Statek dopłynął do portu – ROZWIĄZANIE KONKURSU!

Zakończył się już ostatni w tym roku konkurs blogowy Pasji Pisania. Mogliście wygrać najnowszą powieść Mai van Straaten „Frania Tańska i śmierć na Wiśle”. Kto popłynie z Franią w rejs?

Pora ogłosić wyniki ostatniego w tym roku pisarskiego konkursu blogowego. Tym razem mogliście zdobyć powieść Frania Tańska i śmierć na Wiśle Mai van Straaten, absolwentki naszych kursów. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Lira. Słowem-kluczem był „rejs”. Oddaję głos Mai van Straaten:

„Dziękuję. Przede wszystkim bardzo dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział. Wszystkie mini-opowiadania bardzo mi się podobały I jest pod wrażeniem różnorodności gatunków i podejścia do tematu. Moje gratulacje dla wszystkich”. 

Maja van Straaten zdecydowała, że powieść otrzymają: Kasia, Bartek B. oraz Maciej.

Wszystkie prace konkursowe znajdziecie tutaj. A oto te nagrodzone:

Kasia zaproponowała taką miniaturkę:

– Nie rozumie pani? Czy ja mówię niewyraźnie? Nie i już. Po prostu tam nie latamy! Żaden z naszych rejsowych statków nawet się tam nie zatrzymuje.
– To może mogłabym coś wyczarterować? Cena nie gra roli!
– Nie ma mowy. Wszystkie loty zostały zawieszone do odwołania. Atmosfera polityczna na Marsie jest bardziej niestabilna niż jego orbita. Faktyczna atmosfera zresztą też, stacje pogodowe rejestrują niespotykane wręcz o tej porze roku burze piaskowe. Nikt nie będzie ryzykował życia załogi ani bezpieczeństwa floty dla pani widzimisię.
– Widzimisię?
– Proszę pani, już ja wiem, co przyciąga takie jak pani na Marsa. I nie jest to jego grawitacja. Naczytają się jedna z drugą bzdur o gejzerach męskości, rzekach spływających testosteronem, “wyposażeniu” Marsjan…
– Wypraszam sobie! Nie chce mi pan pomóc to nie, ale nie musi pan być wulgarny!
– Dobra. Pani posłucha. Tylko nie ma pani tej informacji ode mnie! Niech się pani po okolicznych spelunach rozpyta o kapitana Dzięcioła. Brakuje mu piątej klepki, ale ponoć jaja ma większe od marsjańskich księżyców. Jeśli ktoś zgodzi się panią tam zabrać, to on. Ale zdaje sobie pani sprawę, że to może być rejs w jedną stronę? Czemu pani tak zależy?
– Ma pan dzieci?
– Pani, ja w biurze podróży pracuję na pół etatu, czy ja wyglądam jakbym mógł sobie pozwolić na takie luksusy? To nie dwudziesty pierwszy wiek, kiedy każdy mógł sobie ot tak dziecko machnąć. Albo pięcioro.
– Więc nie zrozumie pan, że dla dziecka człowiek zrobi wszystko! Synek do szkoły musi czerwony piasek przynieść. Na plastykę.
– I po to się pani pcha na Marsa?! Przecież mamy w korzystnej ofercie last minute wycieczki na pustynię Kalahari!

A oto co napisał Bartek B.

Ile lat marzyliśmy o tym dniu, Zbyniu? Zawsze brakowało czasu na podróże. Praca pochłaniała cię całego, a urlop to nie był czas wypoczynku, tylko czas remontów, bo w naszym domu zawsze coś wymagało poprawek. Kończyło się na podróżach palcem po mapie.
Dziś stoję z tobą na pokładzie i patrzę, jak słońce tonie powoli w morzu, próbując zająć ogniem horyzont. Morze pieści zmysły mieszanką jodu i lawendy. Port powoli znika, a wokół nas wznoszą się i opadają fale. Nasz pierwszy rejs po Morzu Śródziemnym!
Pamiętam, gdy pierwszy raz obiecałeś mi tę wyprawę. Przysięgałeś, że to wieloletnie marzenie w końcu uda nam się zrealizować.
– Jak nie teraz, to kiedy? – pytałeś.
To było jeszcze na początku, gdy rokowania były dobre.
– Zobaczysz, Krysiu! To będą najwspanialsze wakacje w naszym życiu! – mówiłeś z przekonaniem.
Nie będę ukrywać, nie wierzyłam ci wtedy. Tak jak dziś, tak i wtedy miałam słony posmak w ustach. Wtedy jednak był to smak łez, które w tajemnicy i ukryciu przemykały po mej twarzy. Dziś słony posmak przynosi mi morska bryza.
Przytulam cię ze wszystkich sił. Jesteśmy tu razem – ty i ja. Tak jak mi to obiecywałeś. Czuję zimno, czuję twardość, czuję gładkość. Twoje dłonie też były wtedy zimne i twarde, ale nie były gładkie. Gdy się zaczęło, nie byłam gotowa. A przecież czytałam, a copilot dyktował mi, co mam robić. Gdy jednak oddech jął się rwać, spanikowałam. Twoja dłoń pochwyciła moją, zakotwiczyła moją rozpacz, wróciłeś na moment.
– Rozsyp… prochy… Kocham… – rzęziłeś.
Tak jak wtedy, tak i dziś mój świat się rozmazuje. Przechylam urnę i znikasz, tak jak zniknąłeś wtedy, gdy zwierciadło duszy zaczęło odbijać pustkę. W rejs ruszyliśmy razem, ale wrócę z niego sama. Żegnaj, Zbyniu…

Z kolei Maciej nadesłał taki tekst:

30 sierpnia A.D. 1463
Rejs dobiega końca i wkrótce ujrzymy barwne domy Genui. Rozbitek, Czech Ivo, uratowany na wodach hiszpańskich, w nocy dokonał nie lada czynów.
Gdy mrok ociekał z burt, Berberowie dokonali abordażu. Kiedy dotarłem na pokład, wszędzie leżały ciała zabitych. Jeden z marynarzy zwisał z bakburty, inny z rozbitą czaszką osuwał się po bezanmaszcie a jakaś głowa toczyła się pomiędzy nogami walczących. Kasztel rufowy płonął a piraci plądrowali bakisty na forkasztelu i wywlekali kupców z kajut. Walka dogasała a nasz los był przesądzony.
Nagle z dymu wyłonił się Ivo i z nagą szablą ruszył na piratów stojących przy swoim herszcie. Walka rozgorzała na nowo a szabla Czecha pisała krwawą historię.
Ivo wywijał młyńce, parował, ciął, kucał i wyskakiwał by atakować niczym orzeł. Finta, parada, przewrót z orężem w dłoni i atak z wysoka. Trupy utworzyły kobierzec a Ivo, stąpając po nim, zbliżał się do kapitana. W końcu ich ostrza puściły na pokład złote gwiazdy. Czech uderzył z lewego barku, ale pirat zastawił się ostrzem i natychmiast sam zaatakował zmuszając Ivo do wycofania. Wszyscy zamarli i obserwowali pojedynek. Potężne cięcia zmusiły Czecha do wsparcia się o grotmaszt. Pirat uderzył od dołu, chcąc rozpłatać Ivo niczym rybę, ten jednak zrobił unik i cios chybił.
Ivo zbijał kolejne cięcia aż sam zaatakował. Uderzał raz za razem to z prawej, to z lewej. Nagle poprowadził klingę od pokładu. Ostrze świsnęło jak wiatr na rejach, o włos mijając brzuch. Pirat czekał na ten błąd. Wziął zamach jednak czeska szabla zawróciła i zanim Berber uderzył, cięła w lewe ucho. Ciało pirata zwaliło się do morza przez falszburtę. Ktoś zawołał: „Człowiek za burtą!” a ktoś zawtórował: „Rzucić mu kotwicę!”.

Serdecznie gratuluję laureatom, ale i wszystkim tym, którzy wzięli udział i w tym konkursie, i w poprzednich z tego roku. Szykujemy już dla was następne! Niedługo zaproszę was do kolejnej pisarskiej zabawy. Do zobaczenia w 2026 roku!

Źródło cytatów: https://blog.pasjapisania.pl/2025/11/30/frania-tanska-maja-van-straaten-konkurs/

4 Replies to “Statek dopłynął do portu – ROZWIĄZANIE KONKURSU!”

  1. Gratulacje dla wszystkich 🙂

  2. Dziękuję ślicznie za wyróżnienie, fantastyczny prezent 😁 Gratuluję współlaureatom i wszystkim, których nie odstraszyło nieoczywiste słowo kluczowe!

  3. Och, dziękuję bardzo.

  4. Bardzo dziękuję za wyróżnienie! 🙂 Ciekawym wielce w jaką kabałę tym razem wpakowała się tytułowa Frania.

Dodaj komentarz