Lektura na weekend – Śmierć na statku

Frania Tańska wraca z Ciechocinka do stolicy na luksusowym statku „Polonia”. Jednak rejs szybko przestaje być przyjemny – jeden z pasażerów zostaje postrzelony, a głównym podejrzanym staje się Sàndor Bercsényi, przyjaciel Frani. Czy rzeczywiście pociągnął za spust?

Maja van Straaten, absolwentka kursów Pasji Pisania, debiutowała w 2023 roku kryminałem retro Frania Tańska i tajemnica zaginionego obrazu. Tytułowa bohaterka, malarka pracująca w Muzeum Narodowym w Warszawie, podjęła się śledztwa po zaginięciu obrazu Kukułka Józefa Chełmońskiego. Obraz zaginął w trakcie uroczystego wieczoru honorującego darczyńcę. W swoim drugim śledztwie – opisanym w powieści Frania Tańska i Kolekcjoner Widmo – Frania wyjeżdża służbowo w okolice Radziejowa na Puławach, gdzie znajdują się kurhany zwane piramidami kujawskimi. Tam mierzy się z kolejnym złodziejem, który zbiera najcenniejsze i najrzadsze znaleziska. W trzecim tomie Maja van Straaten wysyła swoją bohaterkę w rejs.

„- To pułapka! Pływająca pułapka! Jesteśmy tu zamknięci z psychopatą! – krzyczała. – Z seryjnym mordercą! Nie dopłyniemy do Warszawy. On nas wszystkich pozabija, ten szaleniec!”

Śmierć na Wiśle rozgrywa się w kilka miesięcy po wydarzeniach opisanych w poprzednim tomie. Jest lato 1925 roku. Frania Tańska oraz jej przyjaciele: Sàndor Bercsényi, specjalista od wina (nieszczęśliwie zakochany we Frani), Leontyna „Lola” Nowicka, reporterka prowadząca rubrykę towarzyską w „Tygodniku Wytwornym” oraz Antonina Rońska, partnerka Loli, zawodowo chemiczka, po pobycie w Ciechocinku wyruszają w rejs powrotny. Do stolicy zabierze ich luksusowy i oferujący wiele atrakcji statek „Polonia” (powyżej – przykładowy polski parostatek). To był pomysł Loli:

„Powolny powrót do Warszawy luksusowym parostatkiem salonowym był niczym przedłużenie ciechocińskiej beztroski. Spokojnym przejściem z trybu prowincjonalno-wakacyjnego w tryb miejski.”

Jednak na pokładzie panuje napięcie. Nie wszyscy pasażerowie są względem siebie życzliwi. Wkrótce być może najbardziej irytujący z nich – Walenty Kopyto, znany szerzej jako Walenty Kop, w swoim (i tylko swoim) mniemaniu nadzieja rodzimej kinematografii, zostaje postrzelony. Wszystko wskazuje na to, że sprawcą jest Sàndor. To on trzymał pistolet – nota bene należący do Frani – ale czy rzeczywiście oddał strzał? Zostaje zamknięty w areszcie kabinowym, a Frania musi udowodnić, że jest niewinny. Kto miał motyw, aby pozbyć się, skądinąd nieprzyjemnego, Walentego Kopa? Zdradzana żona? Kochanka? Ktoś jeszcze? Lola powie o nim tak: „Aktor drugiej kategorii, zupełnie pozbawiony talentu (…). To roszczeniowy kuglarz, pozbawiony wrażliwości egocentryk”. Sama Frania staje się jedną z podejrzanych. W kolejnych rozdziałach przedstawione są różne perspektywy czasowe – śledzimy zdarzenia dziejące się podczas rejsu, jak i to, co rozgrywało się w Ciechocinku, zanim pasażerowie weszli na pokład „Polonii”.

Równolegle toczy się (właściwie od pierwszej części) równie interesujący wątek romansowy. Frania zdaje sobie sprawę z charakteru swoich uczuć do Sàndora, ale się przed nimi broni. Boi się zaangażowania i potencjalnej utraty – wszak Sewer, jej narzeczony, z którym miała dzielić resztę życia, zginął na froncie. Pamięć o jego odejściu wciąż pulsuje w jej sercu lękiem i bólem:

„Bała się. Tak bardzo się bała, że ta rozpacz, która była jej udziałem po utracie Sewera, mogłaby kiedyś jeszcze nią zawładnąć, sparaliżować ją, odciąć od wszystkiego, co wokół żywe. Wychodzenie z tamtego mroku, który wciąż od czasu do czasu wyciągał do niej swoje macki, było najtrudniejszą rzeczą, jaką przyszło jej w życiu zrobić i Frania czuła, że drugi raz nie udałoby się jej przezwyciężyć ciemności.”

W poprzednim tomie kryminalnych przygód Frani Tańskiej można było odnaleźć pewne inspiracje powieścią Agathy Christie Morderstwo w Mezopotamii. Z kolei Śmierć na Wiśle można uznać za polski odpowiednik kultowego już kryminału: Śmierć na Nilu (zresztą nawiązanie widać już na płaszczyźnie tytułu). Zbliżony czas akcji, grupka pasażerów w zamkniętej przestrzeni statku, morderstwo, do którego w końcu dochodzi, próba zabójstwa poprzez użycie broni palnej (u Christie skuteczna, w tej powieści nie). Mamy nawet motyw uczuciowego trójkąta (w Śmierci na Nilu bardziej wyeksponowany i dramatyczny, tutaj drugoplanowy). Śledzenie tych zbieżności może być jednym z najprzyjemniejszych elementów lektury. Intryga jest zawikłana, podejrzanych nie brakuje, a rozwiązanie zagadki morderstwa na pokładzie może zaskoczyć wielu czytelników. Czy to śledztwo na pewno będzie kolejnym sukcesem Frani? Maja van Straaten zdaje się puszczać oko do miłośników gatunku.

Autorka pisze w bardzo interesującym posłowiu zdradzającym kulisy powstania książki:

„Trzecia część przygód Frani Tańskiej wzięła się z nostalgii. Z tęsknoty za statkami, których już nie ma, z żalu, że pewnie już nie będziemy mogli zaznać niespiesznej podróży luksusowym statkiem salonowym po Wiśle”.

I w Śmierci na Wiśle eksponuje to, co w całej serii być może najciekawsze: obraz dwudziestolecia międzywojennego w może nieco uładzonej, ale jakże pociągającej odsłonie. Czytelnik może naprawdę poczuć, że dzięki książce przeniósł się na karty tego już nieistniejącego świata. Widać tu gruntowny research, zwłaszcza w przytoczonych szczegółach, w pojawiających się autentycznych postaciach, w rozmowach na tematy palące dla ówczesnych, w sposobie patrzenia na świat. Maja van Straaten odrabia pisarskie lekcje, wgłębia się w minioną rzeczywistość.

Seria kryminałów retro o Frani Tańskiej została doceniona zarówno przez literaturoznawców, jak i przez czytelników. Trudno się dziwić – to książki barwne, wciągające, przekonująco napisane. Ja już czekam na kolejne śledztwo Frani. I na domknięcie pewnych wątków w jej życiu prywatnym!

A już niedługo będziecie mogli zdobyć Franię Tańską i śmierć na Wiśle w blogowym konkursie!

Źródło cytatów: Maja van Straaten, Frania Tańska i śmierć na Wiśle, Wydawnictwo Lira, Warszawa 2025.
Źródło grafiki: https://www.trojmiasto.pl/historia/Parostatkiem-w-piekny-rejs-Historia-zeglugi-pasazerskiej-po-Wisle-n78683.html

2 Replies to “Lektura na weekend – Śmierć na statku”

  1. Dziękuję za wnikliwą recenzję, Michale 🙂

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Cała przyjemność po mojej stronie:)

Dodaj komentarz