To wychodzi z tego świetna książka – przynajmniej w wykonaniu Agathy Christie. Właśnie truciznami w jej twórczości zajmuje się Kathryn Harkup – od arszeniku, przez cyjanek, koniinę, nikotynę, aż po weronal!
Agatha Christie to niekwestionowana Królowa Kryminałów, mistrzyni gatunku, która wyznaczyła ponadczasowe trendy. Zostawiła po sobie kilkadziesiąt dzieł, wciąż na nowo wydawanych i czytanych, ekranizowanych i poddawanych różnym analizom. Stała się bohaterką innych książek, na przykład opartych na jej życiu (o jednej z nich wspomniałem niedawno w cyklu „Z pisarskiej półki”), na pewnych epizodach z życia – chodzi choćby o słynne jedenastodniowe zaginięcie (ten temat podjęła m.in. Marie Benedict w Zniknięciu pani Christie – pisałem o tej książce w „Lekturze na weekend”), w innych prowadzi śledztwa (powieści Andrew Wilsona). Wciąż inspiruje kolejnych twórców – żeby wspomnieć o Sophie Hannah, która „wskrzesiła” Poirota, czy zbiorze całkiem niezłych opowiadań z kolejnymi śledztwami panny Marple. Do twórczości słynnej angielskiej pisarki odwołuje się też Kathryn Harkup w swojej książce A jak arszenik. Trucizny Agathy Christie, która niedawno ukazała się w Polsce.

W wielu powieściach Christie – począwszy od Tajemniczej historii w Styles, od której w 1920 roku zaczęła się jej imponująca literacka kariera – narzędziem zbrodni okazuje się trucizna. Agatha Christie jeszcze zanim jej książki się ukazały, była zafascynowana truciznami, stale i chętnie zgłębiała wiedzę na ich temat. W swojej późniejszej twórczości sięgała po cyjanek czy arszenik jako środki do usunięcia ofiar, ale także nie wahała się opisywać działania trucizn dużo rzadziej stosowanych. Choćby w Pięciu małych świnkach pojawia się cykuta (od czasów Sokratesa nie odnotowano żadnego celowego zatrucia cykutą – chyba że sprawcom udało się umknąć). Inną stosunkowo rzadko stosowaną trucizną jest nikotyna, którą Christie dodawała ofiarom do drinków i czekoladek w Tragedii w trzech aktach. Jako jedna z pionierek opisała też objawy zatrucia talem (Tajemnica Bladego Konia).
Jest w czym wybierać i Kathryn Harkup wybiera. Opowiada kolejno o arszeniku, belladonie, cyjanku, digitalisie, eserynie, fosforze, koniinie (cykucie), mordowniku, nikotynie, opium, rycynie, strychninie, talu oraz weronalu na podstawie powieści i opowiadań Christie. Pochyla się szczegółowo nad niektórymi z nich. Opisuje fabuły (nie zdradzając tożsamości sprawców), potem przedstawia historię danej trucizny, jej sposób działania, ewentualne antidotum, wspomina najsłynniejsze zatrucia, sprawy, na których mogła się wzorować Christie (choćby przypadek truciciela George’a Henry’ego Lamsona. Motyw w 4.50 z Paddington jest podobny, całkiem sprytny sposób działania również). Okazuje się też, że niektórzy mordercy mogli znaleźć w dziełach Christie swoisty instruktaż. To nie przesada! W domu pewnego truciciela znaleziono Trzynaście zagadek – w jednym z opowiadań jest opisane zatrucie atropiną. Fragmenty dotyczące działania trucizny były podkreślone w egzemplarzu sprawcy! Z kolei pewien psychopata mógł się inspirować Tajemnicą Bladego Konia, gdzie Christie opisała trucie z użyciem talu – tak rzadko praktykowane, że nie było jeszcze wiele literatury w tym temacie. Dla równowagi warto nadmienić, że ta sama powieść – i sama Christie – uratowała komuś życie. Pielęgniarka czytała Tajemnicę Bladego Konia i w oparciu opisy z lektury zasugerowała diagnozę w przypadku zatrucia małego dziecka – jak się okazało trafną.

Napisane jest to z pasją, fascynacją i wiedzą, ale podaną w sposób przystępny i ciekawy. Poczytamy o wielu zbrodniach, o sprawcach, którzy nie umknęli sprawiedliwości – przez własną głupotę, pychę, przez sprawność organów ścigania. Znajdziemy tu i przypadek Rasputina (usiłowano go zabić m.in. cyjankiem – trudno dziś stwierdzić, ile w tym faktów, a ile mitów), wzmiankę o doktorze Crippenie i seryjnym trucicielu Haroldzie Shipmanie i o mordercy, który dosłownie na moment przed śmiercią stwierdził, że jest Kubą Rozpruwaczem (to mogła być jednak ostatnia przechwałka skazańca) Dowiemy się co wspólnego z cykutą ma Ulica Sezamkowa. Jest też A jak arszenik… intrygującą opowieścią o rozwoju technik śledczych i medycyny – od bardzo intuicyjnych dróg i leków, które mogły okazać się śmiertelne, po rzetelne odkrycia naukowe:
„W XIX wieku medycyna pełna była ziół, nalewek i preparatów chemicznych – niektóre nie szkodziły, inne bywały śmiertelnie niebezpieczne. Każdy środek, który wywoływał zauważalny efekt, uznawano za korzystny, nawet jeśli początkowo pogarszał stan chorego. Zanim nauka poznała prawdziwe przyczyny chorób, lekarze działali właściwie po omacku, a skuteczne terapie odkrywano raczej przypadkiem niż z rozmysłem”

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie dyskusyjna jakość polskiego wydania, która rzutuje na skądinąd bardzo interesującą książkę. Zdarzają się tu błędy rzeczowe, z których większość popełniła sama autorka – szkoda, że żaden redaktor tego nie wyłapał. Zdarza się jej przechrzcić bohaterów Christie. Wilhelmina „Minnie” Lawson, bohaterka Niemego świadka, dama do towarzystwa dziedzicząca majątek denatki, u Harkup nazywa się„Minnie Wilson”. Z kolei panna Pinkerton, dociekliwa staruszka z powieści Morderstwo to nic trudnego,miała na imię Lavinia, a nie Lydia. Najbardziej irytujący błąd autorka popełnia przy omawianiu Pięciu małych świnek. Pisze, że na Caroline Crale, rzekomej morderczyni z Pięciu małych świnek „wykonano wyrok przez powieszenie”. W ekranizacji z Davidem Suchetem – owszem, ale nie w książce. Tam córka Caroline mówi, że wobec okoliczności łagodzących karę powieszenia zmieniono na dożywotnie więzienie – a skazana zmarła w więzieniu rok po procesie. Jeden z głównych bohaterów Tragedii w trzech aktach to Charles Cartwright – ale w A jak arszenik… ma na nazwisko Carmichael. Niektóre błędy mogły powstać na skutek przeoczenia przy tłumaczeniu. „W powieści Agathy Christie z 1935 roku Tragedia w trzech aktach, nikotyna pojawia się jako środek zbrodni po raz pierwszy i ostatni w całej jej twórczości. Trzy ofiary: łagodny pastor, znany lekarz i pacjent sanatorium, pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego” – i oczywiście, tylko chodzi o pacjentkę sanatorium (zresztą później mowa o pacjentce właśnie). Dom, w którym czai się śmierć nie jest powieścią, lecz powiadaniem. Zdarzają się też niezręczności: „Obaj bohaterowie powieści Rosemary znaczy pamięć umierają błyskawicznie” – tyle że powinno być „oboje”, bo chodzi o kobietę i mężczyznę. A tutaj pomylenie podmiotu skutkowało kuriozalnym zdaniem: „Choroba pani Davis zaczęła się jak zwykła grypa, więc wzięła kilka dni wolnego”.
A jak arszenik to pozycja obowiązkowa dla fanów kryminałów Agathy Christie – niemniej ci fani z pewnością zauważą rozliczne potknięcia, które powinno się sprostować w tekście bądź w przypisach.
Źródło cytatów: Kathryn Harkup, A jak arszenik. Trucizny Agathy Christie, tłum. Renata Czernik, Wydawnictwo Feeria, Łódź 2026.
Źródło grafiki: https://poirotblog.wordpress.com/2018/06/01/attempts-on-poirots-life-book-play-and-film/
