I zakończył się kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania. Tym razem mogliście zdobyć moje „4U gratis”. Zobaczcie, kto pozna rodzinę Ulianowiczów i jej – nie tylko instagramowy – świat.
I czerwcowy konkurs dobiegł końca. Tym razem był to konkurs dla mnie szczególny, bo jako nagrodę mogliście otrzymać moją nową powieść 4U gratis od wydawnictwa WasPos, które ufundowało egzemplarze konkursowe.
Nadesłaliście sporo wspaniałych tekstów, pomysłowych, błyskotliwych, nietuzinkowych. Niektórzy aż za bardzo się rozpisali. Czytałem wasze prace z ciekawością, wzruszeniem, czasem z rozbawieniem. Dziękuję wam za te emocje – one w pisaniu są najważniejsze.
Postanowiłem, że nagrody otrzymają – w kolejności nadsyłania prac – Marek, Emi i Aleksander.
Wszystkie prace konkursowe przeczytacie tutaj. A oto te nagrodzone:
Marek zaproponował taką historię:

Bartek zrobił rozgrzewkę, założył sportowe buty i wyjrzał przez okno. Ołowiane chmury zebrały się nad dachem kamienicy. Spojrzał na ulicę, gdzie pierwsze krople trzaskały już o beton, wsiąkały w jego porowatą powierzchnię, i zanim zdążył westchnąć, zamieniły się w ciemne plamy.
Usiadł na łóżku, a stare sprężyny zaskrzypiały pod jego ciężarem. Zsunął buty i chwycił za telefon. Coś strzeliło, światło zgasło, a w powietrzu zaśmierdziało spalonymi przewodami. Zaklął cicho. Połyskujące światło ekranu rozjaśniało ciemny pokój. Zatrzymał się na jednym filmiku.
Młody chłopak, poruszając się na wózku, przemierzał miejską dżunglę. Pokazywał uliczne przeszkody; betonowe krawężniki i psujące się podjazdy.
Bartek spojrzał na swoje stopy. Poruszył nimi i wyobraził sobie, ile trudu kosztowałoby go zejście po schodach, gdyby sam musiał się zmierzyć z tym problemem. Westchnął i wsunął buty z namaszczeniem. Deszcz nadal trzaskał o dach, wiatr rzucał kroplami o szybę, a świat za oknem stracił ostrość.
Bartek zarzucił kurtkę na plecy, ze świstem zasunął zamek, zbiegł po schodach i z uśmiechem na twarzy wybiegł przed klatkę. Stał tak przez chwilę, pozwalając, żeby deszcz muskał jego twarz. Powietrze było ciężkie, pachniało basenem. Czuł, że dzisiaj pobiegnie dalej niż kiedykolwiek.
Usłyszał skrzypienie po drugiej stronie ulicy. Starsza kobieta z kikutami zamiast nóg, siłowała się z wózkiem, próbując schować się przed burzą.
Znów spojrzał na swoje stopy. Uśmiechnął się.
Nagle powietrze zajaśniało, niebo rozdarł grzmot, a ciało Bartka zaczęło drżeć, targane konwulsjami. Wyciągnął przed siebie dłonie. Tam, gdzie wcześniej ciągnęły się żyły, teraz czerniały węglowe smugi.
Zdążuł pomyśleć, że najlepsze rzeczy w życiu są gratisowe, po czym upadł na mokry beton. Zimny deszcz parował na jego ciele.
A taki tekst nadesłała Emi:

Wracam ze szkoły przemoczony jak pies. Mama stoi nad garnkiem. Drżą jej ręce. Pachnie kaszą i piciem taty.
– Synek, ojciec ma zły dzień…
– Znowu?!
– Cii… Zmykaj do siebie, dobrze? Przyniosę ci krupniku. Kasia zaraz przyjdzie.
Mama nawet nie widzi, że ociekam deszczem! Jem bez smaku. Drobinki kaszy drapią mnie w gardło. Ojciec rozbija się za ścianą, brzęczy szkło. Nie przełknę więcej! Może odrobię lekcje? Sięgam po zeszyt. Liczby skaczą po kartce. 8×6 to 42 czy 48? Ścieram łzę.
Dlaczego nie jestem Alanem? Miałbym ogród i trampolinę. Albo Maćkiem, którego tata odwozi do szkoły srebrną skodą. Gdybym był Kubą, dostawałbym dużo zabawek… Nas nie stać na nic!
– Hej, braciszku! – Odwracam się. Kasia wróciła!
– Długo musisz tego słuchać? – Wskazuje brodą ścianę, a ja potwierdzam skinieniem.
– Wiesz co? Chodź ze mną!
– Gdzie? Przecież pada.
– Nie szkodzi.
– Nie masz pieniędzy na kawiarnię.
– Na kawiarnię nie mam, ale zabiorę cię do miejsca, które jest gratis. Nie daj się prosić!
***
W tym miejscu co jest gratis, jest też cicho, a książki wspinają się pod sufit. Pani za biurkiem zna Kasię. Witają się i coś szepczą. Potem ta pani wskazuje boczne drzwi:
– Czytelnia jest wasza!
Kasia wyjmuje z regału grubą książkę.
– Ta historia zawsze poprawia mi humor, może i tobie się spodoba?
Siadamy. Kasia czyta na głos, a ja przenoszę się do przytulnego domku, do zabawnych, brzuchatych stworków. Są białe i łatwe do narysowania. Tatuś z książki coś pisze, mama siedzi z robótką, a ja bawię się z Muminkiem i Panną Migotką. A potem dzieją się rzeczy dziwne: góra zieje ogniem, pada deszcz, wszędzie jest woda. Nasz domek odrywa się i płynie. A ja wcale się nie boję. Już nie.
A oto, co zaproponował Aleksander:

Czoło rozpalone niczym piec, po ciele przemykają dreszcze. Wyczuwam pod skórą guzowate obrzęki, miejscami widzę czarne plamy. Podobno od wielu dni nie wstawała z łoża.
– I co, doktorze? Będzie żyła?
Chłopak patrzy na mnie z nadzieją w oczach. Widziałem setki takich spojrzeń, słyszałem setki podobnych pytań. Do tej pory nie znalazłem dobrej odpowiedzi.
– Uratuje ją pan, prawda? – Podchodzi bliżej chorej. – Nie wstaje od kilku dni, ale wczoraj na chwilę otworzyła oczy! Siły jej wracają!
Milczę.
– Przecież musi pan mieć w tej walizce jakieś lekarstwo! – Wskazuje na skórzaną torbę na łóżku. – Widziałem fiolki! Inni upuszczają krew i masują te bubony na skórze! Niech pan to zrobi!
Biedak. Nie zdawał sobie sprawy, że tak naprawdę lekarze dżumy byli bezradni. Że istniała tylko jedna droga.
Jego oczy się zapaliły, gdy sięgnąłem do walizki i wyciągnąłem z niej fiolkę. Chciałem położyć ją na poduszce obok chorej i wyjść, ale zawahałem się. Chłopak nie miał nawet piętnastu wiosen. Naprawdę chciałem obarczyć go takim brzemieniem?
Odkorkowałem fiolkę i chwyciłem chorą za potylicę. Ręka mi się trzęsła, gdy wlewałem jej zawartość do ust kobiety. Zakorkowałem pustą fiolkę i schowałem spowrotem do walizki.
– Czyli faktycznie macie eliksiry! – krzyknął uradowany chłopak, gdy wstałem i ruszyłem do drzwi. – Dziękuję panu! Ale gdzie pan idzie? Mam dla pana zapłatę!
Zawahałem się, chwyciwszy za klamkę. Jutro rano uzmysłowi się, co naprawdę zrobiłem. Zapłaci mi wyzwiskami i nienawiścią. Jak będę nieostrożny, to nawet mnie znajdzie i spróbuje coś mi zrobić. Zawsze tak było.
– Dzisiaj masz w gratisie. – Wyszedłem za próg i zamknąłem za sobą drzwi. – Wszyscy macie łaskę w gratisie. Szkoda tylko, że mnie najwięcej kosztuje…
Jeszcze raz bardzo wam dziękuję – i nagrodzonym, i wszystkim, którzy zechcieli się zmierzyć z tematem konkursowym. A już w lipcu szykuję dla was kolejny konkurs!
Źródło cytatów: https://blog.pasjapisania.pl/2026/05/31/michal-pawel-urbaniak-4u-gratis-konkurs/

Gratuluję wszystkim uczestnikom konkursu wspaniałych tekstów!
Słówko „gratis”, wbrew pozorom, wcale nie było takie łatwe do rozpisania, przynajmniej dla mnie.
Tym bardziej dziękuję za wyróżnienie! Jestem przeszczęśliwa i już nie mogę się doczekać spotkania z rodziną Ulianowiczów.
Miejsce na półce zrobione, w zacnym gronie Hnatów, Wiktora i Liwii, Wolfa i Mariusza oraz Judyty i Martyny. 😉
Dziękuję!!!