Fryderyk Chopin znajduje się na miłosnym rozdrożu. Jego długoletni związek z wybitną pisarką George Sand właściwie się wypalił. Jednak córka Sand, Solange, dorosła i jest coraz bardziej świadoma siebie. Czy wielki kompozytor ulegnie zakazanemu uczuciu?
Fryderyk Chopin to jedna z takich postaci polskiej kultury, którą, chciałoby się powiedzieć, znamy na wylot, a z drugiej strony nadal pozostaje tajemnicza i po części nieuchwytna. Nic dziwnego, że fascynuje i inspiruje kolejnych twórców – muzyczny geniusz miał barwne, ale i w wielu aspektach tragiczne życie. Niedawno mogliśmy choćby obejrzeć film Chopin, Chopin! z fenomenalną rolą Eryka Kulma, co zapewniło polskiemu kompozytorowi kolejny biograficzny renesans. Co jakiś czas ukazują się książki czy powieści poświęcone Chopinowi bądź George Sand – jego najsłynniejszej partnerce. Do biografii Chopina i jego życia miłosnego sięga także – zresztą nie po raz pierwszy – pisarz Janusz Niżyński.

„Świat znieruchomiał. Czas zawisł w próżni między tym, co było, a tym, co nieuchronnie miało się stać. Chopin czuł, jak wszystkie zasady i granice, które tak mozolnie wokół siebie wznosił, rozpływają się w fali pożądania gorzkiego jak rozpacz.”
Janusz Niżyński w powieści Solange i Fryderyk przedstawia jeden z ostatnich miłosnych epizodów Chopina. Chodzi o narastającą fascynację podopieczną, którą przez lata związku z George Sand muzyk traktował jak własną córkę – czyli z Solange. Wcześniej temat tego zakazanego uczucia, swoistej rywalizacji między starzejącą się matką a dorastającą córką i wewnętrznej walki kompozytora, był obecny choćby w świetnym dramacie Jarosława Iwaszkiewicza Lato w Nohant. Mogliśmy go zobaczyć też na ekranie w filmie Chopin. Pragnienie miłości z Piotrem Adamczykiem i Danutą Stenką (powyżej kadr z tego filmu – w rolę Solange wcieliła się Bożena Stachura). U Niżyńskiego Chopin ma poczucie, że znajduje się na zakręcie, coś się bezpowrotnie skończyło. Jego związek z Aurorą czyli Sand zmienił się w przyjaźń. On sam ma coraz dotkliwszą świadomość, że jest nie u siebie, ale na obcej ziemi. Właściwie wszystko w Nohant kręci się wokół George Sand – to jej świat, z jej dziećmi, jej pisarską pracą. W tym świecie „dla niego zostało już tylko miejsce na marginesie”. Jednak nagle dociera do niego, że nie jest obojętny Solange. Nie jako mentor, nauczyciel, przybrany ojciec, ale przede wszystkim jako mężczyzna. Ona też zdążyła dorosnąć.
„Zobaczył w niej nie podopieczną, nie córkę swojej muzy, lecz kobietę. Młodą, piękną, niebezpieczną w swej kiełkującej zmysłowości. Kobietę, której ukrywane pragnienie było niemal namacalne, a co za tym idzie – oszałamiająco pociągające. W jednej chwili zrozumiał wszystko. Nie była już dzieckiem. Była przeznaczeniem. Siłą, która mogła go równie dobrze zniszczyć, co zbawić”.

Między nimi dochodzi do pewnej bardzo intymnej sceny, zbliżenia dusz w świecie muzyki, niemal na pograniczu jawy i snu. Chopin musi opuścić wciąż gościnne Nohant, choć wie, że złamie tym serce Solange, a także zniszczy ważną część własnego świata. Nie ma jednak wyboru, tym bardziej, że uczucie łączące jego i Solange nie jest wcale tajemnicą – Sand, przenikliwa pisarka, widzi, co się święci. Jej protest jest wyzuty z romantyzmu, z tej całej wzniosłości. To bardzo pomysłowe ujęcie: „- Jestem czym? Kim? – zapytała ostro. – Starszą kobietą, która dała ci dom, ale nie może dać ci tego ognia, jakim płonie nastolatka? Tak! Jestem tylko pisarką, którą ma własne zdanie, własne życie, ale trudno, nic już na to nie poradzę, że nie jestem młodą dziewczyną, gotową cię ubóstwiać za każdą cenę i mimo wszystko…”.
Chopin z powrotem w Paryżu nie może się odnaleźć w tej nowej codzienności, a co gorsza i we własnej sztuce:
„Coś mrocznego przeniknęło do jego muzyki. Melodie, które niegdyś płynęły spod jego palców jak krystalicznie czysta woda ze źródła, teraz niosły w sobie muł i gorycz. (…) Jego muzyka przestała być ucieczką. Stała się zwierciadłem. (…) Jak miał tworzyć, skoro jego serce pękło, uwięzione między przeszłością, której już nie było, a przyszłością, która nigdy nie miała nadejść?”

Kompozytor rozmyśla: „Jak to możliwe, że miłość, która dawała mu siłę do życia, teraz mogła stać się źródłem takiego bólu? I czy każdy artysta jest skazany na takie rozdarcie między tym, czego pragnie, a tym, co może mieć, między marzeniem a rzeczywistością, między sztuką a życiem?”. Jednak dzięki temu, co się wydarzyło (albo właśnie się nie wydarzyło) będzie w stanie skomponować jeden ze swoich najpiękniejszych utworów. A sama Solange? I ona, trawiona wewnętrznym konfliktem, zapłaci wysoką cenę za uczucia.
Janusz Niżyński pisze z wielką pasją. Nie tworzy suchej pracy na zadany temat, nie jest to sztuczne. Ma on niewątpliwie solidną wiedzę o życiu Chopina (warto na marginesie dodać, że w powieści znajdziemy parę autentycznych listów), ale to nie tylko o dobrze przyswojone fakty tu chodzi. Stara się on wczuć w kompozytora, zrozumieć go, jego emocje, rozterki. Muzyka Chopina urasta tu wręcz do roli osobnej bohaterki. Całość jest całkiem przekonująca.
Ta powieść ma w sobie coś teatralnego (sam tytułowy bohater czuje się niczym w „teatrze snu i jawy, na którego scenę wepchnięto go bez jego woli”). Miłosny dramat rozgrywa się tu między kilkorgiem osób. Nawet jeśli znamy losy Chopina, George Sand, a także Solange, możemy śledzić tę historię z przyjemnością. Opowieść jest poprowadzona z wielką subtelnością i szacunkiem. W rezultacie powstała przejmująca historia o tym, że – jak przeczytamy w bardzo interesującym posłowiu – „miłość, nawet niespełniona, nawet źle skierowana, może tworzyć piękno, które przetrwa wszystkich swoich bohaterów”.
Dla fanów Fryderyka Chopina czy George Sand to pozycja warta przeczytania. A i ci, którzy dotąd nie znali wielkiego kompozytora od prywatnej strony, znajdą tu coś ciekawego dla siebie. Polecam!
Źródło cytatów: Janusz Niżyński, Solange i Fryderyk, Wydawnictwo WasPos, Warszawa 2026.
Źródło grafiki: https://telemagazyn.pl/chopin-pragnienie-milosci-2002/pr/6505
