Lektura na weekend – Gdy autorka spotyka bohaterów swojej powieści

Krystyna Siesicka była jedną z najbardziej znanych polskich autorek powieści dla młodzieży, a jedną z jej najbardziej znanych książek „Zapałka na zakręcie”. W „Zatrzymaj echo” niejaka pani Krysia, pisarka, przyjeżdża do miejsca akcji swojej powieści, aby spotkać się z dorosłymi dziś bohaterami. Co ją czeka?

Kto z was pamięta twórczość Krystyny Siesickiej? Swego czasu – obok Małgorzaty Musierowicz – uchodziła za najbardziej popularną pisarką dla młodzieży. Jej książki były głębokie psychologicznie, dojrzałe, niebanalne. Skłaniały młodych czytelników – i nie tylko ich – do refleksji.

W Zapałce na zakręcie – swojej pierwszej powieści – przedstawiła letni romans dorastających Maddy i Marcina w Osadzie. Choć zapowiadali się dobrze jako para, nie wiadomo, czy zostali razem – pojawiły się pewne wątpliwości. Ulegając prośbom czytelników, Siesicka opisała dalsze losy tej dwójki w Pejzażu sentymentalnym. Marcin i Madda byli już dorośli i mieli własne dorastające dzieci. Przyszło im się spotkać po latach, ale zanim doszło do spotkania, powieść się skończyła. Później autorka tak je zrekonstruowała:

„Ostatni raz widziałam ich parę lat temu. Siedziałam wtedy w małej kawiarence nad jeziorem, u wylotu mola, przysłonięta od słońca kolorową parasolką. Oni przy stoliku obok jak Ingrid Bergman i Humphrey Bogart w filmie Casablanca, milczący, zapatrzeni w siebie, bardzo do Ingrid i Humphreya podobni. Nie wiem, czy zapomnieli o swoim ostatecznym rozstaniu w warszawskim autobusie. Może pełne zadumy zapatrzenie i brak słów zostały im po tamtej chwili sprzed niemal ćwierć wieku. A może teraz to była nieśmiała próba ich powrotu do siebie, która zapewne skończy się na niczym. Szukam odpowiedzi na te pytania i dlatego znowu tu jestem.”

Siesicka powróciła do Maddy i Marcina po raz ostatni w Zatrzymaj echo. To był już schyłkowy okres jej twórczości, gdzie coraz bardziej zwalniała bieg fabuły, bawiła się konstrukcją, w realistyczne opowieści wprowadzała elementy wyobrażone. To książka wyjątkowo pisarska w jej dorobku. Tu autorka spotyka się z bohaterami najsłynniejszej historii jaką stworzyła.

„Dziś wiem, że nie taką ścieżkę, jaką ja przypisałam tym dwojgu, po swojemu wyznaczył im los, ten wielki gracz. Na niczym oparta wiedza o czyimś dalszym życiu to może przywilej pisarzy, ale ile tu czyha na nas pomyłek! Dla mnie rozdrożem między wyobraźnią a faktami jest miejsce przy skrzyżowaniu tych dwóch ulic w Osadzie”.

Można stwierdzić, że w ostatniej części słynnej trylogii niewiele się dzieje. Oto pani Krysia – alter ego autorki – przyjeżdża do Osady w poszukiwaniu śladów bohaterów Zapałki na zakręcie i Pejzażu sentymentalnego. Trochę się tu zmieniło, nie czeka jej miłe przyjęcie. Cieszy się sławą jako pisarka, ale jest także traktowana jak istna paparazzi, która wykorzystała perypetie Mady i Marcina do własnych literackich celów. Zbiera tropy, plotki, domysły, chce zrozumieć tych, których przedstawiła w powieściach.

Zatrzymaj echo jest przede wszystkim bardzo niejednoznaczną opowieścią o pisaniu. O tym, co pisarz widzi i ubiera w słowa, o jego sympatiach, antypatiach, wyobraźni, inspiracjach, mieszaniu faktów i fikcji, wreszcie – o tym, czego sam nie wie. Trudno nawet orzec, czy czytamy opis letnich wakacji, czy może raczej podglądamy autorkę, jak tworzy kolejną opowieść, opowieść w opowieści. Równolegle – na marginesie tych marginesów powieściowych – rozgrywa się historia miłosna Talii, wnuczki pani Krysi. Talia jest kimś, „kto nigdy nie rozpycha się łokciami, nie wchodzi poza kolejką, nie czuje się środkiem świata, (…) przechodząc przez jezdnię, zawsze czeka na zielone światło, a na dyskotekach stoi speszony w zacisznym kącie i czeka na pantofelek Kopciuszka”. Zauroczenie pewnym serdecznym chłopakiem pozwala jej pokonać własne strachy, otworzyć się bardziej.

Jest w Zatrzymaj echo wszystko to, za co zwykle się ceni pisarstwo Siesickiej – wyjątkowy klimat (tu: pozorna sielankowość, leniwie płynący czas, spokój pozbawiony cukierkowatości), piękny język, bardzo delikatne ukazanie blasków i cieni życia, złożoność psychologiczna postaci, zwrócenie uwagi na zapachy, smaki (trudno nie nabrać ochoty na placki ziemniaczane – a taką ucztę serwuje Siesicka w finale), magię przedmiotów, dużo niejednoznaczności, przestrzeni dla czytelnika do samodzielnej interpretacji. Powolność, ulotność, duże emocje, subtelne piękno świata. Tak to się zaczęło:

„Właściwie niewiele o niej wiem. Znałam lepiej jej matkę. Kiedy odkryłam Osadę dla siebie, one już tu były zadomowione. Pamiętam Madę i jej siostrę Alę, jak w kusych sukienkach, ledwie zakrywających majtki, biegały po piaszczystej ulicy, o której teraz mówi się bulwar, a która wtedy po każdym deszczu tonęła w rozległych, grząskich kałużach. Mada lubiła wskakiwać do nich i długim kijem rozchlapywać błoto. Śmiała się głośno. Ten jej wieczny chichot pod oknem mojego pokoju przeszkadzał mi w pracy, którą zwykle przywoziłam ze sobą. Złościła mnie, krzyczałam na nią, przechylając się przez poręcz balkonu, a ona wtedy krzywiła buzię i rozczapierzając palce grała mi na nosie. Wreszcie któregoś lipca dorosła (…) Wyładniała. Zginęły wystające kolana, pojawił się biust, teraz już nie chodziła sama, zawsze ciągnęła z nią cała gromada dziewczyn i chłopaków, snuli się po Osadzie, hałaśliwi, roześmiani, chyba szczęśliwi, ale kto to wie?”.

A tak się skończyło: oto przy jednym stole – w rzeczywistości? w wyobraźni? – siedzą pani Krysia i Mada, autorka książki i jej bohaterka:

„Siedzimy z Madą przy okrągłym stoliku, na wygodnych wiklinowych fotelach, które chłopcy Geny ustawili na trochę wysuszonym przez upał trawniku. Niedaleko nas zraszacz nawilża powietrze, jest miło, jest czym oddychać. Dawniej mówiłam Madzie po imieniu, teraz nie proponuje mi tego. Uprzejma, z uśmiechem, daleka. Częstuje mnie borówkami. Borówki pasują do placków z ziołami, zapewnia. Siedzimy blisko siebie, nareszcie mogę jej się swobodnie przyjrzeć. Wygląda tak, że nawet dziś mogłaby zagrać Ingrid Bergman w filmie »Casablanca«. To nic, że pogłębiły jej się bruzdy wzdłuż policzków i mocniej zarysowały siatki przy oczach, że ma usta nie tak pełne jak dawniej. Poznałabym ją w tłumie, poznałabym ją o zmierzchu, poznałabym nawet wtedy, kiedy ktoś udowodniłby mi, że ona to nie jest ona. Im dłużej na nią patrzę, tym bardziej chciałabym odczytać w jej twarzy swoją kolejną, nienapisaną jeszcze książkę.
Nie każdy to lubi, powiedział Marcin. Być może ona, siedząc u pani Agatki fryzjerki, musi wysłuchiwać opowieści o swoim życiu, być może bez końca słyszy natrętne pytanie: a czy to prawda? Jeżeli tak, nic dziwnego, że ucieka przede mną. Gorsza jesteś niż paparazzi, powiedziała Gena. I tak się właśnie czuję, ale trudno jest ominąć wzrokiem tę twarz, którą tak bardzo chciałoby się przeczytać”.

Zapraszam tych, którym podobała się Zapałka na zakręcie do Osady – spotkajcie się i wy z Marcinem, Maddą i innymi.

Źródło cytatów: Krystyna Siesicka, Zatrzymaj echo, Akapit Press, Łódź 2015.
Źródło grafiki: https://mocnepunkty.pl/tylna-projekcja/casablanca-1942/

Dodaj komentarz