Najlepsze ze wszystkich! – ROZWIĄZANIE KONKURSU!

Zakończył się kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania. Tym razem pisaliście o zawiedzionym zaufaniu. Kto otrzyma egzemplarze powieści „Najlepiej dla wszystkich” Petry Soukupovej ufundowane przez Wydawnictwo Afera?

Kolejny konkurs Pasji Pisania dobiegł końca. Dziękujemy wam za tak liczny udział. Jak zwykle nie ułatwiliście nam zadania – napłynęło sporo świetnych prac, a o wygranej musiały decydować niuanse. Pora ogłosić wyniki.

Powieść Petry Soukupovej Najlepiej dla wszystkich otrzymują (w kolejności napływania tekstów): Leo S. (który wysłał tym razem pracę anonimowo), Sosna oraz Lucy.

Zdecydowaliśmy się także przyznać parę wyróżnień. 15%-owy rabat na wybrany kurs Pasji Pisania otrzymują: Kurkuma, Natalka, Melya oraz Mała Mi.

Wszystkie prace konkursowe znajdziecie w komentarzach do wpisu konkursowego.

Poznajmy prace-laureatki:

Leo S. przedstawia fikcyjny list żony pewnego wybitnego pisarza. Domyślacie się którego?

„Lowka kochany!
Między nami ostatnio lepiej i od razu ubyło mi z dziesięć lat…
Jakby nie padły te wszystkie przykre słowa. A Twoje okrutne diagnozy co nas dzieli i do czego jestem Ci potrzebna zostały gdzieś za widnokręgiem – bo przecież to niepodobna by mój najmilszy takie rzeczy mi pisał. Przez te ostatnie godziny byłam ponownie szczęśliwa, niczym przed lekturą zapisków twych przedmałżeńskich miłostek…
Przeczytałam ostatni wpis w dzienniku, że i owszem pożądasz mnie i to łaskawie z twojej strony wszystko, co nas łączy i jeszcze ta nierozumna (moja) potrzeba, byś mi był bratnią duszą, której nie pojmujesz i która Cię przyprawia o mdłości. Ach Loweczka nas nie ma! Choć nie wiem ile razy jeszcze zaufam Ci i nabiorę się na piękne słowa? Nas nie ma! Uśmiechasz się do mnie. A ja Ci wszystko wybaczam. Świat mój nabiera barw. Gorzkie wspomnienia blakną i ja głupiutka wierzę wtedy przez chwilę, że to wszystko znam z jakiejś powieści, którą na dodatek przeczytałam dość pobieżnie nie mogąc znieść tego, co się przydarza bohaterom.
Czy Ty to robisz specjalnie, by na mnie wypróbować dialogi swoich postaci? Ach ileż się naprzepisywałam tych nieszczęść – niby to miłości, a nic tylko rzucić się pod pociąg – koła toczą się wolno, trzeba wyczekać na przerwę między wagonami – Ty się w tym lubujesz!
Na razie brak mi odwagi…
Na obiad będzie bób, tak jak sobie życzysz.”

Sosna w swoim tekście odsłania kulisy przejmującego rodzinnego dramatu:

„– Zawsze będziesz w moim sercu. – Kevin położył dłoń na piersi, wytrzymując ufne spojrzenie pięciolatka.
– Nawet w Ameryce?
– Wszędzie. – Przykucnął obok bagażu i wyciągnął ramiona. Jaś runął w jego objęcia, zamykając oczy, jakby chciał zaczarować czas. Drżał.
– Zabierz mnie ze sobą, tato – prosił. – Zmieszczę się do walizki.
Kevin smagnął mnie pretensją spojrzenia, oczekując, że posprzątam emocjonalny bałagan.
– To niemożliwe. Będziemy się widywać na ekranie komputera. – Wyjął z kieszeni niebieski parowóz i podał synkowi.
– To dla ciebie.
Potem chwycił walizkę i uciekł przed bezmiarem smutku.
Jaś usiadł na podłodze z zabawką w rączkach, łkając, czując nieodwracalność pożegnania. Żar jego rozpaczy palił mnie jak otwarta rana. Tuliłam go płacząc i próbując ukoić niezawiniony ból.
Wreszcie zabrakło nam łez.
– Zostaliśmy sami – powiedział.
– Poradzimy sobie – przytuliłam go mocno.
*
Niedzielne poranki dygotały radością lub frustracją, w zależności od internetowej transmisji.
Do pierwszej rozmowy Jaś przygotował się, jak do podróży. Wstał o świcie, założył nowy sweter, ustawił przy monitorze niebieski parowóz. Radość oczekiwania zmieniła się jednak w gorycz.
Obraz zanikał, dźwięk gulgotał, urealniając przepaść rozstania.
Napisałam do Kevina: „Zadzwoń, Jaś bardzo tęskni”.
Nie odpowiedział.
Któregoś dnia, wracając z przedszkola, wstąpiliśmy na plac zabaw. Obracałam Jasia na karuzeli, kiedy spojrzał w niebo i wskazał smugę po odrzutowcu.
– Popatrz, mamo: samolot, pewnie z Ameryki. Widzę je codziennie. – Spojrzał mi w oczy i dokończył:
– Gdyby tata naprawdę mnie kochał, przyleciałby jednym z nich.
*
Kilka lat później, w niedzielę rano, Jaś schował niebieski parowóz do szuflady i zapytał:
– Czy muszę dziś rozmawiać z tatą? Nie mam o czym.
– Nie musisz. – Przytuliłam go mocno”.

Z kolei Lucy napisała opowiadanie o uzależnieniu, które wyniszcza związek:

„Jest środek nocy. Otwieram oczy i przyglądam się mojej, pogrążonej we śnie, żonie. ,,Śpiochy”, które skleiły jej ciemne rzęsy, napawają mnie obrzydzeniem. Nie lubię też patrzeć na jej zmarszczki, które rozciągają się ku skroniom.
Dagmara przewraca się na drugi bok. Włosy nieładem oplatają poduszkę, niczym ciemna peleryna księżniczki Eliji. Dagmara jej nie lubi. Powtarza, że to tylko postać z gry i powinienem ,,skończyć z tą dziecinadą”. Jak zwykle nic nie rozumie! Uważa siebie za bardziej zorganizowaną i odpowiedzialną, ale gdyby weszła do mojego świata, zobaczyła jak zdobywam królestwa, jak bohatersko bronę królestwa Yowel, zrozumiałaby! Nie powtarzałaby wciąż, że życie to my – tu i teraz. Nie podoba mi się to! Tu – wszystko jest bezbarwne, teraz – niezrozumiałe.
Dagmara odwraca się w moją stronę. Ociężale porusza powiekami.
— Dlaczego nie śpisz? — pyta. — Jutro masz rozmowę o pracę, powinieneś być wypoczęty.
Zamykam oczy, żeby przestała mnie męczyć. Nienawidzę tych ciągłych pytań! Z Eliją rozumiemy się bez słów, razem tworzymy drużynę. Mamy wspólne plany, wspólną misję, wspólne życie, które nie dusi mnie pętlą rzeczywistości.
Ostrożnie wychodzę z łóżka, Dagmara przewraca się na drugi bok. Otwieram drzwi małego pokoju, włączam komputer. Pomieszczenie rozjaśnia się niebieskawym światłem, Elija już na mnie czeka. Obcisłe ubranie podkreśla jej zgrabną figurę, rude włosy opadają na szczupłe ramiona. Na jej gładkiej twarzy, maluje się wojownicze zacięcie. Podchodzę do niej – jestem doskonalszą wersją siebie samego. Tu włosy mam gęste i dobrze zbudowane ciało. Elija spogląda na mnie i razem wyruszamy na misję. Jestem panem swojego życia!
— Dlaczego ciągle to robisz? — pyta Dagmara. Zawsze nachodzi mnie niepostrzeżenie. — Dlaczego twoje obietnice nic nie znaczą?
Spinam się w obawie, że zaraz wyłączy zasilanie, tak samo jak zrobiła to wczoraj.”

Niebawem skontaktujemy się z wami w sprawie nagród i wyróżnień.

Gratulujemy laureatom, osobom wyróżnionym, a także wszystkim uczestnikom. Sam fakt, że wzięliście udział w konkursie i zmierzyliście się z niełatwym tematem jest już waszym zwycięstwem. A tymczasem szykujemy dla was kolejny pisarski konkurs – szczegóły w grudniu!

Źródło cytatów: http://blog.pasjapisania.pl/2019/11/10/trudno-zaufac-konkurs/
Źródło grafiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sofija_Tołstoj

 

7 Replies to “Najlepsze ze wszystkich! – ROZWIĄZANIE KONKURSU!”

  1. Czytając zatapiam się w Waszych opowieściach i odpływam w nieznane krainy. Ujmująco przedstawione tak różne historie. Tak odległe i zarazem tak bliskie człowiekowi… Piękne. Gratuluję wszystkim.

  2. Chomik buszujący w zbożu says: Odpowiedz

    Gratulacje!

  3. Świetny jest list Sofii Andriejewnej Bers mimo jego troszkę nowoczesnej formy.
    Pozdrawiam.

  4. Jak zawsze jest co czytać 🙂 I to z przyjemnością:)
    Gratulacje!

  5. Ależ się cieszę! Już nie mogę doczekać się książki.
    Dziękuję za gratulacje i ja też gratuluję pozostałym uczestnikom konkursu. Wszystkie prace były pomysłowe i każda z inna. To właśnie jest piękne w pisarstwie – nic nas nie ogranicza, jedynie wyobraźnia.

    Leo S., gratuluję świetnego pomysłu na tekst! Uwielbiam taką epistolarną formę.
    List czytałam kilkakrotnie i myślę, że kiedyś właśnie Zofia mogła taki napisać. To bardzo możliwe. Świetna forma i język. Wow! Super.
    Pozdrawiam 🙂

  6. Leo S „Anna Karenina” Lwa Tołstoja 🙂

  7. Gratuluję!

Dodaj komentarz