Lektura na weekend – Ułożyć życie na nowo

„Cudze oddechy” – druga powieść Pawła Sochackiego – stanowi w pewnej mierze kontynuację „Dusz niczyich”. Bohaterowie ocaleli, przetrwali koszmary wojny – ale ułożenie sobie życia w czasach pokoju z takim bagażem doświadczeń nie jest wcale proste.

Paweł J. Sochacki, pisarz i dziennikarz, w swojej pierwszej powieści Dusze niczyje (2024) pochylił się nad zapomnianą zbrodnią Trzeciej Rzeczy. Miała miejsce w Obrawalde (dziś Obrzyce, wschodnia część Międzyrzecza w województwie lubelskim). W tym „szpitalu” (cudzysłów zamierzony) nie szanuje się pacjentek, brakuje jedzenia, dozoru lekarza, a chorych zmusza się do ciężkiej pracy. Panuje powszechna przemoc. Dla wielu ludzi Obrawalde to synonim piekła. Przeszła je również Erna Klaus, młoda nauczycielka, główna postać w Duszach niczyich. Więcej o tej powieści pisałem w „Lekturze na weekend” z 2024 roku. Ciężarna Erna przetrwa w Obrawalde i powróci w kolejnej powieści Pawła J. Sochackiego („czuł jej wolę życia, jej cichą determinację. Miała przecież urodzić nowe pokolenie, to, które odbuduje zrujnowany kraj. Nowe życie dawało nadzieję i wiarę, że każdy koniec może nieść początek, choć nie zawsze przewidywalny i łagodny”). Jednak tym razem pozostanie bohaterką drugiego planu. Na ten pierwszy wysunie się jej dorastająca córka – Olimpia.

„Wiedziała, że ten świat i tak trzeba umeblować na nowo. Bez uprzedzeń, bez klątw i tajemnic. Wystarczyło, że sama nosiła je jako blizny w swoim sercu.”

1963 rok. Międzyrzecz. Zdawałoby się, że Erna poukładała sobie życie w świecie wcale niesprzyjającym mimo zapanowania pokoju („Po wojnie brakowało wszystkiego – od pożywienia i lekarstw po poczucie stabilności i bezpieczeństwa”). Erna nie chce wracać do przeszłości. Nie musi wiedzieć, co się stało z jej najbliższymi. Stworzyła sobie nową rodzinę – zamieszkała z oddaną przyjaciółką Stefanią, niby ze starszą siostrą. Urodziła córkę, której dobro jest dla niej najważniejsze. Jednak wspomnienia, traumy nie dają o sobie zapomnieć – poczucie zagrożenia również („Minęło już tyle lat, a Erna nadal czuła się jak obca. Obca w domu przyjaciółki, obca w kraju, w którym urodziła dziecko, oraz obca wśród sąsiadów. Jej świat tworzyły tylko Olimpia i Stefania, o które się martwiła i z którymi spędzała czas.”). Erna stopniowo osuwa się w chorobę. Olimpia bardzo chciałaby matkę ocalić.

Fabuła Cudzych oddechów została utkana z wielu historii. Na początku mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia wręcz z kryminałem. Bo znika dorastająca dziewczyna – piękna Kalina Zimna, koleżanka (choć to słowo tylko formalne, nie buduje dobrej relacji) Olimpii ze szkoły. Rozwiązanie zagadki tego zaginięcia nie jest oczywiste. Wydaje się, że ten wątek bardziej służy temu, aby wywołać w bohaterkach określone emocje. Wkrótce Stefania znajduje bezpieczniejsze schronienie dla swojej nowej rodziny – dawny dom w (fikcyjnej) miejscowości Leśne Pąki („Losy tego miejsca były niejednoznaczne i bardzo zagmatwane. Skrywały wiele tajemnic i ludzkich dramatów. Dla jednych było oazą spokoju, dla innych – miejscem wygnania i ucieczki”). Czy tam Stefania, Olimpia i Erna będą w stanie zbudować sobie swój skrawek lepszego świata?

Bohaterowie Cudzych oddechów przetrwali, a teraz muszą zbudować sobie lepszy świat. Nie jest to łatwe, choć wojna minęła blisko dwadzieścia lat wcześniej. W sercach i umysłach ocalałych jest wciąż żywa. Trudno przywiązać się do miejsca, które kiedyś należało do kogoś innego, a wkrótce może zostać odebrane (bo kto zagwarantuje, że Niemcy nie wrócą na te ziemie?). Nawet Olimpia – dziecko urodzone już u jej schyłku wojny – do pewnego stopnia odczuwa na sobie jej brzmię.

Cudze oddechy nie charakteryzują się zwartą linią fabularną, choć główne wątki znajdą rozwiązanie. To raczej zbiór powiązanych ze sobą opowieści, w których centrum tkwią zmagający się z życiem ludzie (miałem bardzo dalekie skojarzenia z Domem dziennym, domem nocnym Olgi Tokarczuk). To nie tylko nękana przez traumy Erna, zaradna Stefania, która na przekór wszystkiemu potrafi odnaleźć się w nowej, trudnej rzeczywistości, czy wreszcie Olimpia, która ma młodość, plan na życie (najlepiej z dala od tego miejsca), przeżywa też wzloty i upadki dorastania – włącznie z pierwszą pracą (wątek związany z PGR-em należy do najciekawszych w powieści) czy zauroczeniami. To także inni: Róża ze swoim niespełnieniem. Helena, okaleczona matka wielu dzieci. To Olga wpasowująca się w rzeczywistość PGR-u. To także Danka Zimna, w pewnym sensie wyklęta z rodziny. To Wiktor na zakręcie własnego młodego życia. Wreszcie Tobiasz, który skrywa dramatyczną tajemnicę. Albo i Kurt – stary człowiek, któremu już wszystko jedno. Wreszcie – właściwie już osobiście nieobecna Kalina – dziewczyna, która miała wpływ na tyle osób.

To bohaterowie tworzą mozaikę tej opowieści – ze swoimi historiami, traumami, planami, nadziejami. Pozostają psychologicznie wiarygodni. Czyta się o ich losach z zaangażowaniem. A kolejne rozdziały napisane są z sercem i znawstwem tematu. Mamy do czynienia z niewątpliwie dojrzałą prozą, która nie tylko zaciekawia, ale i skłania do refleksji. A na zakończenie taki – w moim odczuciu kluczowy dla tej powieści – cytat:

„Można się bać wielu rzeczy. Ja najbardziej boję się wojny. Wojna dzieli ludzi na żywych i martwych, a im dłużej trwa, to już tylko na martwych i martwych. Nawet jak się komuś uda przeżyć, to wychodzi z niej z martwym sercem”.

Polecam Cudze oddechy. Paweł J. Sochacki świetnie rozwija się jako pisarz. Jestem ciekaw, czy w następnej powieści spotkamy bohaterów dwóch poprzednich.

Źródło cytatów: Paweł J. Sochacki, Cudze oddechy, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2025.

Dodaj komentarz