A w ramach bonusu – KONKURS!

Pora zaprosić was do już właściwie czerwcowego konkursu. Tym razem możecie zdobyć najnowszą powieść Michała Pawła Urbaniaka, nauczyciela Pasji Pisania: „4U gratis”. Kto pozna instagramową rodzinę Ulianowiczów?

Zapraszamy was do czerwcowego blogowego konkursu. W tej edycji możecie zdobyć 4U gratis, najnowszą powieść Michała Pawła Urbaniaka, pisarza i nauczyciela Pasji Pisania. Trzy egzemplarze konkursowe ufundowało wydawnictwo WasPos.

Radek Ulianowicz znika tuż przed swoim wyczekiwanym przyjęciem urodzinowym. Zostawia liścik: Cokolwiek się stanie to twoja wina!!!!! To przez ciebie!!!! Do kogo adresowane są te słowa? Cztery osoby czują się winne. Muszą znaleźć Radka, zanim wydarzy się coś złego… Kilka lat temu dwaj bliźniacy, Hubert i Dawid, poślubili dwie bliźniaczki: Anitę i Edytę. Zamieszkali w jednym domu. Wspólnie stworzyli 4U – instagramowy profil przyciągający tysiące followersów. Dziś stanowią najsłynniejszą polską rodzinę social mediów i dzielą się fragmentami swojej wspaniałej codzienności. Pozornie otwarci dla wszystkich, w rzeczywistości pozostają niedostępni. W tej rodzinie jest jeszcze Radek, siostrzeniec Huberta i Dawida, dyskretny i zaangażowany pomocnik. Wkrótce coś zagrozi istnieniu 4U. Czy Radek zdoła uratować przed katastrofą uwielbiane internetowe uniwersum?

„Muszę jakoś wyglądać na tym legendarnym pierwszym filmiku: 4U plus gratis! – Pomachał do jej odbicia w toaletce.”

Zadanie konkursowe jest jak zwykle pisarskie. Napiszcie krótkie opowiadanie ze słowem-kluczem „gratis”. Treść waszych tekstów w żaden sposób nie musi odnosić się do konkursowej książki.

Opowiadanie (lub jego fragment) wklejcie w formie komentarza do niniejszego wpisu. Jedna osoba może przesłać tylko jedną pracę. Nie korzystajcie z AI i innych narzędzi pomocniczych. Teksty nie powinny przekroczyć 1700 znaków ze spacjami. Czekamy na wasze teksty do 14 czerwca włącznie. Michał Paweł Urbaniak wybierze trzy najlepsze prace, a ich autorzy/autorki otrzymają 4U gratis.

Powodzenia!

Źródło cytatu: Michał Paweł Urbaniak, 4U gratis, Wydawnictwo WasPos, Warszawa 2026.

7 Replies to “A w ramach bonusu – KONKURS!”

  1. Lada była obłożona szklanymi słojami, po brzegi wypełnionymi maleńkimi zwierzątkami z płynów do kąpieli. Trochę jak biały grób pokryty kolorowymi zniczami, których położenie i barwy dyktują święta kościelne, a w tym przypadku – aktualne promki. Iza sięgnęła do jednego ze słojów i wyjęła krwistoczerwone ciałko konika, miękkie i płynne jak gałka oczna. Bubble gel: granat z różą.
    Bez podnoszenia wzroku rzuciła konika na biały nagrobek lady. Gumowe zwierzątko spoczęło spokojnie obok tego, po co tutaj przyszła i na co od tylu miesięcy odkładała pieniądze: nowa paleta cieni do powiek Kat Von D. Majestatyczna, czarna, przypominająca gotycki tryptyk paleta barw, z których utkane były jej sny: na lewym skrzydle zgaszone kolory śpiącego, jesiennego ogrodu. Po prawej feeria barw odważnych i kontrastowych jak brzuchy gili i skrzydła dzięciołów w zimowej, magicznej scenerii.
    – Jeszcze gratis dla pani. – Koścista ekspedientka spakowała tryptyk i konika do torebeczki, po czym wyjęła spod lady coś płaskiego i dorzuciła tak szybko, że Iza nie zdążyła zobaczyć, co to.
    Po wejściu do samochodu sięgnęła chciwie do torebeczki.
    Najpierw wyjęła to płaskie coś: CD w czarnej okładce, bez żadnego opisu. Zdarzyło jej się już dostać CD w ramach gratisu: kupowała pościel, do której dołączono płytę z muzyką dla… roślin. Stanęła wtedy przed dylematem, co zrobić, by nie gracić przestrzeni. Przesłuchała więc płytę ze dwa razy, żeby nie mieć wyrzutów, że nie dała jej szansy. Potem zawinęła ją w stare swetry i oddała do PCK.
    Ciekawość wygrała. Iza rozpakowała płytę i umieściła ją w odtwarzaczu, nie wiedząc jeszcze, że nigdy nie zawinie jej w stare swetry, a tego, co usłyszy, już nigdy nie pozbędzie się z pamięci.

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      I mamy pierwszą pracę! Kto następny?

  2. Bartek zrobił rozgrzewkę, założył sportowe buty i wyjrzał przez okno. Ołowiane chmury zebrały się nad dachem kamienicy. Spojrzał na ulicę, gdzie pierwsze krople trzaskały już o beton, wsiąkały w jego porowatą powierzchnię, i zanim zdążył westchnąć, zamieniły się w ciemne plamy.
    Usiadł na łóżku, a stare sprężyny zaskrzypiały pod jego ciężarem. Zsunął buty i chwycił za telefon. Coś strzeliło, światło zgasło, a w powietrzu zaśmierdziało spalonymi przewodami. Zaklął cicho. Połyskujące światło ekranu rozjaśniało ciemny pokój. Zatrzymał się na jednym filmiku.
    Młody chłopak, poruszając się na wózku, przemierzał miejską dżunglę. Pokazywał uliczne przeszkody; betonowe krawężniki i psujące się podjazdy.
    Bartek spojrzał na swoje stopy. Poruszył nimi i wyobraził sobie, ile trudu kosztowałoby go zejście po schodach, gdyby sam musiał się zmierzyć z tym problemem. Westchnął i wsunął buty z namaszczeniem. Deszcz nadal trzaskał o dach, wiatr rzucał kroplami o szybę, a świat za oknem stracił ostrość.
    Bartek zarzucił kurtkę na plecy, ze świstem zasunął zamek, zbiegł po schodach i z uśmiechem na twarzy wybiegł przed klatkę. Stał tak przez chwilę, pozwalając, żeby deszcz muskał jego twarz. Powietrze było ciężkie, pachniało basenem. Czuł, że dzisiaj pobiegnie dalej niż kiedykolwiek.
    Usłyszał skrzypienie po drugiej stronie ulicy. Starsza kobieta z kikutami zamiast nóg, siłowała się z wózkiem, próbując schować się przed burzą.
    Znów spojrzał na swoje stopy. Uśmiechnął się.
    Nagle powietrze zajaśniało, niebo rozdarł grzmot, a ciało Bartka zaczęło drżeć, targane konwulsjami. Wyciągnął przed siebie dłonie. Tam, gdzie wcześniej ciągnęły się żyły, teraz czerniały węglowe smugi.
    Zdążuł pomyśleć, że najlepsze rzeczy w życiu są gratisowe, po czym upadł na mokry beton. Zimny deszcz parował na jego ciele.

  3. Kukułek rozglądał się za miejscem, na którym mógłby usiąść. Wybrał okazały świerk, stojący samotnie na zboczu łagodnego wzgórza. Bezbłędnie wylądował na najwyższej gałęzi i rozejrzał się po okolicy. Imponujący widok go zaskoczył, nie spodziewał się takiego zasięgu. Zależało mu na jak najszerszym polu widzenia ze względów sercowych. Oczywiście wiedział, że oczekiwanie wierności od pani kukułki jest pozbawione jakiegokolwiek sensu (o ich skłonności do posiadania wielu partnerów jednocześnie wiedzą nawet ludzie), jednak on, wychowany w tradycyjnej pliszkowej rodzinie, nabrał upodobania do monogamii i chciałby żeby jego wybranka też je podzielała. Dlatego namawiał, prosił, pokazywał przykłady, kusił wyjątkowo zmysłowym kukaniem, latał wokół niej zalotnie. Mimo że jego wysiłki nie przynosiły efektów, to je kontynuował, doskonalej z każdym kolejnym razem. Udawało mu się szczególnie z kukaniem, które teraz każdego wieczoru przyciągało kolejne samice. Natomiast w żaden sposób nie potrafił namówić swojej partnerki do wierności.

    Kukał wytrwale około godziny. Kątem ptasiego oka dostrzegał samice zwabione głębią kukania i gotowe zająć miejsce obok niego. On zaś czekał na tę jedną, jedyną. Doczekał się, przyleciała i bez ceregieli usiadła na sąsiedniej gałęzi.

    – No i czemu drzesz się całą okooolicę? – chrypnęła na niego przeciągle.

    – Gdzie ty latasz? Znowu byłaś za jeziorem! – Agresywnie skierował dziób w jej stronę. – A ja cię tyle proszę…

    – Daruj sobie. Twoja mamusia powinna cię podrzucić do zwykłych wróbli, miałbyś szanse na normalne relacje z kukułkami, a teraz zostaje ci tylko związek międzygatunkowy. Znajdź sobie jakąś wierną ptaszynę, a ja wam zawsze jakieś jajko podrzucę. Gratis!

  4. „Co skrywa śnieg?”
    Zima powoli odchodzi -za oknem roztopy. Po mieście rozniosła się wieść, że zniknął ten, który sieje strach wśród mieszkańców- wszyscy w okolicy się go boją ! Czekajcie,aż kogoś zabije rzekła starsza kobieta stojąca w kolejce przy straganie- może wyjechał odparł pewien mężczyzna kręcący się po targowisku…Halo ! Krzyknął – zaczepiając starszą kobietę ,wracającą z zakupami( to była ta stojąca przy straganie z warzywami). Co to pani mówi?, Kto zniknął?. A taki jeden facet -chodzi po okolicy , i każdemu podobno grozi-tylko czekać aż komu łeb ukręci. Jak to zniknął?, Ktoś go porwał?. Nie wiem , nie ma go w mieście, jakby wyparował. Każdy go tu znał, tak nie normalnie się zachowuje ,że każdy się go boi -niezależnie czy jest stary czy młody. On nie mówi o niczym tylko o śmierci Panie ,i mówiąc tak sieję strach wśród ludzi!. Może go kto wykończył- nie powiem dobrze by się stało gdyby już się nie pojawił…Chodź nikomu źle nie życzę. Co on taki zły Droga Pani. No gdyby nie wygadywał o śmierci,nie straszył ludzi tym co wygaduje byłby normalny, a tak jest postrachem miejscowości ,i okolic. Wierz mi pan, albo nie, ale Ja się go boję. Może się odnajdzie wierzy w to Pani?. Daj Boże oby nie. Teraz to tu spokojniej, A jakby się odnalazł to całe miasto postawi na nogi. Oby starsza kobieta nie wypowiedziała , tego w złą godzinę pomyślał facet krążący po targu.

    Następnego dnia po mieście od samego rana niosła się nowina ,że postrach miasta i okolic się odnalazł,ale podobno nie żywy. .Po dokładnych badaniach przeprowadzonych w laboratorium okazało się jednak, że to nie on. Ten co zniknął- miał prawdopodobnie sobowtóra w mieście, a sam się ulotnił, i ślad po nim zaginał. W lesie znaleziono trupa, a to oznacza ,że postrach miasta , i okolic zaczął działać. Pytanie tylko gdzie jest? – to pytanie kieruje do policji, bo przyznam się jestem dziennikarzem, i chcę dowiedzieć się czegoś na temat zaginionego,jak i ofiary znalezionej pod zwałami śniegu. Na pytanie co skrywa śnieg- odpowiem ,że tak jak w tym przypadku czasami nawet trupa, który od jutra od samego rana zmusi policję do działania. Stawiając ją na nogi. A mieszkańcom miasta i okolic poszukiwany obdarował gratis wielką porcją strachu ,którego przyszło im się najeść…

  5. – Maślice to tam, gdzie ta góra śmieci ozdabia teren nad Odrą – padło sarkastyczne stwierdzenie, a może pytanie, gdzieś z ostatnich ławek.
    – Tak, tak, właśnie tam. Ale to nie ma tu nic do rzeczy. W samym środku tego osiedla wybudowano pawilon mieszczący Centrum Aktywności Lokalnej i bibliotekę. Skoro już wspomniałam o ofierze dodam tylko, dla ścisłości, pamiętając o ochronie danych osobowych, że była to Renja C. Tamtejsza biblioteka od lat słynie z organizowania literackich śród, które poświęcone są książkom z Wrocławiem w tle. Wspaniali autorzy i niezwykle ciekawe spotkania autorskie ściągające setki miłośników książek, nawet spoza Wrocławia. Organizatorem była Renia wraz ze znanym przewodnikiem po Wrocławiu, gawędziarzem i miłośnikiem literatury – Jackiem M. Jego charyzma i urok osobisty powodowały uwielbienie wielu czytelników, a przede wszystkim czytelniczek. Inne biblioteki próbowały naśladować Maślice, jednak bez sukcesu. Najaktywniejszy we współzawodnictwie, w pozyskiwaniu autorów na spotkania, był CAL na Księżu Małym, prowadzony przez równie zapalonego jak Jacek M. miłośnika książek, Sławomira B. Goście spotkań autorskich na Maślicach, co stało się już tradycją, byli goszczeni, gratis, wspaniałymi, rozpływającymi się w ustach ciasteczkami maślanymi własnoręcznie przygotowanymi przez Jacka M. według jego osobistej receptury. Nazywano je, z uwagi na kształt, Myszakami. Po jednym ze spotkań autorskich znaleziono zwłoki kierowniczki biblioteki. Sekcja zwłok wykazała otrucie substancjami chemicznymi, które w naturze występują w niektórych roślinach i ziołach. Śledztwo zaś jako bezpośrednią przyczynę zgonu wskazało zatrzymanie akcji serca skutkiem zjedzenia zatrutych ciasteczek. Podejrzenie padło na Jacka M, jednak śledczy nie potrafili wskazać motywu i wiarygodnych dowodów. Wobec powyższego prokurator odstąpił od zastosowania aresztu i dalej od postawienia Jackowi M. zarzutów. Macie jakieś pomysły na to co się mogło tam naprawdę wydarzyć?

  6. [Przepraszam, że tak późno, bardzo inspirujący temat, ciężko się było zdecydować:) Ponownie poproszę o pominięcie w części konkursowej…]

    – Nie miał chłop kłopotu – mamrotał Olek.

    Co go pokusiło, wchodzić do kwiaciarni i wydawać tygodniówkę na sześćdziesiąt róż? Mógł kupić coś do domu. Mama była praktyczną osobą. Tymczasem on obejmował najbardziej niepraktyczny i niewygodny – wiązanka ciążyła a kolce kłuły w przedramię – prezent, a w drugiej ręce ściskał pojedynczą różę, jeszcze mniej potrzebną. Co miał z nią zrobić?

    Westchnął, wziął w zęby, niczym amant szykujący się do ognistego tanga, niechciany gratis, schował bukiet do auta i rozejrzał się. Z naprzeciwka szła atrakcyjna dziewczyna. Wyciągnął różę w jej stronę.

    – Kwiatek dla pięknej pani?

    Dziewczyna przyspieszyła kroku.

    Dostrzegł siedzącą na przystanku kobiecinę. Nogą przytrzymywała siatki z dyskontu i wachlowała się promocyjną gazetką. Wyglądała na kogoś, komu dawno nikt nie wręczył kwiatka.

    – Co mi pan głowę zawraca? Już rąk nie mam, gdzie sobie tego badyla wsadzę? O, tramwaj jedzie.

    Olek omal nie wrzucił różyczki do śmietnika. Może po drodze do rodziców zajrzy do sąsiadki z parteru? Kiedyś dawała mu irysy…

    Sąsiadka nie otwierała. Pokonany wspiął się piętro wyżej, gdzie mama czekała z urodzinowym obiadem. Zgodnie z przewidywaniami, prezent nie zrobił na niej wrażenia:

    – Szkoda pieniędzy! – Niechętnie przyjęła bukiet i poszła szukać wazonu, zostawiając Olka z tatą w korytarzu.

    – A ta ostatnia to dla mnie? – zażartował tata.

    Olek podał mu różę. Płatki i listki zdążyły przywiędnąć.

    – Chyba nigdy jeszcze nie dostałem kwiatów! – Głos taty zadrżał.

    Olek pomyślał o mleczach i stokrotkach, zbieranych na podwórku za dzieciaka, dla mamy. Dorośli też przynosili przewidywalne podarunki: goździk dla pani, flaszka dla pana domu.

    – Takie tam… – Machnął ręką. – Gratis mi wcisnęli.

Dodaj komentarz