Lektura na weekend – Opowieść Vidy Winter

Pewna miłośniczka książek, dostaje niepowtarzalną szansę. Może spisać historię życia Vidy Winter – wybitnej, poczytnej pisarki, która skrywa wiele mrocznych tajemnic. Teraz, gdy jej dni wydają się policzone, wreszcie chce wyznać prawdę…

„Milczenie nie jest naturalnym środowiskiem dla opowieści. One potrzebują słów. Bez nich bledną, słabną, umierają. A potem człowieka prześladują”

Margaret Lea jest córką antykwariusza, osobą raczej bierną, pozostającą na uboczu życia – tak ukształtowała ją trauma z dzieciństwa. Kocha literaturę, opiekuje się książkami. Nie jest biografką, w żaden sposób nie mogłaby siebie tak określić. Napisała jedynie kilka prac biograficznych poświęconych mało znanym, zapomnianym postaciom literatury. Przeżywa prawdziwy szok, kiedy dostaje list od Vidy Winter, bestsellerowej pisarki określanej mianem ukochanej autorki Anglików, Dickensem swoich czasów. Kobieta do tej pory nie pozwalała na stworzenie swojej biografii. Wszelcy śmiałkowie, którzy próbowali się czegoś o niej dowiedzieć, napotykali mur braku informacji („Jakby wzięła się znikąd. I zanim została pisarką, w ogóle nie istniała. Jak gdyby wymyśliła samą siebie razem z pierwszą książką”). Tymczasem w obliczu nadchodzącej śmierci, chce opowiedzieć swoje życie – i na słuchaczkę wybiera Margaret. Dlaczego właśnie ją, osobę, która nawet nie zna jej książek? Bohaterka się waha, ale daje się oczarować opowiadaniom Vidy Winter. Znajduje w antykwariacie egzemplarz szczególny Trzynastu opowieści – bo wbrew tytułowi zawierający ich jedynie dwanaście. Co się stało z ostatnią opowieścią? Czy Margaret usłyszy tę brakującą historię? Czego się dowie? I na ile można ufać osobie, która oskarżona o świadome konfabulacje stwierdza: „Taki mam zawód. Opowiadam historie”? Przyszła biografka została ostrzeżona już na początku, w liście:

„Irytują mnie nie tyle zwolennicy prawdy, ile sama prawda. Jaki z niej pożytek, jaką daje pociechę w porównaniu z opowieścią? Na co komu prawda w ciemności o północy, gdy wiatr ryczy w kominie jak niedźwiedź? Gdy w świetle błyskawicy na ścianie sypialni pojawiają się cienie, a deszcz stuka długimi paznokciami w okno? Na nic. Kiedy tężejesz w łóżku ze strachu i z zimna, nie spodziewaj się, że przyjdzie ci na pomoc zimnokrwista sucha prawda. Potrzebujesz pocieszenia w miękkich, ciepłych ramionach opowieści. Ukojenia, ukołysania przez kłamstwo, które daje poczucie bezpieczeństwa.”

Margaret szybko ulega fascynacji pisarką. Daje się pochłonąć jej opowieści. To dla niej kolejna ucieczka przed samą sobą i swoją traumą: „Byłam tak pochłonięta historią, której słuchałam i którą potem opisywałam, że niczego mi nie brakowało. Moje własne życie – takie, jakie prowadziłam dotąd – zanikło. Myśli, które snułam za dnia i sny”, nawiedzające mnie nocą, były zaludniane postaciami ze świata pani Winter, nie mojego. Przed oczami wciąż miałam Hester i Emmeline, Isabelle i Charliego, myślami stale przebywałam w Angelfield”. Czytelnik równie łatwo może dać się uwieść.

W przypadku Trzynastej opowieści mamy do czynienia ze współczesną wersją powieści gotyckiej. Scenerią dramatycznych i makabrycznych wydarzeń jest tajemniczy dwór. Wśród bohaterów znajdziemy m.in. upiorne bliźniaczki, mądrą guwernantkę, wiernego ogrodnika, starą służącą. Pojawiają się takie klasyczne motywy jak oszalały właściciel dworu, związki zawierane bez miłości, zaginione osoby, nieślubne dzieci, przerażające sekrety, wielkie namiętności. Trzeba przyznać, że Diane Setterfield tyleż brawurowo, co i świadomie wykorzystuje elementy znane z XIX-wiecznych arcydzieł angielskiej literatury. Co chwila zdaje się mrugać do czytelnika, proponując kolejne nawiązania. Historię Vidy Winter można czytać właśnie poprzez ten literacki sztafaż. To świadectwo nie tylko pomysłowości czy pisarskiej odwagi, ale także miłości do pewnych książek. Najwięcej Trzynasta opowieść „zawdzięcza” Dziwnym losom Jane Eyre Charlotte Brontë. Znajdziemy tu też historię, w której pobrzmiewają echa Wichrowych Wzgórz Emily Brontë. Vida Winter nie bez przyczyny jest porównywana do Charlesa Dickensa. Jedną z powieściowych lektur jest Tajemnica lady Audley Mary Elizabeth Braddon. Pojawia się też nawiązanie do Dokręcania śruby Henry’ego Jamesa. Natkniemy się na wzmianki o Jane Austen, George Sand czy George Eliot.

Przedstawiona historia jest długa, zawiła, snuta niespiesznie, melodramatyczna i pełna grozy w stylu retro, jeśli w ten sposób można to określić. Tak, Diane Setterfield korzysta z klasycznych dziewiętnastowiecznych wzorców. Czy to może być przepis na sukces w czasach, gdy jesteśmy przyzwyczajeni do literatury szybkiej w lekturze, pełnej napięcia i zwrotów akcji? Jak najbardziej, nawet jeśli sposób narracji, forma, typy bohaterów czy fabuła wydadzą nam się znajome. Dzięki Trzynastej opowieści przeniesiemy się do świata, który mógł zachwycić nas dawniej, gdy odkrywaliśmy arcydzieła literatury.

Bo Trzynasta opowieść to także rzecz o miłości do książek. Margaret żyje wśród nich, są jej ucieczką i namiętnością. Ujmujące są fragmenty traktujące o stosunku bohaterki do literatury, do czytania („Nie zajmuję się sprzedażą książek – to robi mój ojciec – ale się nimi opiekuję. Raz po raz zdejmuję którąś z półki i czytam stronę albo dwie. W końcu czytanie to w pewnym sensie opieka”). Drugą najważniejszą bohaterką jest pisarka, a więc nie może zabraknąć również fragmentów poświęconych procesowi twórczemu, snuciu opowieści. Oto co Vida Winter mówi o pisaniu na motywach autobiograficznych:

„Całe moje życie, wszelkie doświadczenia, zdarzenia, w których brałam udział, ludzie, których znałam, wspomnienia, marzenia, fantazje, to, co czytałam, wszystko to zostało wyrzucone na pryzmę kompostową, gdzie z czasem zamieniło się w ciemny żyzny organiczny nawóz. Proces rozkładu komórkowego sprawił, że stało się nie do rozpoznania. Inni nazywają to wyobraźnią, dla mnie to pryzma kompostowa. I co pewien czas biorę jakiś pomysł, rzucam go na nią i czekam. Żywi się on czarną materią, którą kiedyś było życie, i czerpie z niej energię. Kiełkuje. Zapuszcza korzenie. I tak to trwa, aż któregoś pięknego dnia mam opowiadanie albo powieść. (…) Życie pisarza musi się rozłożyć, zanim będzie się nadawało do stworzenia na jego podstawie powieści. Trzeba pozwolić mu się rozłożyć.”

Trzynasta opowieść Diane Setterfield to nie tylko współczesna powieść gotycka, ale także po trosze thriller. Skoro zasadza się na opowieści, może tkwić w niej pewna pułapka. Opowieści to też fantazje, życzenia, prawda (o)powieściowa niejedno ma imię. Zaskoczenia będą się na was czaić do ostatnich stron. Dacie się zwieść? A może po prostu uwieść tej opowieści?

Źródło cytatów: Diane Setterfield, Trzynasta opowieść, przeł. Magdalena Słysz, Wydawnictwo Albatros, Poznań 2021.

4 Replies to “Lektura na weekend – Opowieść Vidy Winter”

  1. Jedna z najbardziej niesamowitych powieści jakie przypadkiem odkryłam w studenckiej bibliotece.

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      🙂

  2. Chyba po nią sięgnę 🙂 Spodobał mi się cytat o tym, jak życie pisarza, doświadczenia, lektury obumierając, stają się pożywką dla nowych historii, powieści. Pryzma kompostowa – genialne porównanie!
    Okładka numer dwa – przepiękna!
    A może będzie do wygrania w którymś konkursie? *,*

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Zobaczymy, Inko:) Na razie zapraszam do konkursu ze „Świnkami”:)

Dodaj komentarz