Bohaterowie opowiadań Alejandra Zambry składających się na książkę „Moje dokumenty” próbują się odnaleźć we współczesnym Chile, we własnych biografiach, w męskości – w tym, czym jest, albo czym nie jest – ale także w większości: we własnym pisaniu.
Dziś w cyklu „Z pisarskiej półki” zabieram was do Chile – razem ze zbiorem opowiadań Alejandra Zambry (na zdj.): Moje dokumenty. Często to teksty inspirowane zdarzeniami z życia autora. Ich głównymi bohaterami są mężczyźni mierzący się z rozmaitymi problemami, poszukujący samych siebie, w Chile po upadku dyktatury Pinocheta, w swoich miejscach, w relacjach – z krewnymi, z przyjaciółmi, z kobietami, z innymi mężczyznami.

„Jest noc, zawsze pod koniec tekstów jest noc. Czytam, zmieniam niektóre zdania, uściślam nazwiska. Staram się sobie lepiej przypomnieć: więcej i lepiej. Wycinam i wklejam, zwiększam litery, zmieniam czcionkę i interlinię. Myślę, żeby zamknąć ten plik i zostawić go na zawsze w folderze Moje dokumenty. Ale opublikuję go, chcę to zrobić, choćby był niedokończony, choćby nie dało się go dokończyć.”
To w większości bardzo proste historie. Ktoś wspomina babcię opowiadającą bajki i śmiejącą się w niestosownych momentach. Ktoś inny uczy grupkę studentów skutecznego pisania i przy okazji romansuje. Ktoś próbuje stworzyć związek, a ktoś próbuje ułożyć sobie życie po rozstaniu – i nieoczekiwanie pomogą mu w tym koty. Jeszcze ktoś opiekuje się domem pod nieobecność właścicieli. Jeszcze kto inny opowiada o swojej relacji z nałogiem – pali papierosy, co stanowi dla niego dopełnienie procesu twórczego, pisania. Bo co i rusz powraca tu pisanie, w tej czy innej formie („Pamiętam, że on też pisał wiersze, ale nie pokazywał ich jak ja, nie odgrywał, jak ja, spektaklu bycia poetą”). Bohaterowie albo piszą, albo próbują pisać, są zanurzeni w snuciu opowieści. Na przykład jak narrator opowiadania Camilo:

„Pisałem wiersze od małego, co oczywiście było najpilniej strzeżonym sekretem. Nie były dobre, ja jednak myślałem, że są, a kiedy Camillo je przeczytał, potraktował mnie z szacunkiem, choć zaraz mi wyjaśnił, że teraz wiersze nie mają rymów. Zaskoczyło mnie to, myślałem bowiem, że wiersz to coś starego, ustalonego raz na zawsze, niezmiennego. Ale przyjąłem wiadomość z entuzjazmem, bo czasem musiałem się okropnie namęczyć, żeby coś zrymować, a mniej więcej wiedziałem, że nie można używać ciągle łatwych kombinacji. Nie do końca jednak uwierzyłem w to, co mówił Camilo, bo dotąd nie czytałem żadnego wiersza bez rymów.”
Pisanie zwykle jest tu dodatkiem do właściwej historii – ale dodatkiem zazwyczaj bardzo istotnym. Może zechcecie się wybrać do Chile i poznać bohaterów? To nietuzinkowa proza.
I pamiętajcie, że w Pasji Pisania chętnie poprowadzimy was przez pisarskie ścieżki. Dostaniecie od nas sporo wiedzy, motywacji, dalszy kierunek waszej twórczości. Wybierzcie kurs dla siebie:
https://www.pasjapisania.pl/harmonogram-kursow.html
Do zobaczenia!
Źródło cytatów: Alejandro Zambra, Moje dokumenty, tłum. Katarzyna Okrasko, Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2025.
Źródło grafiki: https://www.latimes.com/entertainment-arts/books/story/2022-02-14/roberto-bolano-inspired-him-to-write-now-alejandro-zambra-is-the-next-chilean-breakthrough
