Lektura na weekend – Za kulisami kryminałów

Czy Agatha Christie była pionierką kryminalistyki? Okazuje się, że tak! W swojej pasjonującej książce Carla Valentine, kuratorka techniczna wiktoriańskiego Muzeum Patologii – odsłania zdumiewające kulisy rozwoju technik kryminalistycznych i ich ukazania w powieściach kryminalnych.

Carla Valentine, ukończyła studia z zakresu medycyny sądowej, a później służyła patologom pomocom w sekcjach zwłok. Obecnie jest kuratorem technicznym w wiktoriańskim Muzeum Patologii – najsłynniejszym tego typu muzeum na świecie. W książce Morderstwo nie jest takie proste. Agatha Christie – między kryminałem a true crime łączy dwie pasje – kryminalistykę i kryminały niekwestionowanej od lat królowej tego gatunku. Mają one dużo wspólnego. Dla Valentine czytanie kryminałów Agathy Christie okazało się przełomowe:

Agatha Christie

„Daje ona czytelnikom szansę na rozwiązanie stworzonych przez siebie zagadek, gdyż jej historie pełne są wskazówek. Niektóre z nich są tak oczywiste, że po przeczytaniu powieści człowiek się zastanawia, jakim cudem od razu ich nie zauważył. Inne z kolei są tak głęboko zakopane w fabule, że należy je odkopać – tak jak czynił to w swojej pracy jej mąż, archeolog Max [Mallowan – przyp. mój – M. P. Urbaniak]. Jednak gdy jako dziecko zaczynałam czytać jej książki, to wskazówki dotyczące ciał – krew, rany, czynniki związane z rozkładem – robiły na mnie największe wrażenie. To wzmocniło moją miłość do patologii sądowej i wpłynęło na to, jak potoczyło się moje życie”

Już od pierwszych stron widać, że to książka napisana właśnie z wielką pasją, znawstwem i zacięciem. Ani kryminologia, ani postać czy twórczość Agathy Christie nie stanowią tu pretekstu – wszystko świetnie się uzupełnia. Najpierw poznajemy różnicę między kryminalistykiem i kryminologiem („Ten pierwszy to ktoś w rodzaju współczesnego naukowca specjalizującego się w zbrodni, drugi zaś to ekspert w dziedzinie psychologii oraz socjologii zbrodni i przestępców, być może bliżej mu właśnie do psychologa zajmującego się przestępstwami”). Ciekawostka na marginesie – Valentine wykazuje, że Herkules Poirot, najsłynniejszy detektyw stworzony przez Agathę Christie jest i jednym i drugim, a czasem przeczy własnym przekonaniom! Następnie szczegółowo opisuje ona różne techniki kryminalistyczne pomagające w badaniu śladów oraz ich rozwój, momenty przełomowe. Okazuje się, że Królowa Kryminałów pilnie śledziła najnowsze sprawy i osiągnięcia, systematycznie rozwijając swoją wiedzę dla lepszych efektów („Z biegiem lat Christie zrozumiała, że jej historie muszą zawierać elementy naukowej analizy, by można je było uznać za wiarygodne”). Wiedziała też, że nie może przytłoczyć czytelnika nadmiarem naukowej terminologii („To właśnie uwielbiam u Christie – że podrzuca nam najnowsze odkrycia ze świata kryminalistyki tak zwyczajnie, jakby to były wiejskie ploteczki”), a przede wszystkim pozostała pisarką – to znaczy, nie zapominała o tym, że tworzy literaturę. Wszystko jej podporządkowała. Jak komentuje to autorka: „musimy brać pod uwagę obecność pewnej swobody artystycznej w książkach Agathy. W żaden sposób jednak nie może to przyćmić faktu, że jej opowieści pełne są trafnie przytaczanych ciekawostek naukowych”.

Mnóstwo tu podanych przystępnie informacji o tych wszystkich aspektach dochodzenia, które znamy z powieści i seriali kryminalnych: o zbieraniu śladów, o odciskach palców, o plamach krwi, rodzajach broni, o tym, co możemy wyczytać ze zwłok, a co z kul, a co z pisma. Carla Valentine przytacza rozmaite sprawy kryminalne (czasem sprzed setek lat), które można było uznać za przełomowe w wykorzystaniu pewnych technik śledczych. Przykładowo poznamy historię dwóch Willów Westów z Ameryki. Jeden z nich został w 1903 roku skazany za drobne przestępstwo i zamknięty w zakładzie karnym, w którym już siedział… A raczej dwa lata wcześniej znalazł się tam inny William West, skazany za zabójstwo. Nie chodziło tylko o te same personalia – obaj panowie byli wręcz identyczni, choć nic nie wiadomo o ich pokrewieństwie. Mieli za to różne linie papilarne… Tak, w Morderstwo nie jest takie proste… pojawia się sporo morderców. Obok tak powszechnie znanych, jak doktor Crippen czy Harold Shipman, pojawią się na przykład takie osoby, jak m.in.: Buck Ruxton – lekarz, który poćwiartował swoje dwie ofiary, a ich szczątki niebacznie owinął w lokalną gazetę, co pozwoliło stosunkowo szybko zidentyfikować denatki, kochankowie Edith Thompson i Frederick Bywaters, o których losie przesądziły zachowane listy miłosne (echa tej sprawy wyraźnie wybrzmiewają w Domu zbrodni), George Haigh, który pozbywał się ciał swoich ofiar w makabryczny sposób, George Joseph Smith powiązany ze sprawą topiących się panien młodych czy szkocki duet Burke i Hare związani z niesławnym procederem wykopywania ciał z grobów na potrzeby uczelni medycznych. Oczywiście, bohaterami tej książki są również rozmaici naukowcy, pasjonaci zbrodni, specjaliści – jak na przykład Edward Piotrowski z Zakładu Medycyny w Krakowie (autor pierwszego opracowania dotyczącego plam krwi, datowanego na 1895 rok), Amerykanka Frances Glessner Lee, swoisty odpowiednik panny Marple, a zarazem dziedziczka wielkiej fortuny, kobieta zainteresowana patologią sądową. Tworzyła za własne pieniądze modele wielkości domków dla lalek, tyle że przedstawiające prawdziwe miejsca zbrodni.

Sporo też tutaj ciekawostek dotyczących twórczości Agathy Christie. Wiedzieliście, kto był prawdopodobnym pierwowzorem Evy Kane z Pani McGinty nie żyje? Albo że Ruby Keene z powieści Noc w bibliotece miała swój rzeczywisty odpowiednik – Ruby Keen. Niektórzy mordercy inspirowali się twórczością Agathy Christie. Pewien truciciel przez przypadek zabił swoich bliskich, choć ofiarą miał być kto inny – jednym z dowodów było pełne podkreśleń opowiadanie Zbrodnia i ryby (z tomu Trzynaście zagadek). Może się wydawać dziwne, że w Śmierci na Nilu tak wiele osób weszło na pokład z bronią – ale okazuje się, że o broń było bardzo łatwo w latach trzydziestych ubiegłego stulecia, można ją było nabyć nawet u Harrodsa (ówczesne kobiety zwykle wybierały „egzemplarze, które mieściły się w torebce i pasowały do puderniczki”. Bywały nawet zestawy do makijażu w kształcie pistoletów!). Z kolei dwie sprawy zatrucia talem rozwiązano tylko dlatego, że ludzie, którzy przeczytali Tajemnicę Bladego Konia rozpoznali objawy zatrucia u pacjentów (Valentine komentuje to w ten sposób: „Jej opisy symptomów zatrudnia talem są tak dokładne – dotyczy to zwłaszcza objawu w postaci wypadania włosów – że jej fikcyjną opowieść możemy w zasadzie uznać za podręcznik opisujący objawy zatrucia tą substancją”).

Carla Valentine

Jeśli można tej książce coś zarzucić to może irytujące wstawki osobiste dotyczące samej Carli Valentine – o włosach znajdowanych w odpływie prysznica o zwycięstwie w jednym konkursie związanym z Agathą Christie, o pewnych możliwościach, a raczej ich braku („Wymaga to skomplikowanych obliczeń kątów i trajektorii – niestety mój umysł nigdy nie był w stanie ich ogarnąć!”) czy o umiłowaniu do krzyżówek („W pewnym sensie kryminały i słowne zagadki często idą w parze. Mogę to potwierdzić: jestem wierną fanką tego gatunku literackiego, a przy porannej kawie zawsze rozwiązuję z mężem krzyżówki!”). Pytanie: co to czytelnika obchodzi? Na szczęście takie wtręty pojawiają się tylko sporadycznie i nie psują dobrego wrażenia z lektury. Autorka nie przeczytała też chyba książki Agatha Christie i jedenaście zagubionych dni, w której Jared Cade rozwiązuje zagadkę słynnego zaginięcia Królowej Kryminałów, a także ujawnia prawdę o jej drugim – rzekomo szczęśliwym – małżeństwie. Jednak to tylko usterki.

Bo Morderstwo nie jest takie proste. Agatha Christie – między kryminałem a true crime to rzecz stworzona z wielkim znawstwem i pasją. Wciąga jak niejeden kryminał i jest tak samo fascynująca! Polecam – nie tylko fanom Agathy Christie!

Źródło cytatów: Carla Valentine, Morderstwo nie jest takie proste. Agatha Christie – między kryminałem a true crime, tłum. Jakub Michalski, Wydawnictwo SQN, Kraków 2022.
Źródło grafiki: https://lubimyczytac.pl/autor/227938/carla-valentine oraz https://lubimyczytac.pl/autor/14083/agatha-christie

Dodaj komentarz