Śniegowe historie – ROZWIĄZANIE KONKURSU!

Zakończył się już nasz zimowy konkurs. Przyszło wiele świetnych prac. Kto otrzyma egzemplarze „Villette” Charlotte Brontë ufundowane przez Wydawnictwo MG?

Mamy pierwszy dzień marca, a zatem pora rozstrzygnąć lutowy konkurs. Śnieg – niby takie oczywiste słowo, a zaprezentowaliście tyle wspaniałych historii! Niektóre, choć świetne, były za długie, więc nie mogły trafić na podium. Już w finale wybór prac był naprawdę trudny. Jak zwykle decydowały drobiazgi.

Pora na werdykt. Egzemplarze Villette Charlotte Brontë otrzymują (w kolejności nadsyłania prac): Neve, Emi oraz Inez.

Wszystkie prace konkursowe możecie przeczytać tutaj.

A oto prace laureatek:

Neve przedstawiła przejmującą historię z traumą z dzieciństwa w tle:

„– Karol? Śpisz? Wstawaj i zobacz jak cudnie! – Usłyszał poza snem. Wyprostował się na łóżku i powoli przyzwyczajał wzrok do codzienności. Przy odsłoniętym oknie stała Julianna, twarzą przytulona do szyby. – Spójrz jaki piękny świat!
Umysł buntował się przeciw wyrazom jej zachwytu, ciało naprężyło, jakby za chwilę miało zostać wysmagane biczem, oddech stał się płytki, w oczach pociemniało. Jeszcze kilka sekund dla zachowania pozorów.
– Dzień dobry! Już na nogach? Co na śniadanie? – zapytał chcąc zmienić temat, który zawisł w sypialni jak grudniowa chmura.
– Wreszcie spadł śnieg! – krzyknęła z entuzjazmem Julianna, najwyraźniej niegłodna.
Na dźwięk tego słowa zamarł albo tylko na chwilę stracił przytomność. Opadł z powrotem na poduszkę, tak jak wiele lat temu w śnieżną zaspę, oczekując kolejnego ciosu. W uszach miał już tylko wrzask chłopaków z klasy, których nie potrafił nazwać kolegami. Wraz z pierwszym śniegiem czekali na niego przed i po szkole, z ulepionymi śniegowymi kulami.
– Patrzcie na tę czapkę! Chyba po dziadku! – Natychmiast obrywał w głowę, czasem tak mocno, że wspomniane nakrycie głowy lądowało na śniegu.
– A skafander po siostrze! – Mocne uderzenia w brzuch i plecy prawie kładły go w białym puchu, tuż obok czapki. Próbował przyspieszyć kroku, żeby uciec, ale wyślizgane podeszwy jak na złość podcinały nogi, jakby kolaborowały ze śniegiem i chłopakami z klasy. Ostatecznie pokonany padał w śnieg. Wtedy pastwili się nad nim do woli, wcierając mu kryształki lodu do ust, nosa, pod ubranie, aż się znudzili lub przestraszyli, że umarł.
– Karol? Co z tobą? – Usłyszał ciepły głos ponad śnieżną poduszką.
– Pomóż mi wstać. – Oprzytomniał i objął pochyloną nad nim Juliannę.”

Emi zaproponowała opowieść wzbogaconą realizmem magicznym:

„Pyta pani, kiedy zjawił się śnieg? Zawsze był! Urodziliśmy się zimą, Jurek przed świętami, ja po sylwestrze. Ślub wzięliśmy w styczniu. Takie były czasy, wesela robiono zimą, by żarcie dłużej stało. Teraz młodzi wolą latem, bo ciepło i zdjęcia lepsze. My mamy czarno-białe. Śnieg zauważyłam niedługo po weselu, gdy mieszkaliśmy u teściów.
„Zaoszczędzimy trochę, potem pójdziemy na swoje” – tłumaczył Jurek. Pracował w gminie, ja pomagałam teściowej. Ona mnie nie lubiła, takie rzeczy się czuje. Zniosę to dla Jurka, mówiłam sobie i zaciskałam zęby. Pewnie bym zniosła, gdyby nie śnieg.
Najpierw pojawił się w izbie, gdzie spaliśmy. Znalazłam go pod łóżkiem. Zamiatałam, gdy coś białego oblepiło szczotkę. Wata, myślę. Dotykam, a to zimne takie, w palcach się rozmywa, wilgotnieje. Śnieg, nie inaczej! Ale skąd śnieg w domu, latem? Może siostry Jurka kawał zrobiły? Potem poczułam śnieg w łóżku, wkopany w pościel. Budzę się zziębnięta, szturcham Jurka. A on nic, tylko „Śpij, babo, gorączkę masz.”
Chciałam mu wierzyć, ja mu we wszystkim ufałam, ale śnieg nadal był! Wciskał się w szafy, pokrył ściany, powały, podłogi. Chodziłam w polarze, wełnianych skarpetach i jeszcze mną telepało. Teść w czoło się pukał, siostry Jurka chichotały, a teściowa wołała, że dzieciaka mamy se zrobić, to się farmazony skończą. I ja zaszłam w ciążę, wie pani.
Tylko śnieg padał mi na brzuch. Bałam się, że dziecko zmarznie. Napuściłam wody do wanny. Chciałam je ogrzać. Nie zdążyłam. Teściowa krzyczała, że dziecko zabiłam. Kto to widział we wrzątku się parzyć?! Ale w wannie był lód! Skuł mnie całą. Wyobraża sobie pani? Gdy płakałam, z oczu leciały mi śniegowe płatki. Wciąż płaczę. Jestem sama. Zaśnieżona.”

Inez przesłała hipnotyzującą, poetycką miniaturę:

„Chmury ciemne przesłoniły niebo. Zatańczył pod nimi rój śnieżnych iskier, kąsając skórę lodowatą igłą, błyszcząc odbitym światłem kolorowych lampek. Zmrożone motyle, z nieba spadające gwiazdy. Ugięły się nagie gałęzie pod wiatrem północnym i białym welonem. Swego kroku nie wyprzesz się. Czas na nas, przyjaciele! Niech zmyje z nas znamiona klasy i wieku, gdy zanurkujemy w zaspy – walcząc, rzeźbiąc, budując i ślizgając. W górę, to znów w dół! Nie rozczeszę włosów.
Wpełznąwszy pod osłonę puchatych rękawów popłynie dalej strumieniem przez włókna wełnianego swetra. Dreszcze! Krew uderza w policzki. Palce zdrętwiałe.
Płatki oblepią w kształcie serca lizak.
Rozpal ogień! Niech trzaska, roznosi z ciepłem zapach dymu i żywicy. Przejrzyjmy fotografie i poczyńmy plany. Wszak pora to dobra. Biała kołdra już zakrywa ślady minionych miesięcy. Dźwiękiem dzwonków, tętentem kopyt wygnajmy z umysłu myśli gorzkie. Zagrzej wino, pomarańcze, goździki, cynamon. Na miękkim dywanie zagryźmy je piernikiem i lukrem.
Tak niegdyś anioł pocieszał Eliasza, obok głowy śpiącego na ciepłym kamieniu układając placek i dzban wody: „Wstań, jedz, bo ta droga to dla ciebie zbyt wiele.””.

Serdecznie gratulujemy zarówno laureatkom, jak i wszystkim uczestnikom! Pamiętajcie, że już sam udział w konkursie, zmierzenie się z tematem jest zwycięstwem. A już w niedzielę zaproszę was do kolejnego konkursu!

Źródło cytatów: http://blog.pasjapisania.pl/2021/02/14/imiona-sniegu-konkurs/

9 Replies to “Śniegowe historie – ROZWIĄZANIE KONKURSU!”

  1. Dziękuję! 😀

  2. Pisarczyk Amator says: Odpowiedz

    Tym razem poprzeczka był naprawdę podniesiona wysoko i Michał musiał mieć cieżki wybór.
    Nie będę pisał o pracach nagrodzonych, bo te wyróżnił już nasz Mistrz. No może tylko wyrażę podziw dla Inez za to ile ekspresji można zawrzeć w tak krótkim formacie.

    Gloria victis!

    Pokłony dla Nicetry oraz dla Iwony za piękne twisty na koniec opowiadania. Dla mnie ten króliczek to prawie Monty Pythonowski jest. I dla Marka za sugestywny opis i tajemnicę z Judaszem. Mistrzostwo. Pudło było o kilka miejsc za małe, bo i oni i kilku innych powinno się tam też znaleźć. Może Mistrz rozważy wprowadzenie kategorii tak jak na Oskarach? Za najlepszy opis, najlepszy dialog, najbardziej sugestywny klimat …😉
    —–
    A tak z innej beczki – przepraszam prawdziwych Ślązaków, za to że kaleczę Waszą godke. To z sympatii. Taki ze mnie gorol-hampelman, kiery ją ma wielce rad. Staram się nie przesadzać, bo to i sobie bym ale ostudy napytał i inne gorole by nic nie zrozumiały. Jak któremuś to wadzi, to napiszcie to teraz, a już nie będę.

    1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

      Gdyby były kategorie można by nagrodzić tyle tekstów! Jak by mi to ułatwiło pracę:)

    2. Dzięki, jakoś nie przyszedł mi na myśl Monty podczas pisania, ale można by to zaliczyć do angielskiego humoru :-))), choć historia była jak najbardziej prawdziwa 🙂
      Pozdrawiam

    3. Dzięki 🙂
      Także gratuluję pozostałym zwyciężczyniom i uczestnikom. I raz jeszcze Wojciechowi 🙂
      Michał, to jak już dojdzie książka, to możemy się wymienić xD

      1. Michal_Pawel_Urbaniak says: Odpowiedz

        Wymienić?:)

        1. Okładkami 😀

          1. Michal_Pawel_Urbaniak says:

            🙂

  3. Gratuluję trójce na podium.
    Ile ciekawych i zupełnie odmiennych historii można stworzyć ze słowem-kluczem śnieg. Magia słowa !!!

Dodaj komentarz