Lektura na weekend – Między detektywami i jasnowidzami

Seanse spirytystyczne kojarzą nam się przede wszystkim z latami trzydziestymi XX wieku, prawda? Z hochsztaplerami? A może ze światem niezbadanym jeszcze przez ludzi, takim, którego nie da się ogarnąć rozumem? Nieodmiennie – jest to coś fascynującego!

Zanim zaproszę was dzisiaj do „Lektury na weekend”, chciałbym coś wyjaśnić. Zwykle omawiam tu pozycje typowo beletrystyczne, bo uważam, że pisanie zasadza się także na czytaniu, zwłaszcza wartościowej beletrystyki. To pozwala na podglądanie warsztatu autorów, wyciąganie pisarskich wniosków. Nie można jednak także zapominać o czytaniu na potrzeby ewentualnego researchu. Poza tym niekiedy dopiero poznając pewne zagadnienie, możemy nieświadomie trafić na istną żyłę inspiracji.

Ostatnio sięgnąłem po książkę Jasnowidze i detektywi Agnieszki Haskiej i Jerzego Stachowicza. Kierowała mną czysta ciekawość. Nieodmiennie fascynuje mnie to, co nie daje się łatwo wyjaśnić. Chciałbym przeniknąć świat duchów, lepiej go zrozumieć. Sądzę, że gdybym żył w latach trzydziestych ubiegłego wieku, byłbym stałym bywalcem seansów spirytystycznych. Tym razem mogłem się przenieść w czasie przy pomocy Jasnowidzów i detektywów.

Skąd to osobliwe – zdawałoby się – zestawienie w tytule? Autorzy wyjaśniają już w pierwszym rozdziale: „Detektywi i jasnowidze często mieli tych samych klientów – osoby zdesperowane, szukające rozwiązania nurtujących je zagadek lub śladu zaginionych bliskich”. Sporo ich łączyło, często współpracowali ze sobą. Co ciekawe, zdarzała się też swoista zamiana ról: „Detektywi jawnie prosili o pomoc jasnowidzów i mediumistów, a ci niekiedy zamieniali się w prywatnych detektywów astralnych pracujących na cały etat. Zajmowali się głównie rozwiązywaniem spraw, w których policja (rzekomo lub faktycznie) okazywała się bezsilna. Czasami bywało odwrotnie; to detektywi porzucali tropienie zbrodni i zamieniali się w łowców przestępczych dusz demaskowali jasnowidzów hochsztaplerów lub szukali potwierdzenia na istnienia świata pozazmysłowego. Zdarzało się, że jedna osoba łączyła w sobie obie profesje i działała jako jasnowidz-detektyw”.

Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz zabierają czytelnika w naprawdę intrygującą podróż. Pokazują jak narodził się spirytyzm (miało to związek z przemianami społecznymi i technologicznymi, z szeroko rozumianym postępem – wszak „skoro wynalazcy i naukowcy w swoich pracowniach rewolucjonizują świat realny, to następnym krokiem będzie odkrycie i zbadanie świata pozazmysłowego”) i jak stopniowo zawładnął masową wyobraźnią (również popularnych pisarzy). Opowiadają o osobach, które moglibyśmy określić – używając dzisiejszego języka – mianem celebrytów-od-duchów. Pojawiają się tu i siostry Fox (jedne z pierwszych spirytystycznych hochsztaplerek), twórcy portretowej fotografii astralnej (czyli takiej, na której obok żywych stoją – hokus-pokus! – zmarli), próbach quasi-telegraficznej komunikacji z nieboszczykami. Jest w tej książce miejsce dla Eusapii Palladino (na zdj.), jednej z najważniejszych postaci spirytystycznego świata przełomu XIX i XX wieku, dla zainteresowanego spirytyzmem Juliana Ochorowicza (pierwowzór znanego z Lalki Juliana Ochockiego), Eugeniusza Franciszka Vidocqa (ta postać stała się inspiracją dla Hugo czy Balzaka), Franza Antona Mesmera leczącego przy użyciu energii płynącej z wszechświata, sprytnie zdemaskowanego Jana Guzika czy Teofila Modrzejewskiego, którego zdolności mediumiczne do dziś pozostają zagadką. Biografie niektórych bohaterów Jasnowidzów i detektywów stanowią gotowy materiał na porywające powieści (Czesław Czyński, Daniel Bachrach psychografolog Rafał Schermann czy Stanisław Antoni Wotowski – detektyw i zarazem jeden z najpopularniejszych przedwojennych pisarzy, autor kryminałów, dziś już, niestety, zapomniany. Jak się okazuje, część swoich detektywistycznych doświadczeń przeniósł na grunt literatury). Książkę kończy rozdział poświęcony Stefanowi Ossowieckiemu, jednemu z najbardziej cenionych jasnowidzów dwudziestolecia (jego dokonania są niesamowite, co nie znaczy, że pozostał nieomylny. Latem 1939 roku przekonywał, że wojna nie zagraża Polsce. Później zginął właśnie w trakcie wojny).

Jasnowidze i detektywi to fascynująca lektura. Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz podeszli do tematu z prawdziwą pasją, za to bez zbędnych uprzedzeń. Potrafią nazwać oszustów po imieniu, jak i przyznać, że pewne zjawiska trudno dziś wyjaśnić. Nawet jeśli ta książka może sprawiać wrażenie nieco chaotycznej, imponuje ogrom zawartych w niej informacji. To świetna opowieść o świecie, który już przeminął, choć, zdaje się, nie całkiem, skoro i dziś ludzie szukają pomocy u wróżek i jasnowidzów.

Kto wie – może w tej książce znajdziecie materiał na swoją przyszłą powieść?

Źródło cytatów: Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz, Jasnowidze i detektywi, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2019.

Dodaj komentarz