Rozwód niedoskonały? – WYNIKI KONKURSU!

Zakończył się kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania. Pora ogłosić wyniki! Kto otrzyma „Uchylone drzwi” – drugi tom cyklu o Nowakach Barbary Sęk?

Za nami kolejny blogowy konkurs. Wspaniale dopisaliście, cieszymy się, że lubicie te literackie wyzwania. „Rozwody nie istnieją” – taka była myśl przewodnia konkursu. Ciekawie poradziliście sobie z tematem. Kto otrzyma egzemplarze powieści Barbary Sęk Uchylone drzwi?

I miejsce – Marysia
II miejsce – Inez L.
III miejsce – Magda

Wyróżnienia – 15%-owy rabat na wybrany kurs – otrzymują: Anna (3057) (tekst zwracał uwagę m.in. ze względu na nacisk społeczny), Agata (za świetnie oddane tło wyznaniowo-kulturowe) oraz Pan Michał (bo z pozoru humorystyczna historyjka opowiada o okropnym bohaterze, któremu tylko życzyć takiego piekła!:)).

Wszystkie teksty znajdziecie tutaj.

A teraz poznajcie prace laureatów:

Marysia tak ujęła temat, że straszliwie chwycił za gardło. Niby delikatnie, ale najmocniej, jak to możliwe, a inaczej.

Pierwszy raz zobaczyłam ich, gdy szli lipową aleją. Trzymali chłopca za ręce i pomagali mu przeskakiwać kałuże. A ile było przy tym śmiechu i radosnego przekomarzania.
Gdy spotkałam ich kilka miesięcy później, chłopiec biegał wokół nich, śpiewając wyliczankę. Chciał, by powtarzali za nim, ale oni szli w milczeniu.
W ubiegłym tygodniu przemknęli koło mnie niemal niezauważenie. Ona i chłopiec.
Dzisiaj widziałam tylko chłopca.
Siedział z poważną miną na ławce nieopodal placu zabaw. Obok stał wiklinowy zamykany koszyk z przyczepioną kartką. Napis ułożony z koślawych, poodwracanych liter informował: SPSEDAM ROSWODA.
– O, sprzedajesz Roswoda? A co to takiego?
– Zwiezątko – powiedział z powagą.
– A pokażesz mi, jak wygląda?
– Tak, ale tseba być cicho, bo śpi.
Delikatnie podniosłam pokrywę. W koszyku na małej poduszce leżał Roswód – bliżej nieokreślona istota wycięta z brystolu. Jego lewa strona w niczym nie przypominała prawej.
– Ojej, nigdy nie widziałam takiego zwierzątka.
– Nie? Rodzice mówią, ze na nasym osiedlu duzo ich mieska.
– Ach tak. A jak do ciebie trafił?
– Kiedyś w nocy. Obudziłem się, bo rodzice głośno o nim mówili.
– Aha.
– I powiedzieli, ze to takie zwiezątko. To poprosiłem, zeby mi narysowali . I narysowali. Oboje.
– A dlaczego jedna strona jest tak różna od drugiej?
– Podobno one tak mają.
– Lubisz go?
Wzruszył ramionami.
– Dlaczego chcesz go sprzedać?
– Bo rodzice mówią tylko o nim i jus nie chodzimy razem do parku.
– A sprzedasz go mnie? Na przykład za jabłko?
– A mogę za dwa? – Rozpromienił się. – Dla rodziców, zeby nie było im smutno, ze Roswoda jus nie ma.
Tak uwolniłam ich od Roswoda. W gratisie dostałam jeszcze poduszkę.
Tylko co ja z nim teraz zrobię?

Inez L. – zobaczcie, jak Inez ciekawie przedstawiła monolog, spór wewnętrzny postaci:

»Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny…«
– Ja ci dam paszporty, ty dziwko! Ja ci dam paszporty!
Aż się wzdrygnęłam. Głęboki głos odbił się od ścian holu, przykuwając uwagę przechodzącej tłumaczki w granatowej garsonce. Jej wargi skrzywiły się w grymasie jak po dentystycznym znieczuleniu. Posłała pogardliwe spojrzenie najpierw Piotrowi, a potem mi, jakbym jako adresatka obelgi ponosiła zań częściową winę. On też się wykrzywił, drwiąco.
Ruszyłam w jego stronę, zanim zdążył przykuć uwagę całego gmachu sądowego.
– Nie krzycz, proszę. Wszyscy…
– Nie rozkazuj mi! Będziesz mnie rozstawiała po kątach, ja ci dam! Myślisz, że zabierzesz mi dzieci, dziwko!
– Nie chcę ci ich zabierać. Jesteś ich ojcem…
– Właśnie!
– …Chcę je wziąć na dwa tygodnie do rodziców – dokończyłam przez zęby. Się zaangażował, teraz. Gdzie było to zaangażowanie, gdy musiałam niemal na kolana schodzić, by zabrał córkę do lekarza albo przejął się, że syna ledwo przepuścili do następnej klasy? – Tęsknią za dziadkami. A żeby móc wyjechać z Anglii muszą mieć paszporty.
– Nie będzie żadnych paszportów, głucha jesteś? Matka się znalazła troskliwa! Do dziadków je chcesz zawieść? Masz tam kochasia w tym swoim Wrocławiu! Przyznaj się!
Stężałam. Powietrze samo napłynęło do płuc, gotowe ujść w erupcji gniewu i poniżenia. Przełknęłam je, aż zakręciło mi się w głowie.
Zawsze szanuj męża, skarbie, mówiła mama. Nie wyzywaj go, nie krzycz, bądź podporządkowana. To głowa rodziny. On ci będzie przewodził, a ty go szanuj. To obowiązek żony.
Wdech. Świadoma praw i obowiązków. Wydech. Świadoma praw i obowiązków. Wdech. Świadoma praw i obowiązków. Wydech.
„…Uroczyście oświadczam, że wstępuje w związek małżeński i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe.”
– Nie rozumiem, dlaczego tata nie może przyjść jutro na przedstawienie?
– Już ci tłumaczyłam. Nie może przyjść, bo jest zajęty w pracy. Ale na pewno bardzo by chciał.
Na widok napływających łez pękało mi serce. Pogłaskałam córkę po policzku. Kasia cofnęła się. Moja ręka zamarła wpół gestu.
– To nie przez pracę. To przez ciebie! Ty nie chcesz żeby przyszedł. Prawda ciociu?
– Eee… – Gabi spojrzała na mnie. – Bo widzisz, w tej chwili rodzicom się troszkę nie układa, ale…
– Popilnuj ją przez chwilę, dobrze? – rzuciłam, walcząc z guzikiem pod szyją, by zapewnić sobie lepszy dopływ powietrza.
Wpadłam do łazienki i przekręciłam klucz. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech.
Rzuciłam się do okna i otworzyłam je na oścież.
Nie ma czegoś takiego, jak rozwód, skarbie. Z mężem, z ojcem swoich dzieci jesteś związana na całe życie. Dlatego bądź dobrą żoną…
Byłam dobrą żoną. Moją największą ambicją było, by być dobrą żoną. Obiad zawsze stał gorący na stole, punkt 14:00, bo Piotr miał wtedy przerwę na lunch (co z tego, że zdarzało mu się wywrócić talerz i krzyczeć, że obrzydliwe?), a kolacja 22:00, bo wtedy wracał z pracy… a przynajmniej powinien. Mieszkanie zawsze posprzątane. O dzieci dbałam. Gdy wychodził z kolegami, nie czepiałam się. W łóżku ustępowałam jego zachciankom częściej, niż się z tym czułam komfortowo.
Kochanki nie miał. Wiedziałam, bo nawet wynajęłam detektywa, by się upewnić. Czasem żałowałam – zdrada to jedyny powód, który upoważniał mnie do rzucenia go w diabły. Ale nie. Więc o co mu chodziło?
„I ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską…”
Zdjęłam sweter, bluzkę, rozpuściłam włosy i stanęłam bokiem do lustra, lewą stroną – ten profil miałam lepszy. Wąska talia, ładna skóra. Piersi sterczały dumnie pod czarnym stanikiem. Rzuciłam swojemu odbiciu uwodzicielskie spojrzenie. Przekroczyłam trzydzieści pięć lat, ale nadal wyglądałam sexy.
Ostatnio jakiś mężczyzna zaprosił mnie na spacer. W średnim wieku, ale przystojny, pod krawatem, z ciemnymi, gęstymi włosami i okularami, które nadawały mu sympatycznego i za razem inteligentnego wyrazu. Chciałam z nim pójść, naprawdę. Obrączka na palcu zdawała się wówczas ważyć pół tony.
Pukanie do drzwi ściągnęło mnie na ziemię.
– Paula, żyjesz tam? Dzwonili ze szpitala, Piotr znów miał atak.
„Oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci.”
Raz dwa się ubrałam i otworzyłam drzwi. Knykcie Gabrieli omal nie zetknęły się z moim czołem.
– Zajmiesz się Kasią?
– Nie musisz jechać. Jesteście po rozwodzie.
Nie słuchałam, już zamawiałam taksówkę. Bo kto pojedzie? Cała jego rodzina w Polsce, moja też. Ja wiedziałam jakie bierze leki, od kiedy, znałam numer jego karty medycznej, nazwisko lekarza, historię choroby. Kto miał jechać, jak nie ja? W końcu byłam jego żoną.
„…że cię nie opuszczę
aż do śmierci.”
To nie ja tu popełnię błąd. Nie potraktuję tak swoich obietnic. Jestem jego żoną.

Magda – w tej pracy jest głębia żalu o wielopokoleniowym zobowiązaniu, które z rodzica przechodzą na dziecko.

Ponownie wybrała numer, choć nie miała już nadziei, że Maja odbierze. W słuchawce powitała ją cisza. Od wyprowadzki córki, było tak za każdym razem. Wrzuciła komórkę do torebki i bez zbytniego zapału ruszyła w stronę domu. Wyszła pod pretekstem małych zakupów, bo wolała, by męża nie było w pobliżu, gdyby Maja jednak zechciała porozmawiać. Bolało ją, że córka nie chce utrzymywać kontaktu, ale nie mogła się jej dziwić. Szanowany we wsi ojciec w wolnym czasie pielęgnował swoje zainteresowania, wśród których oficjalnie wymieniał grzybobranie oraz wyprawy na ryby, a w rzeczywistości wolał raczej alkohol i kochanki. Ona zawiniła tym, że była bierna.
Wiele lat wcześniej myślała nawet o rozwodzie, ale rodzice skutecznie odwiedli ją od tego podczas karczemnej awantury. Uwierzyła im, że to ona jest wszystkiemu winna. Że powinna lepiej dbać o męża i wszystko mu wybaczać. Że rozstanie nieodwracalnie skrzywdziłoby jej dziecko. To dla Mai znosiła potem wszystkie upokorzenia.
Otwierała drzwi wejściowe, gdy rozbrzmiał dźwięk SMSa. Z nadzieją wydobyła telefon, lecz uśmiech zamarł jej na twarzy, kiedy przeczytała wiadomość.
„Przestań do mnie wydzwaniać. Nie chcę mieć z wami nic wspólnego.”
Weszła do domu, ocierając łzy. Nagle do jej uszu dobiegły śmiechy i jęki dochodzące z sypialni. Najwyraźniej wyprowadzka córki, która jej złamała serce, Wojtkowi dała pozwolenia na bezczelność. Uśpiona latami furia w jednym momencie wróciła do niej z całą mocą. Wbiegła do kuchni, cisnęła zakupy na podłogę i chwyciła nóż. Gdy szła do sypialni, w głowie usłyszała zdanie, które ojciec wykrzyczał przed laty.
„W tej rodzinie tylko śmierć rozdziela małżeństwa.”

Serdecznie gratulujemy, laureatom, osobom wyróżnionym, a także wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie. Pamiętajcie, że sama próba literackiego ujęcia to już sukces! A niebawem zaprosimy was do udziału w kolejnym ciekawym konkursie!

Źródło cytatów: http://blog.pasjapisania.pl/2019/07/07/rozwodow-bedzie-konkurs/

12 Replies to “Rozwód niedoskonały? – WYNIKI KONKURSU!”

  1. Gratulacje!

  2. Bardzo, bardzo dziękuję:)))
    Nawet nie wiecie, jak mi miło, że ta miniaturka niektórych z Was wzruszyła czy zastanowiła 🙂

    Gratulacje dla wszystkich Uczestników!

    1. Bardzo wzruszyła 🙂 Niby prosty dialog, niewiele słów, a chwyta za serce 🙂
      Zasłużona wygrana. Gratulacje!

  3. Dziękuję 😀
    Gratulacje dla pozostałych zwycięzców, wyróżnionych i wszystkich uczestników!

  4. Gratuluję nagrodzonym i wyróżnionym! Marysiu, Twój tekst rzeczywiście jest niesamowity.
    Dodatkowo chcę pogratulować Beacie za nie-bajkowe „żyli długo i szczęśliwie”:) A mój drugi faworyt to wyróżniony Pan Michał. Mnie to jednak ciągnie w tych konkursach na przekorę i zabawę, i jak piszę, i jak czytam;)

  5. Gratuluję świetnych prac! Przeczytałam je z wielką przyjemnością. Brawo!

  6. Chomik buszujący w zbożu says: Odpowiedz

    Gratulacje:)

  7. Gratulacje dla wszystkich, również tych nie wyróżnionych. Przemiło było czytać Wasze prace.
    Co było dla Was najtrudniejsze? Dla mnie ograniczenie do 1700 znaków było największym wyzwaniem. Bardzo trudno napisać coś konkretnego w tak małym rozmiarze. Trudno było mi wybrać co wyciąć a co zostawić…

  8. Chomik buszujący w zbożu says: Odpowiedz

    Panie Michale:), tak, to było najtrudniejsze! Cięłam z tekstu, który miał cztery razy więcej znaków.

  9. Gratuluję zwycięzcom i wyróżnionym! Świetne prace! Jak Wy się umiecie zmieścić w tak niewielu znakach? 🙂 Pełen podziw dla kunsztu i dyscypliny! 🙂

  10. Gratuluję! Świetne prace! Jak Wy się umiecie zmieścić w tak niewielu znakach? 🙂 Pełen podziw dla kunsztu i dyscypliny! 🙂

  11. Bardzo mocne, świetne teksty. Gratuluję:-)

Dodaj komentarz