I zakończył się już pierwszy w tym roku szkolnym konkurs na blogu Pasji Pisania. Mogliście wygrać „W martwym punkcie” – drugą książkę Małgorzaty Podstawnej. Kto zdobył najwięcej punktów?
Czas ogłosić wyniki blogowego konkursu. Do zdobycia była powieść W martwym punkcie Małgorzaty Podstawnej, absolwentki kursów Pasji Pisania. Egzemplarze ufundowało Wydawnictwo Prozami. Oddaję głos Gosi:
„Drodzy Konkursowicze, dziękuję za wszystkie nadesłane prace. Wybór był bardzo trudny, bo każdy tekst miał w sobie coś ujmującego. To niesamowite, że w tak krótkim tekście potrafiliście przedstawić wciągająca historię. Każda taka była i każdą czytałam kilka razy. Gratuluje każdemu uczestnikowi. Gdyby to było możliwe, każdy z Was by wygrał! Niestety, zasady konkursu rządzą się innymi prawami, więc oto zwycięzcy (kolejność wg zgłoszeń):
Druga Kasia
Anka
Bartek B
Gratulacje, dziękuję i do następnego ;)”.
Wszystkie prace konkursowe możecie przeczytać tutaj. A oto te zwycięskie:
Druga Kasia zaproponowała taki tekst:

– Dziadek nic wam nie powie. Zresztą, nic nie pamięta.
Pewnie brzmię, jakbym chciał powstrzymać policję przed rozmową ze świadkiem. Macham więc ręką zachęcająco. Proszę bardzo, niech sami się przekonają. Dziadek przestał mówić pół roku temu, a nawet wcześniej jego słowa rzadko miały sens. Czy naprawdę nie pamięta niczego? Kto wie, ale jeśli przed wyblakłymi oczyma, wpatrzonymi w jeden punkt na ścianie, wyświetlają się jeszcze jakieś wyraźne wspomnienia, pochodzą z czasów, gdy dziadek miał włosy i wszystkie klepki a świętej pamięci babunia powodzenie jak gwiazda filmowa.
– Dziękujemy i przepraszamy – żegna się policjantka, gdy pięć minut później wychodzą i kto wie, może naprawdę jest jej przykro, że zakłócili spokój staruszkowi z demencją w miejscu, które z definicji miało mu zapewniać spokojną starość. A może współczucie w jej głosie zarezerwowane jest dla mnie, jedynego wnuka, obserwującego dzień po dniu, jak ukochana osoba odchodzi, choć nie rusza się z fotela?
– Mam nadzieję, że złapią państwo tego, kto to zrobił.
Kłamię. Policjanci też nie wyglądają, jakby im zależało na wyjaśnieniu morderstwa kogoś, kto z racji wieku i tak w każdej chwili mógł odejść z przyczyn naturalnych.
– Zrobimy, co w naszej mocy, ale nadal szukamy narzędzia zbrodni.
*
– Wezmę ją do domu i umyję w wybielaczu – obiecuję, głaszcząc na zmianę, z jednakową czułością, dłoń dziadka i jego starą finkę, którą zabrałem z pokoju ofiary, nim wezwałem pomoc. – Kocham cię i mam gdzieś, kto jest moim biologicznym dziadkiem. Wybacz, jeśli ci go przypominam.
Dziwię się, że policjanci nie dostrzegli podobieństwa, bo ja wczoraj, gdy poznaliśmy nowego pensjonariusza, poczułem się jak Dorian Gray przed słynnym portretem.
Anka napisała takie opowiadanie:

„Co za kretyn nazwał to czarnym punktem?!” – pomyślała.
„Jak inaczej nazwać człowieka, który sprowadza przestrzeń i kumulację tragedii do pieprzonej kropki na żółtym tle?!”
W Kaśce ta kropka wyzwalała tylko wkurw, który powodował, że wciskała mocniej pedał gazu.
Tamtego dnia matka odbierała ją z obozu. Kaśka przysnęła na tylnym siedzeniu. Obudził ją huk zderzenia i własny ból. Po matkę niepotrzebnie przyleciał helikopter, a po nią przyjechała karetka. Rozdzielili je. Bez pożegnania.
W miejscu gdzie zginęła jej matka nie ma żadnych znaków. Jest przystanek, lekki zakręt, a po obu stronach drogi, pole. Nie ma krzyża, zimnych zniczy i sztucznego badziewia. Nie ma też magicznego czarnego punktu, który według twórcy, mógłby jej matkę ustrzec przed śmiercią.
Ten zakręt od kilkudziesięciu lat jest Kaśki intymnym punktem na mapie. Dzięki temu, że jest fizycznie nieoznaczony, Kaśka może tędy przejeżdżać pamiętając lub nie. Czasem specjalnie wygląda tego miejsca, by szepnąć w odpowiednim momencie: „Cześć mamo”. Czasem, zagadana z towarzyszami podróży, przypomina sobie o nim dopiero kilka kilometrów dalej. W obu przypadkach się uśmiecha. Tylko ona wie o doświadczeniach zawartych w tej przestrzeni, są jej własnością, jej tajemnicą, którą może, ale nie musi się dzielić.
Nie to, co te cholerne czarne punkty informujące kierowców o kumulacji śmiertelnych wypadków. Kaśka ich nie lubi za kradzież ludzkich historii, bezduszne odarcie właścicieli z intymności wspomnień i sprowadzenie tychże do zwykłej kropki.
Zamiast przy tych znakach zwalniać, przyspiesza więc, by minąć tę jawną oznakę braku szacunku.
Z tego co zauważyła, nie jest jedyna.
A taki tekst nadesłał Bartek B.:

Ręce na kierownicy drgały w sposób kompletnie niekontrolowany. Wiedział, że w tym stanie nie powinien prowadzić samochodu.
– Jeden punkt! Jeden zasrany punkt!
Wrzaski nie pomagały. Nic nie pomagało. Ten jeden punkt był jak prztyczek wymierzony w kostkę domina. Pozostałe klocki już zaczynał drżeć, czekając na ich kolej. Niezdany egzamin poprawkowy oznaczał zawalony semestr. Zawalony semestr groził wyrzuceniem ze studiów. Gwarantował niemal utratę miejsca w akademiku. Wynajem mieszkania nie wchodził w grę – w domu rodzinnym się nie przelewało. I jak on powie o tym rodzicom? Jak spojrzy w oczy Kasi? Już widział jej sarnie oczy, przesłonięte rzęsami, zza których wylewało się rozczarowanie. Czy nadal będziemy my? Czy jednak ona i ja…?
Na tę myśl łzy napłynęły mu do oczu. Świat rozmył się na moment, przez co żółty krzyż na czarnym tle przemknął obok, niedostrzeżony. Obie liczby pozostały nieme: dwudziestu jeden zabitych, stu trzydziestu rannych.
Rozpacz wezbrała, a krew zadudniła w tętnicach, zagłuszając dźwięk opon przemykających po nierównościach na jezdniach. Co oznaczał ten dźwięk zrozumiał zbyt późno…
Na razie czarne myśli przesłaniały wszystko. Jego świat się walił przez jeden, jedyny punkt. Jak niewiele trzeba, by piękny sen przemienił się w koszmar? I jeszcze teraz – czemu ta droga umyka tak gwałtownie? Czemu mknie w bok, jak szalona? Czemu drżące dłonie na kierownicy nie są w stanie utrzymać auta na drodze? Wrzasnął…
Po chwili ucichło wszystko. I krzyk, i dudnienie w tętnicach. Tylko liczby umieszczone pod oznaczeniem czarnego punktu przemówiły wyraźnie. Dwudziestu dwóch zabitych, stu trzydziestu rannych.
Serdecznie gratuluję nie tylko laureatom, ale także wszystkim uczestnikom konkursu. Jak zwykle dajecie z siebie wiele – takie pisanie to nigdy nie jest czas stracony. A już niedługo zaproszę was do kolejnej pisarskiej zabawy!
Źródło cytatów: https://blog.pasjapisania.pl/2025/08/31/martwym-punkcie-konkurs/

Bardzo dziękuję, ogromnie się cieszę i nie mogę doczekać spotkania z komisarz Swobodą! Gratulacje dla współlaureatów, a swoją drogą wcale się nie dziwię, że niełatwo było ich wyłonić 😉
Bardzo się cieszę:) Dziękuję!!!
Gratulacje dla pozostałych wygranych i wszystkich pozostałych, którzy napisali te świetne teksty. Bardzo dobrze się je czytało.
Bardzo się też cieszę na książkę.
Jeszcze raz – dzięki.
Bardzo dziękuję za wyróżnienie. 🙂