Nauczycielka w „Dziewczętach z Nowolipek” Poli Gojawiczyńskiej zaproponowała swoim uczennicom ćwiczenie stylistyczne – wypracowanie na dowolny temat – po czym załamała się poziomem prac. Jednak ktoś napisał zachwycający tekst. Zobaczcie.
Pamiętacie przedwojenne warsztaty pisania w Dziewczętach z Nowolipek? Pisałem o nich tutaj. Uczennice miały napisać wypracowanie na dowolny temat i zupełnie sobie nie poradziły. Nie szukały ciekawych inspiracji. W rezultacie ich teksty w większości były banalne, płytkie, najeżone błędami. A jednak był ktoś, kto napisał piękne opowiadanie. To Frania, oczytana, rozmarzona, z ambicjami pisarskimi. Nieoczekiwanie zaliczyła swój pierwszy występ [pisownia dialogu oryginalna]:

„– Frania myślała i jej wypracowanie jest najlepsze! Wstań, Franiu.
Frania wstała, taka blada, ramiona jej drżały. Stała z opuszczoną głową, miała oto sama przeczytać swoje »Ćwiczenie stylistyczne nr l«, ale nagle pani rozmyśliła się i powiedziała z naciskiem, że wypracowanie jest tak piękne, iż odczyta je sama, a klasa niech słucha uważnie. Była to historia o oknach.
O oknach o zmierzchu. Jakiś człowiek idzie pustą ulicą, jest samotny, a tu zapalają się światła w oknach. Tu siedzi rodzina przy stole, tu pani z panem czytają książki, tu dzieci uczą się lekcji. Najrozmaitsze okna, najrozmaitsze światła, nawet światła świec w srebrnych lichtarzach, okna jasne i tajemnicze. Są tu i okna z żółtymi zasłonami, okna cukierni Kaca. Ale na samym końcu, ulicy jest okno ciemne, opuszczone, bez firanek i kwiatów. Człowiek staje tam, stoi i czeka długo. Stoi bez końca, nikt nie zapala światła. Wreszcie podchodzi blisko, wspiera się ramionami o gzyms, przytyka czoło do szyby. Widzi tylko niezgłębioną ciemność, tam jest mrok.
Pani skończyła. W klasie jest cicho, klasa nie może ochłonąć ze zdumienia. Frania, Frania wymyśliła taką historię! Nagle pani pyta: – Co chciałaś przez to, Franiu, powiedzieć, przez to ciemne, ostatnie okno? Frania nie odpowiada: ona nie wie. Bąka: – To się tak samo ułożyło. Wygląda w tej chwili jak oskarżona, jak oskarżona o coś złego. Pani przyrzekła sobie w domu, że nie powie nic ponad zwykłą pochwałę, ale teraz, wobec tego nieszczęsnego, skurczonego stworzenia, nie może się opanować. Przecież tu nie ma żadnej miary między tym, co napisały dziewczęta – a tym, co »wyszło« spod pióra Frani. – Powinnaś być szczęśliwa, Franiu! Bóg cię obdarzył takimi zdolnościami, dotychczas niczym tego nie zdradzałaś, opowiadania ustne wychodziły ci słabo. Ale umiesz pięknie czytać wiersze i pięknie pisać. Kto wie, co z ciebie będzie! – Pani mówi to głośno, wyraźnie, nie tylko Frani, ale całej klasie. Wszyscy patrzą na Franię. Ona płacze, płacze w objęciach Bronki!”
Jak potoczyła się dalej historia Franki? Więcej o Dziewczętach z Nowolipek Poli Gojawiczyńskiej pisałem w marcowej „Lekturze na weekend”.
Pamiętajcie, że i wy możecie zostać pisarzami, pisarkami. Na kursach poprowadzimy was przez tę drogę. Damy mnóstwo wiedzy, wsparcia i motywacji. Wybierzcie kurs dla siebie:
https://www.pasjapisania.pl/harmonogram-kursow.html
Zapraszamy!
Źródło cytatu: Pola Gojawiczyńska, Dziewczęta z Nowolipek, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2023.
