Lektura na weekend – Żywioły i zbrodnie

Trzy przestrzenie czasowe, trzy historie i niejedna zbrodnia. Irena Małysa powraca z nową książką. Baśka Zajda – i jej nieodłączna czworonożna partnerka Chytra – będą musiały się zmierzyć z kimś wyjątkowo przebiegłym.

Irena Małysa jest jedną z najpopularniejszych współczesnych autorek kryminałów. Zadebiutowała w 2021 roku świetnie przyjętą przez czytelników powieścią W cieniu Babiej Góry (co dało początek fali rodzimych górskich kryminałów). W tej książce po raz pierwszy pojawiła się bezkompromisowa, a jednocześnie empatyczna policjantka Baśka Zajda, która podbiła serca czytelniczek i czytelników. Powracała, nie zawsze w góry, w kolejnych tomach tego pasjonującego cyklu – kolejno: Więcej niż jedno życie, Daleko od Babiej Góry, Demony Babiej Góry oraz Polowanie na Babiej Górze. Niedawno do księgarń trafił szósty tom: Wielka woda pod Babią Górą. Baśka będzie prowadzić śledztwo nad Jeziorem Mucharskim. Tym razem – inaczej niż w dotychczasowych książkach Ireny Małysy – będziemy śledzić opowieść aż w trzech perspektywach czasowych.

„To był dźwięk wydawany przez jezioro. Głęboki, przeciągły jęk, jakby ziemia pod wodą wzdychała z bólu.
Patrzyła na ciemną, lśniącą taflę, w której odbijały się poruszone chmury. To samo jezioro, które jeszcze wczoraj wydawało jej się spokojne i piękne, teraz wyglądało obco, niemal wrogo. Fale poruszały się niespokojnie, mimo że wiatr ucichł.
Przeszył ją dreszcz. Miała wrażenie, że to miejsce patrzy, że woda oddycha ciężko, z gniewem.
Wtedy po raz pierwszy Małgorzata pomyślała, że jezioro nie oddaje. Ono połyka”.

Główna część rozgrywa się w 2025 roku. Z początku można się poczuć jak w jednej z powieści Ann Cleeves. Małgorzata pływająca żaglówką po Jeziorze Mucharskim fotografuje ptaki. Jeszcze jest spokojnie, można się zanurzyć w kojącym świecie przyrody (na marginesie – te fragmenty są bardzo sugestywne, widać w nich ogromną miłość i szacunek dla natury). Wkrótce do Małgorzaty i jej męża, architekta Eryka, przyjeżdżają znajomi. W czwórkę spędzają miły wieczór. Nazajutrz Eryk idzie pobiegać, ale już nie wraca z joggingu. Zaniepokojona Małgorzata próbuje go poszukać na własną rękę. Coraz bardziej zdesperowana, dzwoni do kobiety, która mogłaby jej pomóc – do Baśki Zajdy. Ta się nie waha – razem z suczką owczarka niemieckiego, mądrą Chytrą, przyjeżdża na miejsce. Jednak Małgorzaty już nie ma. Co się z nią stało? I gdzie jest Eryk?

Jednocześnie obserwujemy wydarzenia rozgrywające się w 2010 roku podczas powodzi w Beskidach. Przepada siedemnastoletnia Agnieszka Krawiec – dziewczyna wielkiej szlachetności, która ponoć miała wstąpić do klasztoru. Na zaporze dochodzi do pewnego dramatycznego zdarzenia. W tym trudnym czasie ginie nagle i tragicznie inspektor Krzysztof Wojda. Jego partner – inspektor Pietras – nie może się pogodzić z tą śmiercią. Przez lata będzie ciążyć na jego dalszej karierze.

Dopełnieniem Wielkiej wody pod Babią Górą jest historia Nastki, młodej prostej dziewczyny pracującej w Pałacu w Jaszczurowej (na zdj. powyżej). Ona, biedna sierota, znajduje tu namiastkę domu. Jednak ten stabilny świat się kończy wraz z wybuchem II wojny światowej. Nastka jest coraz bardziej przerażona („Wieczorami nie mogła zasnąć. Nasłuchiwała stukotu kół na drodze, szczekania psów, obcych głosów. Leżała pod cienkim kocem i rozmyślała: jeżeli każą jej stąd odejść, dokąd pójdzie? Kto ją przyjmie? Gdzie jest jej miejsce, skoro nawet dwór, który był dla niej całym światem, okazał się czymś, co można człowiekowi wyrwać z rąk jednym rozkazem?”). W Pałacu zostanie utworzony obóz Hitlerjugend, podczas którego szkolą się młodzi przyszli żołnierze Rzeszy. Za sprawą splotu okoliczności Nastka wejdzie w posiadanie czegoś bardzo wartościowego… Tylko czy ten skarb przyniesie jej szczęście, czy wręcz przeciwnie?

Początkowo może się wydawać, że tych historii nic nie łączy – jednak jak to u Ireny Małysy, spotkają się w pewnym punkcie bliżej końca powieści. Intryga jest skomplikowana, ale nie zagmatwana. Wszystkie trzy płaszczyzny śledzi się z zainteresowaniem: czy to całkiem współczesną – i najbardziej sensacyjną – historię zaginięcia architekta, czy tę opowieść z czasów powodzi, opowieść mroczną, traktującą o nieszczęśliwej rodzinie, o dążeniu do lepszego jutra cudzym kosztem, a także o wyborach, za które płaci się zbyt wysoką cenę. Równie dobrze wypada ta trzecia opowieść o Nastce – nie całkiem kryminalna, lecz historyczna. Irena Małysa jak zwykle z wielkim wyczuciem pokazuje, jak jednostka zostaje wbrew sobie uwikłana w zawieruchy dziejowe (i to nie dotyczy tylko Nastki czy właścicieli dworu, ale też chłopców należących do Hitlerjugend). W tej powieści Pałac w Jaszczurowej pełni wręcz rolę osobnego bohatera, może nieodpornego na Wielką Historię, ale nadal trwającego w miejscu. Oto jeden z najbardziej przejmujących fragmentów w całej książce:

„Baśka podziwiała pałac. Nie potrafiła przestać na niego patrzeć: miał w sobie ten rodzaj trwałości, który irytuje los. Przez lata mógł przetrwać rzeczy, których człowiek nie daje rady unieść: powstania, gdy w okolicy ukrywano broń i ludzi; wojny i rewizje, kiedy przeszukiwano domy, a wartościowe rzeczy znikały szybciej niż ich właściciele; czasy powojenne i zmiany, w których jedni przychodzili, drudzy odchodzili, a budynki traciły znaczenie, stając się tylko ścianami do ogrzania. Przetrwał lata zaniedbań, przeciekający dach, prowizoryczne naprawy, byle tylko dotrwać do kolejnej zimy. Przetrwał wreszcie obecne remonty, rusztowania, fachowców, którzy widzieli w nim belki i dach, a nie historię”.

Oczywiście w tej serii musi się pojawić także Babia Góra – choć tutaj występuje jedynie w tle: „Rozejrzała się. i wtedy poznała to miejsce. Babia Góra. Zawsze wydawała jej się potężna, surowa, ale teraz wyglądała inaczej. Mroczniej. Jakby zbocza zbliżyły się do siebie, a las zacisnął wokół nich krąg. Góry nie dawały tu schronienia, były niemymi świadkami.”

Wielka woda pod Babią Górą to być może najbardziej skomplikowany fabularnie tom cyklu z Baśką Zajdą, ale trzeba przyznać, że Irena Małysa świetnie sobie poradziła z tą mnogością wątków i bohaterów. Jak zwykle pisze z lekkością, potrafi zbudować unikalny klimat, a do tego zaciekawić i zaangażować czytelnika, odsłonić przed nim ciekawą kartę polskiej historii. Przy czym nie jest to pisanie zwyczajnie prowadzące akcję z punktu A do B – w tym wszystkim tkwi coś więcej, głębia.  Uwagę zwracają wyraziści bohaterowie: Nastka, Józef, Małgorzata, Pietras, Wojda, Agnieszka, nieszczęsny Karl-Heinz. Mają swoje motywacje, przeżywają autentyczne emocje, nie pozostaną też obojętni dla czytelników. Można dać się zaskoczyć tym, kto naprawdę odpowiedzialny jest za zbrodnie i jak to wszystko przebiegło. Natomiast koniec końców to zwyczajnie bardzo smutna historia – nawet jeśli zło zostanie ukarane.

Kto czeka na spotkanie z Baśką? To kolejny znakomity kryminał spod pióra Ireny Małysy. Nie zawiedziecie się!

Źródło cytatów: Irena Małysa, Wielka woda pod Babią Górą, Wydawnictwo Mova, Białystok 2026.
Źródło grafiki: https://dnidziedzictwa.pl/palac-thetschlow-w-jaszczurowej/

One Reply to “Lektura na weekend – Żywioły i zbrodnie”

  1. Przepraszam, ale jako świeżo nawrócona fanka muszę zapytać: czy Chytra nie była czasem (w większej części) owczarkiem belgijskim – malinois?…

Dodaj komentarz