Tak wypadło – ROZWIĄZANIE KONKURSU!

Zakończył się kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania. Mogliście zdobyć „Dobrą dziewczynę” – najnowszą powieść Michała Pawła Urbaniaka. Kto pozna Judytę, Martynę i okoliczności pewnego wypadku?

Pora rozstrzygnąć listopadowy konkurs. Kto zdobył Dobrą dziewczynę Michała Pawła Urbaniaka, nauczyciela Pasji Pisania? Egzemplarze konkursowe ufundowało Wydawnictwo WasPos. Oddajemy głos Michałowi:

„To dla mnie zawsze fantastyczna przygoda być jednoosobowym jury. Bardzo dziękuję każdemu, kto zmierzył się z tematem konkursowym. Cieszę się, że Dobra dziewczyna tak was zainspirowała. Wiele z was się rozpisało, nie zwracając uwagi na konkursowe limity znaków. Wszystkie historie były ciekawe i pomysłowe – żałuję, że nie mogę nagrodzić każdej z nich”.

Michał zdecydował, że nagrody otrzymają (w kolejności nadsyłania prac: Bartek B., Nergo i Cezary.

Wszystkie prace przeczytacie tutaj. A oto te zwycięskie:

Bartek B. zaproponował taką historię:

„Wszyscy sądzili, że to był wypadek. Ja miałem swoje podejrzenia. Ania unikała ostatnio pracy z Pawłem. Widziałem, że ręce drżały jej, gdy tylko wchodził do biura. Próbowałem dowiedzieć się, czym jej popadł, ale ona jedynie zagryzała wargi i kręciła przecząco głową.
– Nic, nic, tylko ciężko nam się dogadać. Różnica charakterów.
Tego dnia ruszyli na szlak razem. Grupa była duża, więc jeden przewodnik by nie wystarczył. Paweł zgłosił się na zastępstwo, ktoś inny wypadł przez chorobę. Paweł ze szlaku wrócił sam i choć wydawał się wstrząśnięty, miałem złe przeczucia.
Podejrzeń nabrałem jednak dopiero na pogrzebie Ani. Dzień był pogodny, powietrze pachniało jesienią, jej ulubioną porą roku. Pod powiekami obraz: Ania leży na trawie i roześmiana rozgarnia dłońmi sterty czerwonych liści.
– Orzeł! – krzyczy.
Otworzyłem oczy i rozejrzałem się po zgromadzonych. Wszyscy tam byli, on też. Oni ocierali łzy, on nawet nie próbował ukrywać uśmiechu.
Pewność przyszła, gdy znalazłem jej dziennik. Zrozumiałem skąd drżące ręce i zagryzione wargi. W sądzie jednak to nie wystarczyło. Paweł uśmiechał się w trakcie odczytywania wyroku i patrzył wprost na mnie. A ja wiedziałem, że będę następny.
Dziś stoję tu, gdzie odebrał mi wszystko i tulę jej dziennik. To było jej ulubione miejsce, skraj przepaści i nieskończona przestrzeń poniżej.
– Czuję się, jakbym latała! – mawiała.
Świadomie wspomniałem przy Pawle, że się tu wybieram, że będę sam. Ukryłem kamerę i rozpocząłem transmisję, dwustu widzów – wystarczy. Stara się skradać, ale szelest liści zdradza jego kroki. Pchnięcie… Rozkładam skrzydła i fruniemy obok siebie, ja i jej słowa. I te oskarżycielskie, pachnące przerażeniem. I te piękne, pachnące jesienią”.

Nergo napisała taki tekst:

„Dłoń dopasowuje się do rękojeści, jakby była dla niej stworzona. To kwestia genów. Zawsze czułem, że mam więcej z taty, choć wszechświat za wszelką cenę starał mi się wmówić, że jako mężczyzna, mogę płakać. Nie chciałem wierzyć w te kłamstwa. Czy tata mógłby nazywać się mężczyzną, gdyby po każdym odstrzelonym wrogu szedł wylewać łzy w poduszkę?
Uwalniam magazynek. Ląduje w mojej ręce z taką gracją, jakby robił to codziennie. Jest pusty. Amunicja to nie część zakładu. „Przynieś gnata do szkoły. Zobaczymy, czy taki z ciebie cwaniak”. Słowa Grześka odbijają się echem w mojej głowie pozbawionej innych myśli. Dowodzi buzująca w żyłach adrenalina. Zimna stal i chropowaty uchwyt drażnią skórę, ale zauważam w tym coś przyjemnego. Jakby męskość, którą tata latami wlewał w gnata, z zimną krwią likwidując wrogów, teraz odzierała mnie z niewinności. Mimo braku naboju czuję się kimś. To nie nagły przyrost jaj, ale realne wyobrażenie o władzy, które daje siłę.
Unoszę broń na wysokość wzroku. Lufa skierowana w sejf ani drgnie, kiedy mrużę oko.
„Puff” — wypuszczam z ust powietrze, a ośmielony palec delikatnie smaga spust.
Przeszywający łoskot przeszywa pomieszczenie. Ba, przez chwilę wydaje mi się, że erupcja pochłania pół miasta, a może i całe? Odrzucam pistolet na łóżko, jakby w sekundę rozgrzał się do czerwoności. Odrętwiałe mięśnie są niezdolne do współpracy, a w uszach słyszę jednostajny dźwięk; dowód śmierci mojej ofiary, którą w rzeczywistości okazuje się tylko biała donica z fikusem.
Dopiero natarczywe pukanie do drzwi kończy letarg i prawdziwy dramat zaczyna się w momencie, kiedy czuję, że moja męskość opuściła ciało, ściekając ciepłym strumieniem wzdłuż nogawki.”

Cezary zaproponował takie opowiadanie:

„Łoś Jagiełło powolnym krokiem pokonał przydrożny rów melioracyjny i stanął na twardym pasie dzielącym las na dwie części. Ta, z której wyszedł, była jego królestwem i panował w niej niepodzielnie. Nie pozwalał by ktokolwiek sprzeciwiał się jego woli. Imponujące rozmiarem łopaty oraz pokaźna broda dodawały mu majestatu, a także sprawiały, że żaden młody osobnik nawet nie myślał o tym, by zatrząść pozycją króla. Okoliczne klępy w nim szukały ojca dla swoich łoszaków. W drodze na bukowisko często przekraczał ten twardy, jakby kamienny, pas. Czasem w przejściu przeszkadzały dziwne stwory, szybkie, warczące i śmierdzące, dodatkowo miotające oczami snopy świateł. Znikały tak szybko, jak się pojawiały, ale czasami ich bieg krzyżował się z trasą jednego czy drugiego poddanego jego łosiowskiej mości Jagiełły. Zwykle te spotkania kończyły się dla zwierząt tragicznie. Jednego nie przeżyła łosza z sąsiedztwa. Jagiełło długo chodził po lesie szukając swojej faworyty. I kiedy stojąc między dwiema częściami lasu usłyszał znienawidzony warkot i zobaczył złowróżbne światło wiedział, że to dobry moment do wyrównania rachunków. Stanął, pochylił łeb, nadstawił swe łopaty…

**

– To nie był wypadek – powiedział aspirant Gwizjusz komisarzowi Kozłowskiemu. – Zobacz: zwykle zwierzę jest uderzane w bok, bo usiłuje uciec z toru jazdy samochodu. Tutaj cały łeb łosia znaleźliśmy w kabinie, a jedna z jego łopat ni mniej, ni więcej, tylko ucięła głowę kierowcy.

– I to, według ciebie, świadczy o czym? Że kierowca z premedytacją zaatakował łosia? Że łoś popełnił samobójstwo? A może to zwierzę doszło do wniosku, że ma dość swojego życia i zakończy je w kabinie dostawczaka? Oświeć mnie!

– To twoje śledztwo, motyw musisz znaleźć sam”.

Serdecznie gratulujemy nie tylko osobom nagrodzonym, ale także tym, którzy wzięli udział w konkursie. To zawsze sukces. Niedługo zaprosimy was do kolejnego pisarskiego wyzwania!

Źródło cytatów: https://blog.pasjapisania.pl/2025/11/09/michal-pawel-urbaniak-dobra-dziewczyna-konkurs/

3 Replies to “Tak wypadło – ROZWIĄZANIE KONKURSU!”

  1. Jestem zaskoczony! „Czyż nie było lepszych?”

  2. Bardzo dziękuję za wyróżnienie! 🙂 Dziękuję też Kasi, która choć moim zdaniem napisała tekst najlepszy, sama wykluczyła się z konkursu… 😉

    1. Dzięki Bartek! Osobiście uważam że wszystkie nagrody w 100% zasłużone i serdecznie gratuluję!

Dodaj komentarz