Lalka historię ci opowie – ROZWIĄZANIE KONKURSU!

Zakończył się już grudniowy blogowy konkurs. Jak zwykle dopisaliście i rozpisaliście się! Kto otrzyma książki Moniki Mostowik?

I kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania dobiegł końca! Nadesłaliście wiele wspaniałych prac. Tym razem tematem konkursowym była lalka – jako narratorka, jako symbol, jako artefakt. Świetnie poradziliście sobie z konkursowym wyzwaniem.

Monika Mostowik nagrodziła następujące prace:

Nagrodę główną – zestaw dwóch powieści  Patrzę i Zanim stanę się lalką otrzymuje Beata.

Egzemplarze Zanim stanę się lalką otrzymują: Melya, Rahel oraz Magda.

Wyróżnienia – 15% rabatu na wybrany kurs Pasji Pisania – otrzymują Agata oraz Krzysztof.

Wszystkie prace konkursowe możecie przeczytać tutaj.

A oto zwycięskie teksty.

Beata przedstawia przejmującą historię, w której lalka staje się jednym z najważniejszych przedmiotów – nie tylko dla narratorki:

„Od godziny siedzę i patrzę na dwa kartony, w które w końcu udało mi się spakować to, co zostało, gdy kilkanaście ostatnich lat mojego życia wydało ostanie tchnienie. To miało być takie proste. Miły dziewczęcy głos obiecał: „Po wszystko przyjedziemy, proszę tylko zadzwonić, gdy będzie pani gotowa.”
Czy jestem gotowa? Czy byłam gotowa, gdy kilka dni temu spojrzałam w bursztynowe oczy i zrozumiałam zaklęte w nich rozstanie? Nie byłam, ale wzięłam na siebie ciężar słowa „już”.
To przecież tylko przedmioty, miski, worki z psią karmą, pudełka ze smakołykami, kilka zabawek. Malarz powiedziałaby na to: martwa natura. Ja nic nie mówię.
Ściskam szmacianą lalkę. Zawsze to robiłam, gdy było mi źle. A on to rozumiał. Wiedział, że gdy sięgam po lalkę, to stawiam dookoła kolczaste zasieki z rozczarowań i nie wolno ich przekraczać. Więc tylko czekał.
To był taki dziwny układ – gdy byłam z nim, byliśmy razem. Były szalone wygłupy w parku, nieskończone rzucanie patyka, był wilgotny nos, usmarowane błotem cztery łapy, ogon który w równym rytmie tłukł mnie po łydkach aż do bólu, dzięki czemu i ja fizycznie czułam jego radość. Ale gdy sięgałam po lalkę, byłam sama. Tak jak teraz.
Czasem zastanawiałam się dlaczego nigdy jej nie pogryzł, dlaczego lalka nie podzieliła losu niezliczonych pluszaków, które w kilku szarpnięciach przechodziły od dekapitacji do całkowitego wybebeszenia i rozsypania białawych kłaków wnętrzności po całym mieszkaniu. Lalkę zawsze chwytał ostrożnie, tak jakby do niej mówił: „Ok, ty byłaś tu przede mną, muszę cię szanować, bo też masz tu czasem coś do roboty. ”
Głęboki wdech, kilka cyferek na ekranie, sygnał wybierania. „Tak, proszę przyjechać, wszystko jest przygotowane”.
Znów ściskam lalkę. Słowo „przygotowane” to ewidentny eufemizm, na szczęście jej niczego nie muszę tłumaczyć”.

Melya pisze o tym jak popularna lalka kształtowała postrzeganie rzeczywistości

„Miałam na półce prawie dwadzieścia lalek „Barbie”, większość przyleciała do mnie w paczce z Ameryki. Była kowbojka, syrenka, Meksykanka, „Barbie” w kostiumie kąpielowym, „Miss Barbie”… Kolory włosów od platynowego blond po afroamerykańską czerń. „Jakie różne!” – chciałoby się powiedzieć. Otóż nie. Wszystkie miały takie same symetryczne biusty, przewąskie talie, obłe stopy bez palców i głupkowaty wyraz twarzy.
Nikt wtedy nie mówił, że gdyby „Barbie” miała sto siedemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu, jak ja, ważyłaby tylko pięćdziesiąt kilogramów. Miałaby tak wąską talię, że w brzuchu nie mieściłyby się wątroba i jelita, że szyja byłaby zbyt słaba, aby utrzymać ciężar głowy, i że proporcja długości nóg do reszty ciała jest nieludzko zaburzona. Nie produkowano też „Barbie” lekarek, prawniczek i motocyklistek…
Dzisiaj ogląda się „żywe Barbie” jak okazy w zoo. Takie panie wycinają sobie żebra, podcinają ścięgna w łydkach, korygują biusty i zmniejszają nosy. Na zdjęciach wyglądają tak, jakby nigdy nie mrugały, a uśmiech nie odklejał im się od twarzy. Niby ewenementy, ale były przecież miliony dziewczynek, dzisiaj już kobiet, które dorastały patrząc na ten bierny ideał kobiecości. Marzyły o tym, żeby zbliżyć się do niego choćby o centymetr, choćby o kilogram. Chowały więc kanapki do szafek, albo wyrzucały je z okna, liczyły kalorie, siedząc na krzesłach spinały pośladki, żeby spalić trochę więcej energii, a potem zwracały wszystko, co zjadły w szkolnej toalecie.
Teraz na rynku są „Barbie” z figurą typu „gruszka”, z małym i dużym biustem, chude i pulchne… Tylko co z tego, skoro z bilbordów i okładek magazynów wciąż patrzą na nas photoshopowe lalki, podpisane imionami kobiet, które gdzieś, w czterech ścianach istnieją naprawdę?”

Bohater opowiadania Rahel wygłasza osobliwy monolog:

„– Ej mała, a tobie tak młodości na abstynencję nie szkoda? Zamiast jak wszyscy, zimne piwko czy inne procentowe przyjemności sobie tu sączyć, to ty tak o suchym pyszczku siedzisz? Choć pewnie powinienem się zamknąć i cieszyć się, bo jesteś ewidentnym dowodem, że ludzkość jeszcze tak nisko nie upadła i w razie, gdyby w tą piękną, sobotnią noc nastąpiła inwazja obcych, to zawsze się znajdzie ktoś na tyle przytomny by nas, pijusów starych, uratować. No tak. A może ty przegrałaś jakiś zakład i za kare na tej imprezie robisz za tego, kto nad ranem do taksówek ma nas powkładać? W najgorszym scenariuszu ty po prostu czekasz, aż nam tu zacznie żyłami płynąć czysty etanol, a ty sobie wtedy ciekawe fotki pocykasz i będziesz miała w sam raz, gdy przyjdzie ci potrzeba kogoś z was poszantażować? Oj dziewczyno, ja ci mówię, z takim pomysłem na karierę to wy awans szybko tu zrobisz. I widzę, że charakterek to ty masz i coraz bardziej mi się nawet podobasz. Więc musze cię tutaj ostrzec, póki jeszcze się we mnie tli ogarek przyzwoitości, że pewnie za kilka drinków zacznę ci się nawet oświadczać. Ale ty pamiętaj, ty daj mi wtedy od razu kosza, bo ja w takie korporacyjne związki to nie wierzę. Ale pewnie ty masz już chłopaka, co? Bo z taką urodą, to w swoim dziale gwiazda na pewno jesteś i w ofertach przebierasz, jak ja w CV, w dniu rekrutacji. Więc raczej serca ci nie złamię, jak cię teraz opuszczę, bo jak na mój gust to taka trochę małomówna jesteś. A tak na pożegnanie, powiedz mi piękności ty moja , jak masz na imię:
– Witam serdecznie pana prezesa, mam na imię Pałuba, numer seryjny 1209……”

Magda przedstawiła dramatyczną historię, kryjącą w sobie drugie dno:

„Tego dnia Zbyszek urządzał w firmie urodziny. Potem wsiadłem do firmowego dostawczaka i ruszyłem do domu. Wjeżdżając na posesję – jak zawsze tyłem – zobaczyłem dzieciaki, bawiły się jak zwykle w dom. Najczęściej Hela wsadzała dwuletniego Tomka do wózka, karmiła go, usypiała, spacerowała z nim po podwórku. Czasami rolę dziecka grała jedna z lalek Helenki. Uśmiechnąłem się na widok wystających z wózka stóp synka. Hela pomachała do mnie, właściwie machały dwie Hele, migoczące jak hologramy. Cztery nóżki w białych rajstopkach i czerwonych bucikach na rzepy. Wsunąłem się z powrotem do auta i porządnie mrugnąłem, na te kilka metrów musiałem się bardziej skupić. Nagle usłyszałem przeraźliwy trzask, auto stanęło, silnik zgasł. Poczułem, jakby ktoś zanurzył mnie we wrzątku.
Siedziałem nieruchomo. W końcu znalazłem w sobie odwagę, by spojrzeć w prawe lusterko – była tam tylko Hela, stała bez ruchu. Przesunąłem wzrok na lewe lusterko – ani śladu wózka. Raz, dwa, trzy – pamiętam, ile wysiłku kosztował mnie każdy krok. Po pierwszym dostrzegłem fragmenty wózka pod kołami auta, dlatego drugi krok był trudniejszy. Pod podwoziem leżał przybrudzony kocyk w niebieskie króliczki. Wokół cisza. Ciężki rytm mojego oddechu. W połowie trzeciego kroku ujrzałem pukiel czarnych, sztucznych włosów pod lewym tylnym kołem. Lalka, w wózku była lalka!
– Gdzie Tomuś? – zapytałem. Hela pokazała ręką na dom. Zauważyłem, że drży.
– To tylko lalka, Heluś – powiedziałem, przytulając ją – Lalka miała wypadek.
Powtórzyłem to kilkukrotnie, gładząc ją po włosach, mała wczepiła się we mnie mocno. W końcu uspokoiła się, spojrzała na mnie i powiedziała:
– Nie płacz, tato, jutro kupimy nową”.

Sprawdzajcie skrzynki – niebawem skontaktujemy się w sprawie nagród!

Serdecznie gratulujemy – i laureatkom, i osobom wyróżnionym oraz wszystkim uczestnikom konkursu. Pamiętajcie, że już samo pisarskie zmierzenie się z niełatwym tematem jest sukcesem. A już w kolejnym roku zaprosimy was do udziału w kolejnym konkursie!

Źródło cytatów: http://blog.pasjapisania.pl/2019/12/01/opowiesc-lalki-konkurs/
Źródło grafiki: https://www.msn.com/en-us/lifestyle/did-you-know/30-of-the-most-popular-barbie-dolls-of-all-time/ss-BBUpJXS

3 Replies to “Lalka historię ci opowie – ROZWIĄZANIE KONKURSU!”

  1. Gratuluję!

  2. Ta nagroda to najpiękniejszy prezent świąteczny!
    Gratuluję wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie – czytać Wasze teksty, to nieoceniona inspiracja.

  3. Gratulacje. Świetne teksty.

Dodaj komentarz