Agatha Christie miała spory dystans do pisania samego w sobie. Często traktowała je z błyskotliwą ironią – tak jak w mniej znanym opowiadaniu „Przygoda pana Eastwooda” – bardzo pisarskim. Podejrzyjcie tego jegomościa przy pracy.
Tajemnica lorda Listerdale’a to mniej znana pozycja w bogatym dorobku Agathy Christie. Trudno się zresztą dziwić – jej opowiadania nie mogły wygrać z powieściami. Natomiast i wśród nich znalazłyby się istne perełki. W moim odczuciu jedną z nich jest Przygoda pana Eastwooda (zamieszczona właśnie w wyżej wzmiankowanym zbiorze). Bohaterem tego – bardzo pisarskiego! – opowiadania jest pisarz w kryzysie twórczym. Zobaczcie, jak zmaga się z brakiem weny:

„Pan Eastwood popatrzył w sufit. Potem spojrzał w dół na podłogę. Stamtąd przesunął wolno wzrok na ścianę po prawej stronie. Następnie, z dużym wysiłkiem, jeszcze raz skierował spojrzenie na stojącą przed nim maszynę do pisania. Dziewiczo biała kartka skalana była tytułem wypisanym drukowanymi literami.
Tajemnica drugiego ogórka – oto co tam zostało napisane. Chwytliwy tytuł. Anthony Eastwood czuł, że każdy, kto się z nim zapozna, z miejsca będzie zaintrygowany. Tajemnica drugiego ogórka, powiedzą. O czym to może być? I czytelnicy będą oczywiście oczarowani lekkością i artyzmem, z jakim ów mistrz kryminału uknuł podniecającą intrygę wokół pospolitego warzywa.
No tak, o to właśnie chodzi. Anthony Eastwood dobrze wiedział, jak powinna wyglądać ta opowieść. Kłopot w tym, że z jakiejś niewytłumaczalnej przyczyny nie potrafił się do niej zabrać. Zasadnicze elementy kryminału to tytuł i intryga, cała reszta to zwykłe rzemiosło. Zdarzało się, że tytuł w pewnej mierze sam stanowił zaczątek akcji i potem wszystko szło już jak po maśle. Jednak w tym wypadku tytuł nadal zdobił początek strony, a dalej nie wyłaniał się nawet ślad intrygi. Anthony Eastwood znów szukał wzrokiem inspiracji na suficie, na podłodze i na tapecie, ale nadal w jego umyśle nic się nie wykluło.
– Bohaterkę nazwę Sonia – powiedział Anthony, ponaglając swą wyobraźnię. – Sonia, albo może Dolores, będzie miała cerę koloru kości słoniowej, ale nie chorowicie bladą, i oczy jak przepastne jeziora. Bohater zaś będzie się nazywał George, a może John, coś krótkiego i brytyjskiego. Wreszcie ogrodnik… Przypuszczam, że musi być ogrodnik, skoro trzeba w jakiś sposób wprowadzić ten cholerny ogórek. A więc ogrodnik może być, powiedzmy, Szkotem, pełnym zabawnego pesymizmu w kwestii wczesnych przymrozków.
Ta metoda czasami skutkowała, ale tego poranka było zgoła inaczej. Chociaż Anthony całkiem plastycznie potrafił wyobrazić sobie Sonię, George’a oraz komicznego ogrodnika, jednak jego bohaterowie nie wykazywali najmniejszej chęci do życia i działania”.
Co z tego wynikło? Przeczytacie niebawem na blogu.
Kto z was podobnie frustrował się nad pustą kartką? Jak skutecznie znaleźć inspiracje? Zapraszamy na wakacyjną odsłonę Kursu Inspiracje! Ruszamy 18 lipca. Zapiszcie się:
https://www.pasjapisania.pl/kurs-inspiracje.html
Czekamy na was! Pora zapełnić puste kartki!
Źródło cytatu: Agatha Christie Tajemnica lorda Listerdale’a, tłum. Adela Drakowska, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2015.
