Oblicza niestandardowości – ROZWIĄZANIE KONKURSU!

Pora rozstrzygnąć aktualny blogowy konkurs. Nadesłaliście wiele ciekawych prac. Kto pozna Wiktora, Liwię Gawlin i „Niestandardowych”?

Kolejny konkurs na blogu Pasji Pisania dobiegł końca. Jak zwykle dopisaliście, przyszło mnóstwo ciekawych tekstów, a wybór był trudny, decydowały niuanse. Rozmaicie podeszliście do tematu niestandardowości. Kto tym razem stanie na podium?

Niestandardowych otrzymują (w kolejności nadsyłania prac): Marta, Emi oraz Magrita.
Wszystkie teksty konkursowe możecie przeczytać tutaj.

Marta przedstawiła przejmującą opowieść:

„Woda jest wszędzie. Wylewa się z pękniętego dzbanka, zalewa wynajęty blat, kapie do nie naszej szuflady i spływa po grzbietach książek. W kałuży dryfują okruchy chleba i odłożony na nie-miejsce pisak.
– Ile wody. Jak w moim śnie – mówi.
Mówi też, że ją widzą. Dlatego roleta musi być opuszczona do połowy okna. Kiedy pytam kto patrzy, ucieka spojrzeniem w bok, a spadająca na oczy grzywka wyznacza koniec widzenia.
Szkoda; ma ładne oczy. I kolor niestandardowy – trochę zagubienia, trochę bólu, odblask czegoś, czego nie umiem określić, smuga zielonego i długie rzęsy.
Śpi czujnie jak ptak. Budzi się, kiedy tylko wyłączam światło na korytarzu. Od dziecka bała się ciemności i stojącej przy szafie „Samary”.
Kiedy znikają znajome kształty, zaczyna widzieć różne rzeczy.
Każdego dnia rano próbuje. Jej wychodzenie składa się z wielu dźwięków: poprzedza je szelest kurtki, poprawianie pasków plecaka, szuranie butów, brzęczenie kluczy, trzaśnięcie drzwi.
Zapadła cisza zastyga w przedpokoju jak znak zapytania i – wraz z powolnymi krokami, które słychać na schodach i z powrotem, coraz bliżej, na wycieraczce – zaraz znika.
Powinna chodzić do szkoły jak inne dzieci. Tymczasem to właśnie one są normalne.
Codziennie sprząta w pokoju. Ma w nim swoje obrazy. Kolekcjonuje plakaty, albumy, butelki po „mullerach”, które pije litrami, bo leki odbierają jej ochotę na jedzenie i – od niemal roku – blistry po Miravilu.
Woda jest wszędzie. Wylewa się z pękniętego dzbanka, zalewa blat, kapie do szuflady i spływa po grzbietach ustawionych na półce książek.
– Ile wody. Jak w moim śnie – mówi.
– Jak we śnie? – pytam.
– Tak, kiedy tata się wyprowadził śniło mi się, że nasz dom zatonął – wzrusza ramionami.”

Emi w swoim tekście ukazała rodzącą się rewolucję:

Dzieci nazywały ją Babcią Zio, bo znała tajemnice ziół. Gadała z roślinami, zbierała nasiona, a potem siała je w ogródku i w ceramicznych donicach, ustawionych w rogach chaty jak wartownicy. Może bez nich drewniana konstrukcja domu uleciałaby w powietrze? A już dosyć nieszczęść się wydarzyło!
Babcia Zio wiedziała, że nitka jej czasu się kończy. Przeczuwała to, zostawiając coraz więcej włosów w kolcach grzebienia i gubiąc ciało w sukni. Jednak dzieci niczego się nie domyślały. Beztrosko dokazywały na dywanie. Stanęła na ganku, objęła wzrokiem ogród, a potem złocące się niebo. Zaraz słońce zmieni się w czerwony koralik i zniknie, ustępując miejsca nocy. Delikatnie zasalutowała i wróciła do chaty.
– Dzieci, doczekałyście się! – Próbowała nadać głosowi uroczyste brzmienie. – Nadchodzi Noc Przemian, do której tak długo was przygotowywałam. Gdy się obudzicie, poznacie nowe rodziny.
– Czy to będą Standardrodziny? – spytał Andi, chłopiec o twarzy mędrca.
Zio parsknęła śmiechem, no tak Andi uwielbia pytania. Przytuliła go. Pozostałe dzieci też podeszły, zanurzyły twarze w fałdach fartucha Zio, chłonąc zapach ziół.
– Tak, to będą Standardrodziny, które żyją w Standardświecie, a… – tu jej twarz na chwilę stężała – … to nie jest dobry świat. Uczyliśmy się o tym.
Dzieci pokiwały głowami.
– Pamiętacie hasło?
– „INWAZJA NIESTANDARNIĄTEK PRZYWRÓCI ŚWIATA PORZĄDEK” – wyrecytowały bez zająknięcia.
– Otóż to. – Uśmiechnęła się i klasnęła w dłonie. – A teraz biegiem do Niestandardłóżek! Tylko bez żadnych sztuczek! Każdy wie, co wylosował.
– Babciu Zio, a mogę zmienić na…?
– Nie, kochanie, już niczego nie zmieniamy. Każdy ma swoją Niestandardrolę do spełnienia w Standardświecie.

Magrita w „Wyznaniu” proponuje historię miłosną:

„Wiesz kiedy cię pokochałam? Kiedy tak po prostu zaakceptowałeś, uznałeś za naturalne, że nie lubię obchodzić urodzin. Owszem, najpierw, tak jak inni, byłeś zaskoczony widząc jak tego dnia ociągam się z odbieraniem telefonu, jak wiję się przy słuchawce powtarzając uprzejmie „dziękuję za pamięć i życzenia” i z westchnieniem ulgi kończę rozmowę. Było mi strasznie wstyd, że mnie widzisz taką – zakłopotaną, niezdarną, złapaną w potrzask dobrego wychowania i towarzyskich oczekiwań. Jesteś mi bliski, bo nie unosisz w nieprzyjemnym zdziwieniu brwi i po prostu przyjmujesz, że nie lubię przyjęć niespodzianek na moją cześć, uroczystości, imprez i fetowania. Przy tobie mogę zdjąć gorset socjalizacji i w urodziny wziąć wolny dzień w pracy. Pozwolić sobie na otulenie się kocem i melancholijne patrzenie w sufit, zamiast przyjmowania gości i słuchania skądinąd oczywiście miłego „sto lat” i „niech ci gwiazdka pomyślności”. Wiem wreszcie czym jest zażyłość. Tym, że nie muszę przed tobą ukrywać jakim wytchnieniem były dla mnie pierwsze miesiące pandemii, gdy wyludniony świat zewnętrzny stał się podobny do mojego melancholijnego wnętrza, łaknącego ciszy i odosobnienia. Nie zdumiewa cię moje nielubienie świąt, niechcenie awansu i egzotycznych wakacji. Nie łapiesz się z niedowierzaniem za głowę, gdy wstydzę się przed ludźmi naszego dobrego życia i szczęśliwej miłości. Nawet nie wiesz jakim balsamem i odprężeniem jest, że się temu wszystkiemu nie dziwisz. Wystarczy powiedzieć „tak czuję” i nie trzeba więcej uzasadnień. Dla ciebie jestem bliska i zrozumiała. To mi wystarczy”.

Serdecznie gratulujemy laureatkom, a także wszystkim uczestnikom konkursu. Samo zmierzenie się z tematem już jest zwycięstwem. Niebawem zaprosimy was do kolejnego konkursu!

Źródło cytatów: http://blog.pasjapisania.pl/2021/05/23/michal-pawel-urbaniak-niestandardowi-konkurs/

One Reply to “Oblicza niestandardowości – ROZWIĄZANIE KONKURSU!”

  1. Chomik z parasolką says: Odpowiedz

    Gratulacje!

Dodaj komentarz