Lektura na weekend – Jesienny dzik

Czy Leonard Vole rzeczywiście zamordował Emily French? Jak skończyła się historia miłosna na Rodos? Kogo zastrzelono w noc Guya Fawkesa? I czy pewien ród dopada klątwa? Poznajcie Agathę Christie w bardzo jesiennej odsłonie.

Wydawnictwo Dolnośląskie przygotowało kolejną kompilację opowiadań Agathy Christie: Martwy sezon. To historie różnorodne jak to bywa w tego typu antologiach, ale zawsze klimatyczne – choć nie za każdym razem to jesienny klimat. A zbiór otwiera bardzo pisarski fragment Autobiografii, w którym Agatha Christie wspomina pewien aspekt swoich szkolnych lat:

„Z radością przystępowałam do pisania wypracowań, choć nie mogłam się pochwalić osiąganiem prawdziwych sukcesów. Spotykał mnie zawsze ten sam zarzut: wypracowania były zbyt fantastyczne. Krytykowano mnie ostro za nietrzymanie się tematu. Pamiętam na przykład wypracowanie pod tytułem Jesień. Zaczęłam nieźle, od żółtych  brązowych liści, lecz nagle w ten, czy inny sposób pojawił się w nim dzik – myślę, że może rył w lesie ziemię i zjadał żołędzie. W każdym razie zainteresowałam się nim, zapominając zupełnie o jesieni i skończyłam wypracowanie opisem rozmaitych przygód niesfornego Dzika z Zakręconym Ogonkiem i wspaniałej buczynowej uczty, na którą zaprosił swoich przyjaciół.”

Można to oczywiście traktować z przymrużeniem oka – ot, takie twórcze zwierzenie. Trudno uwierzyć, że uczennica, która miała kiedyś przejść do historii literatury jako Królowa Kryminałów, dostawała marne oceny z wypracowań, prawda? A z drugiej strony, czy ten dzik nie wydaje się znamienny dla prozy, w której miała specjalizować się Christie? Czy właśnie nie pisała o takich dzikach: mordercach, złodziejach, kimś, kto burzy ustalony (na przykład jesienny) porządek? W jej powieściach czy opowiadaniach w poukładany świat razem ze zbrodnią wkrada się groza. Ludzie, których – zdawałoby się – znamy, nie są tacy, jak nam się wydawało. Znamienne są też słowa pana Statterthwaite’a z jednego z opowiadań składających się na Martwy sezon: „- Tak wiele rzeczy wydaje się pięknymi (…) zanim ich dotkniemy. Czasem to, co najbrzydsze, zdaje się najpiękniejsze”.

W Morderstwie w zaułku (przywodzącym na myśl klimatem powieści Georgesa Simenona), które to opowiadanie można traktować w zasadzie jak minipowieść, w noc Guya Fawkesa atrakcyjna wdowa – Barbara Allen – popełnia samobójstwo. Czy jednak na pewno sama do siebie strzeliła? Gdzie jest list samobójczy? Kto ją odwiedził przed śmiercią? No i najważniejsze – dlaczego miałaby się zabijać tuż przed wkroczeniem na nową, szczęśliwą drogę życia? Tytułową bohaterką Sprawy bogatej wdowy jest pani Amelia Abnerowa Rymer. Kiedyś była służącą, dziś jest milionerką, która właściwie bardzo nudzi się w tym swoim opływającym w luksusy życiu. Czy Parker Pyne – który ogłasza swoje usługi z myślą o ludziach nieszczęśliwych – poradzi sobie z tym przypadkiem? Wkrótce pani Rymer budzi się w domku na wsi – ponoć jest kimś zupełnie innym. Postanawia zagrać w przewrotną grę. Co z tego wyniknie? Z pewną grą mamy też do czynienia w opowiadaniu Dwadzieścia cztery kosy (pewien stały bywalec restauracji zostaje zamordowany – co dziwaczne, zamawiał dania, których dotychczas unikał).

Sporo w tym tomie rodzin dotkniętych nieszczęściem. W Dziedzictwie Lemesurierów Herkules Poirot mierzy się z dawnym przekleństwem rzuconym w ramach zemsty na osoby z jednej rodziny. Co ciekawe, klątwa zdaje się zbierać żniwo. Czy tę passę uda się przerwać? W Ptaku ze złamanym skrzydłem (w którym na moment pojawia się tajemniczy pan Harley Quin) występuje eteryczna Mabelle z domu Clydesley. Każdy z jej rodzeństwa zginą w dramatycznych okolicznościach („Dziwna, skazana na zagładę rodzina”). Cóż, Mabelle też czeka taki los. W Domu, w którym czai się śmierć Tommy i Tuppence Beresfordowie zostają zatrudnieni incognito, ale ich klientka pada otruta, a razem z nią inne osoby z zamożnej rodziny. Również w Głosie w ciemnościach mamy do czynienia z trudną historią rodzinną i starymi grzechami, które rzucają długie cienie. Czy to możliwe, że tu o sprawiedliwość upominają się duchy?

Sporo tu też zbrodni, w których tle czai się miłość (zwykle trudna, obezwładniająca). Tak jest w przypadku Śmierci przez utonięcie (to zagadka, którą rozwiąże panna Marple). Dziewczyna będąca w ciąży odbiera sobie życie – a może to ktoś zepchnął ją do wody? Prowadzący śledztwo sir Henry skomentuje ironicznie: „Wielkie nieba, toź to jakiś wiktoriański melodramat! (…) Naiwne dziewczę, czarny charakter z Londynu, surowy ojciec i zdrada. Brakuje tylko wiernego kochanka z sąsiedztwa”. Najciekawszą historią kryminalno-miłosną w tym zbiorze jest Trójkąt na Rodos rozgrywa się podczas wakacji na egzotycznej wyspie (co ciekawe, angielscy turyści, nawet jeśli podoba im się egzotyczne otoczenie, wzdychają tęsknie: „gdyby to było bliżej Anglii”). Ta historia traktuje o swoistych „przetasowaniach” w parach małżeńskich. Napięcie narasta, aż jedna z osób dramatu pada otruta. Po paru latach Christie zainspiruje się własnym opowiadaniem i rozbuduje je do rozmiarów powieści. Podobna historia wydarzy się w Złu, które żyje pod słońcem. Wokół miłości – i w egzotycznej scenerii – rozgrywa się także Dopóki starczy światła. To mocno niejednoznaczny tekst, jeden z najlepszych w tym zbiorze. Deirdre Crozier wraz z drugim mężem udaje się do Rodezji – tam, gdzie miał ją zabrać pierwszy mąż, ukochany, poległy na wojnie Tim Nugent. Na miejscu doznaje osobliwego lęku. Niebawem spotka kogoś, kogo nigdy już miała nie spotkać. Choć fabuła obraca się poniekąd wokół miłości, nie mamy do czynienia z romansem – raczej z mroczną prozą psychologiczną.

Prawdziwą perłą tego zbioru jest według mnie Świadek oskarżenia wieńczący ten tom. Wszystko wskazuje na to, że Leonard Vole zamordował Emily French, starszą kobietę i swoją dobrodziejkę. A co jeśli jest niewinny, jak uparcie powtarza? To opowiadanie – z dramatem sądowym w tle – kończy szokujący epilog. Pewne elementy z tej historii Christie wykorzysta w powojennej powieści Pani McGinty nie żyje. Świadek oskarżenia doczekał się kilku ekranizacji (powyżej znajdziecie zdjęcie pochodzące z jednej z nich).

Trzeba powiedzieć sobie wprost – opowiadania Agathy Christie nigdy nie dorównały jej powieściom. Intrygi czy pojedyncze pomysły się bronią, ale już postaci zwykle nie mają dość miejsca, aby się ciekawie rozwinąć, a fabuła ze względu na przyjętą formę niekiedy bywa pospieszna. A jednak te teksty czyta się z wielką przyjemnością i zaciekawieniem. To nadal świetna rozrywka – w sam raz na jesienny wieczór. Sięgnijcie po Martwy sezon i poznajcie kilka zagadkowych historii.

Źródło cytatów: Agatha Christie, Martwy sezon, wielu tłumaczy, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2025.
Źródło grafiki: https://film.org.pl/r/swiadek-oskarzenia-1957-98232

Dodaj komentarz