ścianę, by rozpędzone psie szczęście nie sprowadziło go do parteru.
Kicencja zmienia się w obrazę majestatu – miałby być tak głupi, żeby chabazie jeść? – ale na nikim nie robi wrażenia.
Duże człowieki idą do pracy, Kuba do szkoły. Kłapciaste uszy klapnięte jakby bardziej. Nos wsuwa się pod kocią łapkę. Pod same pazury. Ale Kicencja zdobywa się na wspaniałomyślność. Przeciąga się, z gracją podbiega do komody. Hop! Oj, dawno tego nie ćwiczył, gracja się kończy, ale szczeniak i tak patrzy na niego z zachwytem. Kicencja ostrożnie trąca pyszczkiem kwiatki. Na dole ogon wariacko bije o parkiet. Na górze zmrużone z lubości oczy. Na dole przednie łapy odbijają się od podłogi, lądują na brzegu blatu. Na górze biała, obszyta koronką serwetka zaczyna zsuwać się pod ich ciężarem. Na dole rozbite niebieskie skorupy. Łapy ślizgają się na zakręcie do kuchni. Po chwili zza drzwi łypie brązowe oko. Przy skorupach mruczenie. Pac, pac, pac, pac. Łapy wracają. Język chłepcze wodę.
Zielone oczy beznamiętnie patrzą na wstrząsane konwulsjami ciało”.

Zaglądajcie do skrzynek e-mailowych, bo jeszcze dziś skontaktujemy się z wami w sprawie nagród i wyróżnień!

Serdecznie gratulujemy zwycięzcom, osobom wyróżnionym, a także wszystkim uczestnikom! Już w lipcu zaprosimy was do udziału w kolejnym konkursie!

Źródło tekstów: http://blog.pasjapisania.pl/2019/06/02/toksycznosc-niejedno-imie-konkurs/
Źródło grafiki: https://www.filmweb.pl/Dzien.Swira

7 Replies to “Imiona toksyczności – ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU!”

  1. Dzięki wielkie za wyróżnienie!
    Gratuluję wszystkim! Zwycięzcom z honorami, a całej reszcie zresztą też – to były świetne teksty, każdy jeden miał w sobie coś wyjątkowego.
    Brawo my 🙂

  2. Dzięki za uznanie.
    Gratuluję wszystkim – każdy kto przysłał tekst jest zwycięzcą!

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Jestem tego samego zdania:)

  3. Dziękuję bardzo za wyróżnienie!:) Gratuluję pozostałym wyróżnionym, a dodatkowo jeszcze Agacie i Emi, których teksty bardzo mnie poruszyły, i Filipowi, za pokazanie „drugiej strony medalu”.

  4. Gratulacje za różnorodność i zaskoczenia!
    Oby jak najmniej tej toksyczności w rzeczywistym życiu:)

  5. Ja też bardzo gratuluję Zwycięzcom, Wyróżnionym i wszystkim uczestnikom.
    Wasze prace zachwyciły mnie pomysłowością podejścia do tematu, lekkością pióra i stylem pisania: czasem czysty realizm, innym razem niemal poezja.
    Temat trudny, lektura Waszych tekstów doskonała. 🙂

  6. Późne, ale równie szczere gratulacje dla zwycięzców. Prace są świetne!
    Wielkie brawa!!!

Dodaj komentarz