Lektura na weekend – Zbrodnia czy tragedia?

Góral Stanisław Topor wyjechał do pracy – po kilku miesiącach żona zgłosiła jego zaginięcie. Nie odnaleziono ani zaginionego, ani żadnych tropów. Jednak po dziesięciu latach do sprawy wracają policjanci z archiwum X. Czy poznają prawdę? Czy Staszek żyje? Czy powróci do domu?

„U nas się inaczej żyje. Blisko, jak to krewniacy, ale i z sąsiadami blisko. Świat na zewnątrz to jedno, ważniejszy jest ten wewnątrz, w domu, w wiosce. Zresztą zobaczysz”.

Śmierć w skalnym lesie, najnowszy kryminał Agnieszki Jeż, rozpoczyna iście niepokojący, przyciągający uwagę wstęp. Niby wszystko jest czytelne, ale w gruncie rzeczy nie wiadomo, co tu się właściwie rozgrywa. Następne rozdziały przywodzą na myśl wciągającą powieść obyczajową. Anka, piękna dziewczyna z Mińska Mazowieckiego, poznaje Stanisława Topora. On pochodzi z Kościeliska – i dla niej jest kimś zarazem atrakcyjnym i przyjemnie egzotycznym. Anka ma plan – chce się wyrwać z Mińska, zacząć na nowo, z lepszymi perspektywami. Jej zamiary udaje się łatwo i szybko zrealizować – zachodzi w ciążę, ona i Staszek biorą pośpieszny ślub, przeprowadzają się do Nędzówki. Dla Anki to zupełnie inny świat – przed którym zresztą Stanisław ją ostrzegał. Bohaterka w nowym miejscu wcale nie jest u siebie, musi się podporządkować, wpasować w gotowe wzorce. Dociera do niej również, że choć zrealizowała swój ambitny plan, to przy okazji zawarła zbyt pospieszne małżeństwo z człowiekiem praktycznie dla niej obcym:

„Czuła się tu obco, znała tylko jego, choć i to było określenie na wyrost. Kiedy wlewał w siebie kolejny kieliszek śliwowicy, czuła, że ta cienka nić porozumienia i przywiązania między nimi się rwie. Nie zdążyli się dobrze poznać, dwa miesiące to zdecydowanie za mało czasu, ale Ance wydawało się, że mniej więcej wie, jaki Staszek jest. Tu, w tym miejscu, traciła tę pewność. Odmienne dekoracje, znajomi, a przede wszystkim rodzina – i Staszek jakby przełączał się w inny tryb działania. Taki, którego nie rozumiała. I którego się bała.”

Wspólne życie Toporów nie układa się dobrze. Anka szybko przestaje być panią samej siebie („W krótkim czasie Anka zdążyła się zorientować, że tu, pod Tatrami, wszystko ma swoje miejsce i prawa. Ona, młoda kobieta spoza Podhala, była na samym dole hierarchii”). W jej domu rządzi nieustępliwa babka męża (Stanisława Toporowa to być może najciekawsza postać w powieści). Mało tego, Staszek jest zaborczy, nadużywa alkoholu – co zdaje się przywilejem tutejszych mężczyzn i brzemieniem ich kobiet. Toporom rodzi się pierworodny Józef Piotr. Za kilka lat dołączy do niego siostra.

Anka na przekór okolicznościom, będzie się starała stworzyć normalną rodzinę. Jednak pewnego dnia Staszek (i tak stosunkowo rzadko obecny w domu) wyjedzie do pracy i już nie wróci – ślad po nim zaginie. Działania policji na nic się zdadzą – Stanisław pozostanie nieodnaleziony. Ale czy po dekadzie policjantom z Archiwum X uda się ustalić, co naprawdę się wydarzyło? Agnieszka Jeż bardzo ciekawie opisuje pracę policjantów:

„Cała nowoczesna kryminalistyka opierała się na śladach i badaniach, a oni tę sferę materialną zostawiali na boku – zresztą często nie mieli wyjścia. Skoro kiedyś, dawno temu, gdy dochodzenie prowadzono na »świeżo«, nie znaleziono żadnych śladów, to jak mieliby teraz dokonać cudu i wygrzebać coś, co by się dało przepuścić przez nowoczesną technikę, tak by na końcu dostać wydruk z informacją, kto zabił. Nie, oni musieli pracować zupełnie inaczej. Usłyszał kiedyś, że nazwa »Archiwum X« pochodzi od tego, że na niewyjaśnione sprawy położono już krzyżyk, a oni go zdejmują i próbują dojść do prawdy – w zupełnie inny sposób. Spodobał mu się taki opis, choć ich codzienna praca miała w sobie mniej wdzięku”.

Komisarz Paweł Zubik i komisarz Marek Janczyk  mają utrudnione zadanie – nie tylko dlatego, że od zaginięcia Topora minęło dziesięć lat, a część świadków i śledczych odeszła na zawsze. Są obcy, muszą wejść do świata, którego nie znają. Jak instruuje ich kolega po fachu, górale „To specyficzni ludzie. Trzeba z nimi, między nimi żyć. Jak nie chcą, to nie powiedzą, jak chcą, trzeba słuchać, ale nie zawsze oficjalnie. Albo czytać między słowami”. Jednak czy w tej sprawie mogą kryć się jakieś ciemne karty? Wszak – jak wynika z akt – Toporowie to „Rodzina zwyczajna, normalna jak wszystkie”. Pozostaje zapytać, co jest normalnością…

Bo Śmierć w skalnym lesie to nie tylko kryminał – to również powieść o przemocy w rodzinie – tej fizycznej, jak i tej psychicznej. O tkwieniu w klatce pozorów i zwodniczych, ustanowionych przez gromadę praw. O tym, że spirala przemocy wciąga nie tylko sprawcę i osobę bitą, ale także innych z rodziny: świadków zdarzeń. Anna, która – zdawałoby się – miała tak świetny pomysł na siebie, wpadła w pułapkę. Zaginięcie męża (którego mimo wszystko starała się kochać) mogłaby traktować jak wybawienie. Czy naprawdę zależy jej na dojściu do prawdy? I co się stało ze Stanisławem?

Śmierć w skalnym lesie sprawdza się również bardzo dobrze jako kryminał. Warsztat pisarski Agnieszki Jeż pozostaje bez zarzutu. Opowieść wciąga, meandruje, intryga nie jest zagmatwana czy nachalnie przekombinowana. Możemy myśleć jako czytelnicy, że wiemy wszystko i nieraz dać się zaskoczyć. Bardzo atrakcyjnym aspektem jest przedstawienie świata Podhala. Tekst wzbogacają wypowiedzi gwarowe, na tyle zrozumiałe, że nie przytłaczają przy czytaniu. A koniec końców za tym wszystkim kryje się bardzo smutna w swojej niejednoznaczności historia. O rodzinie Toporów będziecie myśleć jeszcze długo po odłożeniu lektury.

Polecam Śmierć w skalnym lesie Agnieszki Jeż – to bardzo udana powieść – do przeczytania choćby w jeden wieczór.

Źródło cytatów: Agnieszka Jeż, Śmierć w skalnym lesie, Wydawnictwo Luna, Warszawa 2025.
Źródło grafiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dolina_Mi%C4%99tusia#/media/Plik:Dolina_Mi%C4%99tusia_a1.jpg

Dodaj komentarz