O pragnieniu życia mimo bólu – nowa książka Danuty Awolusi już w księgarniach!

Do księgarń trafiła właśnie nowa powieść Danuty Awolusi, pisarki i nauczycielki Pasji Pisania. Kim jest Sara z „Wciąż tu jestem”? Jakie rany zadał jej los? Czy spotkanie z Kacprem zdoła je uleczyć?

15 września miała miejsce premiera Wciąż tu jestem, nowej powieści Danuty Awolusi, pisarki, dziennikarki, recenzentki, a przede wszystkim lubianej przez was nauczycielki Pasji Pisania! Książkę opublikowało wydawnictwo Lucky.

Danuta Awolusi (fot. Katarzyna Kosakowska)

Siedemnaście lat temu życie Sary rozpadło się w jednej chwili. Śmierć nastoletniego syna odebrała jej wszystko – rodzinę, dom, sens codzienności. Dziś mieszka w malej mieścinie, pracuje jako kelnerka i unika wspomnień, które wciąż bolą tak samo. W dniu urodzin syna do restauracji wchodzi chłopak. Kacper. Ma ten sam wzrok, te same gesty, identyczne zainteresowania… i tę samą wrażliwość. Serce matki nie może się mylić – to on Zbliżając się do Kacpra, Sara musi otworzyć się na ludzi i zmierzyć z przeszłością. Ale czy chłopak zaakceptuje prawdę, której nie potrafi pojąć? Czy kobieta będzie dla niego oparciem? A może właśnie dostała szansę, by pomóc samej sobie? Wciąż tu jestem to poruszająca opowieść o miłości, stracie i o tym, że pewne rany nigdy się nie goją, ale mimo to trzeba i warto żyć.

A oto fragment:

„Do pracy idę piechotą. W mieścinie wszędzie jest blisko, mamy tu zaledwie dwa przystanki autobusowe. Stworzone wyłącznie po to, by dostać się do większych miast. Korzystają z nich najczęściej uczniowie, gdy zamarzy im się shopping. W mieścinie nie ma żadnych punktów z ciuchami (poza marketem), a już na pewno nie z modną odzieżą.
Szybko dostaję się na główną ulicę. Mijam sklepy spożywcze, piekarnię, minimarket. Jest zimno, a ja mam na sobie tylko bawełnianą koszulę i spodnie. Dygocę, ale mój mózg nie podpowiada mi wcale, że powinnam włożyć coś cieplejszego.
Dzisiaj jest jeden z tych dni. Jedna z dwóch dat w roku, które miażdżą mnie siłą wspomnień. Chciałam wziąć wolne, ale Miki mi nie pozwolił. Wie, co to za rocznica. Powiedział, że jeśli nie stawię się w robocie, wezwie policję i wyważy drzwi mieszkania.


Wierzę mu. Prowadzi mitingi AA od dwudziestu lat i zapewne nie takie akcje odwalał.
On z kolei wierzy mnie.
Nikomu nie opowiedziałam, co się stało. Nikomu w tej mieścinie. Tylko Miki umiejętnie naciskał, wiedząc, jak mnie otworzyć, by tylko zajrzeć pod maskę, nie wyrządzić szkody i zamknąć.
– Muszę znać prawdę – powiedział po pierwszym miesiącu mojej pracy.
– To prywatna sprawa.
– Czasem odpływasz. Bywasz nieobecna. I niemiła dla gości. Jeżeli mam cię tu trzymać, chcę wiedzieć, o co chodzi. Bez szczegółów. Tylko dla jasności sytuacji.
To było już po zamknięciu Chill&Grill. Wypucowałam stoliki, podłogę, policzyłam kasę, umyłam ekspres i przygotowałam kubki i filiżanki na następny dzień.
– Moje dziecko… Mój syn…
Dawno nie mówiłam tego głośno. Właściwie nigdy nie wypowiedziałam tych słów własnymi ustami. O śmierci Alana wszystkich informował mój mąż. Były mąż. Zadzwonił do matki, do swoich rodziców, do całej rodziny. Podał informację do publicznej wiadomości. Zawiadomił szkołę, a także wszystkich moich pacjentów i ośrodek, w którym przyjmowałam. Kiedy w końcu oddali nam ciało Alana, zajął się organizacją pogrzebu. A ja w tym czasie nie mówiłam nic. Pogrążyłam się w głuchym wyparciu, jak w gęstej i lepkiej cieczy. Mój mózg zalało znieczulenie, serce sparaliżowała fala otępienia. Wszyscy mówili, że jestem w szoku, ale to słowo nie oddawało mojego stanu. To było jak wylew. Ostry wylew, który zamienił mnie w roślinę. Niestety ten stan musiał kiedyś minąć. Wiedziałam, że gdy obudzę się z tej śpiączki na jawie, spadnie na mnie ból, na który nikt na świecie nie jest gotów.
– Mój syn zginął w wypadku. Był naszym jedynym dzieckiem. Miał wtedy siedemnaście lat. Niedługo potem rozwiodłam się z mężem. Sprzedałam dom. I przyjechałam tutaj. Nie radzę sobie z niczym i z nikim. Jestem chodzącą traumą. Żywym trupem. Możesz mnie zwolnić, bo najprawdopodobniej nigdy nie będę miła dla tych licealnych knypków. Oni i tak mają to w dupie”.

Danusiu, serdeczne gratulacje z okazji premiery! Ta historia na pewno poruszy serca czytelników!

W najbliższym czasie Danuta Awolusi będzie prowadzić kurs Pasja Pisania I – od 8 października:

https://www.pasjapisania.pl/kurs-pasja-pisania-i-2.html

Zapraszamy!

Źródło cytatu: Danuta Awolusi, Wciąż tu jestem, Wydawnictwo Lucky, Radom 2025.

Dodaj komentarz