„W odpowiedzi na twój list” – ROZWIĄZANIE KONKURSU!

Zakończył się kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania. Mogliście wygrać „Tajemniczego opiekuna”, bardzo pisarską powieść Jean Webster. Nadesłaliście sporo listów. Które znalazły się na podium?

Zakończył się już nasz listopadowy blogowy konkurs. Tym razem zaproponowaliśmy wam bardzo pisarską książkę – Tajemniczego opiekuna Jean Webster. Wznowienie tej znakomitej powieści ukazało się ostatnio nakładem Wydawnictwa MG (pisaliśmy o niej więcej w niedawnej Lekturze na weekend). Motywem przewodnim konkursu był list. Nadesłaliście sporo świetnych prac, jedne w formie listów, inne z listem jako ważnym elementem. Niektóre wykraczały poza ustalone limity znaków. Wybór jak zwykle był ogromnie trudny, a na końcu wszystko rozstrzygały drobne błędy w tekstach.

Zanim przejdę do werdyktu chciałbym wspomnieć o dwóch pracach. Wilk napisał przezabawny tekst o uciążliwym limicie znaków – niestety, tak to już jest z konkursami, limity obowiązują:) Bardzo poruszająca była też nie-konkursowa praca Lxxxx – w tym przypadku konkurs wykroczył poza zwyczajne ramy, stał się pretekstem do zmierzenia się z żałobą.

Pora ogłosić wyniki!

Tajemniczego opiekuna Jean Webster otrzymują (w kolejności nadsyłania prac): Borówka, H.D. oraz Pisarczyk Amator.

Wszystkie prace możecie znaleźć na stronie konkursowej.

A oto prace nagrodzone:

Borówka zaproponowała przejmujący tekst, który nie traci nic ze swego dramatyzmu mimo groteskowego punktu wyjścia:

„Droga Kostucho,

Zwracam się z uprzejmą prośbą o niezabieranie mnie w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Mam wtedy plany, a taka elegancka kobieta jak ty na pewno wie, że planów się nie zmienia w ostatniej chwili. Za tydzień syn ma urodziny, a później mamy z mężem rocznicę ślubu. Co prawda białaczka zabrała mi już wszystkie włosy, ale Grzesiek mówi, że i tak chce mnie zabrać na kolację.

Pozdrawiam,
Grażyna

Droga Grażyno,

Obydwie mamy tak kościste sylwetki, że jestem w stanie wczuć się w twoją sytuację. Planowałam cię zabrać w ciągu najbliższych pięciu dni, co by faktycznie pokrzyżowało twoje plany, więc jestem skłonna pójść na ustępstwa. Co powiesz na śmierć dzień po urodzinach syna?

Pozdrawiam,
Kostucha

Droga Kostucho,

To miło z twojej strony, że uprzedzasz o swojej wizycie, chętnie przygotuję jakiś poczęstunek. Co do daty mojej śmierci – czy nie dałoby się tego jeszcze nieco przesunąć? Rocznica ślubu, jest tak ważna, jak urodziny dziecka.
Pozdrawiam,
Grażyna

Droga Grażyno,

Dziękuję za propozycję gościny, jednakże jako chodzący kościotrup, nie jadam niczego. Data twojej śmierci jednakże, jako że już i tak przesunięta, nie podlega dyskusji. Nie wiem zresztą co przeciąganie twojego cierpienia na Ziemi miałoby mieć na celu – pozorne szczęście twoich bliskich? Czytam właśnie listę twoich uczynków i z pewnością trafisz do Nieba.
Pozdrawiam,
Kostucha

Droga Kostucho,

Rozumiem twój punkt widzenia. Zamówiłam już ładną urnę i nagrobek – to miłe wybrać je samodzielnie, zwłaszcza, że już dawno pogodziłam się z twoją wizytą.
Mąż tuli co noc płaczącego syna i myślałam, że jak zostanę z nimi dłużej, to będzie im łatwiej pozwolić mi odejść. Jednak wszystkie dni świata to za mało, gdy swoje Niebo już masz na Ziemi.

Pozdrawiam,
Grażyna”

H. D. przedstawiła dwie jakże wymowne sceny zamknięte w jednej historii:

„– Oddaj mi je! Oddaj mi je do cholery!
Miota się po kuchni, otwiera szafki, zagląda do kredensu. Podnosi z podłogi szmatę i rzuca nią we mnie.
– Nie brałam ich – mówię i od razu wiem, że zrobiłam głupstwo.
Zatrzymuje się nagle, przygląda mi się przez chwilę spojrzeniem rozdrażnionego zwierzęcia. Wyciąga pas ze szlufek przy spodniach. Schudł od śmierci mamy, bez paska spodnie wiszą na nim jak jesienne liście na gałęziach, jeszcze chwila i całkiem opadną.
– Jeśli mi ich nie oddasz, dostaniesz w skórę. – Staje przede mną.
Teraz dzieli nas tylko stół i wiedza o tym, gdzie znajdują się jego listy. Jaki jest żałosny z tą swoją niewiedzą.
– Proszę. – Schodzę z ławy i podnoszę jej pokrywę. – Są twoje.


– Było w skrzynce.
Kładę na stole przesyłkę z banku, bo kto inny dzisiaj wysyła jeszcze coś w kopertach. Gdybym chciała cię nakryć na zdradzie, przejrzałabym twoją komórkę albo twoje maile, ale nie zamierzam skończyć na zawał, jak matka. Na szczęście dla siebie nadal bywam złośliwa, ale nigdy – wścibska.
– Znowu?
Bierzesz kopertę do rąk i patrzysz na mnie spojrzeniem rozdrażnionego zwierzęcia. Oboje dobrze wiemy, co jest w środku. Może kiedyś uda nam się z tego wygrzebać. Byle razem, inaczej wszystko się rozsypie: ja, wszechświat i nie wiem co jeszcze.
– Damy radę – mówię i patrzę, jak stoisz przede mną w opiętych na brzuchu spodniach. Przytyłeś, odkąd zaczęłam dla ciebie gotować.
– Ten pasek wcale nie jest ci potrzebny – uśmiecham się, omijam stół i podchodzę blisko, bardzo blisko.
Teraz dzieli nas tylko wiedza o tym, gdzie znajdują się twoje listy. Jaka jestem żałosna z tą swoją niewiedzą.”

Pisarczyk Amator przesłał list z zaświatów:

„Szefie,
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku i że Antosiowi uda się przeszmuglować do Ciebie ten list, bo tutejsze służby mocno pilnują, żeby do was na dół dochodziły tylko takie wieści, które są zgodne z ich oficjalną linią propagandową. Antoś to jakiś literat i ma chody u samego Naczelnego, to może go nie będą trzepać podczas powrotu ze śmierci klinicznej.
Tak więc Szefie kochany, pomimo bajań popa, trafiłem tutaj. Trafiłem i natychmiast postanowiłem cię ostrzec, że nie masz co czekać na raj, bo właśnie tu i teraz w raju jesteś. To tam na dole masz uderzające do głowy wino, ciężką pracę pozwalającą ci czuć się mężczyzną, taniec i te cudownie zepsute przewrotne i kruche istoty, diablice obleczone w skóry aniołów – kobiety.
Nasz pech polega na tym, że rzadko szczęście odczuwamy wtedy, kiedy jest naszym udziałem. Żyj Mistrzu, popuszczaj pasa, szukaj guza na każdym kroku, pchaj się w awantury i kłopoty, bo tutaj… Same święte dziewice, wina nie ma, nudne chóry przy których ciężko zatańczyć, nikt niczego tu ani nie produkuje ani nie sprzedaje.
Nudy tu takie okropne, że raz nawet odważyłem się i spytałem Naczelnego, czy nie pomylił się aby i czy nie powinien mnie starego satyra przesunąć na lewo, tam gdzie kotły. Ale on tylko uśmiechnął się i powiedział „Oj Alexis, Alexis. Ja tam miejsca dla mnichów i polityków potrzebuję. A nawet jakbym nie potrzebował, to po co ci to? Wszystkie kobiety są tutaj, po prawej. Bo każda z nich to anioł, nawet jeśli tam na dole była ladacznicą.”
Postępuj Szefie tak jakbyś mógł w każdej chwili umrzeć, ciesz się każdym momentem, nie śpiesz się do mnie. Na pewno zdążysz. Jakbyś mógł przeszmugluj mi flaszkę ouzo od Stefanosa.
Twój Zorba.”

Pamiętajcie, że sam udział w konkursie już jest sukcesem. Ze swej strony żałujemy, że nie możemy nagrodzić większej ilości prac. A jeszcze w grudniu będziecie mogli wziąć udział w kolejnym konkursie!

Źródło cytatów: http://blog.pasjapisania.pl/2021/11/14/tajemniczy-opiekun-konkurs/

4 Replies to “„W odpowiedzi na twój list” – ROZWIĄZANIE KONKURSU!”

  1. Listy Kostuchy świetne. Pozdrawiam.

  2. Pisarczyk Amator says: Odpowiedz

    Zgadzam się w pełnej rozciągłości. Czapki z głów przed Borówką. Zmieścić tak fajny i pełen treści tekst w tym drakońskim limicie znaków. I to połączenie lekkości pióra z bardzo ciężką tematyką. Mistrzostwo!

  3. Swoboda i wdzięk tej korespondencji z Kostuchą (bo przecież listom Grażyny także te określenia się należą) sprawiają, że waga tej tematyki tak ciężka już się nie wydaje. Brawo!

  4. Dziękuję serdecznie za słowa uznania zwłaszcza, że prace w tej edycji konkursu, były naprawdę niesamowite! Gratuluję H.D. (przesiąknięty emocjami tekst) i Pisarczykowi Amatorowi (niekoniecznie amator z takim tekstem 🙂 – uwielbiam klimaty Zaświatów, zwłaszcza, gdy pokazujesz je w nieoczywisty sposób).

    Pozdrawiam i do rychłego ponownego przeczytania 🙂

Dodaj komentarz