Lektura na weekend – Emily na pisarskich ścieżkach

Emily Byrd Starr z Blair Water to pod pewnymi względami młodsza siostra Ani z Zielonego Wzgórza. Obie stworzyła Lucy Maud Montgomery. Teraz możemy wrócić do Emilki z Księżycowego Nowiu – czy też Emily ze Srebrnego Nowiu – za sprawą nowego tłumaczenia autorstwa Anny Bańkowskiej.

W 2022 roku w sieci zawrzało, a to za sprawą Ani z Zielonego Wzgórza, czy raczej jej kolejnego przekładu. Anna Bańkowska w swoim tłumaczeniu  najbardziej znanej powieści Lucy Maud Montgomery zostawiła bohaterom oryginalne imiona, a dotychczasowe Zielone Wzgórze przechrzciła na Zielone Szczyty. Tak powstała Anne z Zielonych Szczytów – sama idea takiej ingerencji w coś „ustalonego” wywołała duże kontrowersje. W następnych latach ukazywały się kolejne tomy cyklu. Teraz przyszła pora na kolejny słynny cykl – o Emilce z Księżycowego/Srebrnego Nowiu. Anna Bańkowska znów pozostawiła imiona w oryginale, podobnie jak miejscowości – Blair Water zamiast Perlistej Wody.

„- Pamiętaj, że nie jesteś dla nikogo ważna.
– Jestem ważna dla siebie”.

Douglas Starr, biedny dziennikarz, poślubił Juliet Murray wbrew woli jej ambitnej, pełnej dumy rodziny. Zakochani uciekli i nie mieli już wstępu do Srebrnego Nowiu, lecz na przekór okolicznościom, pozostali szczęśliwi. Na świat przyszło ich jedyne dziecko – Emily. Kilka lat później Juliet zmarła. Gdy rozpoczyna się akcja powieści, tytułowa bohaterka liczy sobie dziesięć lat i mieszka w odludnym Maywood z kochającym ojcem. Jest nieskrępowana, inteligentna, obdarzona wielką wrażliwością i bogatą wyobraźnią, a jej autonomię wspiera Douglas. Najważniejsze pozostaje dla niej pisanie – kiedy przychodzi tajemniczy Błysk (tożsamy z natchnieniem). Jednak beztroskie dzieciństwo kończy się – Emily dowiaduje się, że jej schorowanemu ojcu nie zostało wiele czasu. Niebawem Douglas umiera na suchoty, a ona musi opuścić Maywood.

Nikt z purytańskiej rodziny Murrayów szczególnie nie ma ochoty na przygarnięcie małej siostrzenicy, wygadanej, wychowanej w kontrze do obowiązujących norm indywidualistki. Odbywa się okrutne losowanie, w wyniku którego Emily zabiera rodzina ze Srebrnego Nowiu. Ciotka Elizabeth – zimna, dumna i surowa, tyranizująca swoich bliskich – traktuje opiekę nad dziewczynką jak obowiązek. Z kolei serdeczna, ciepła ciotka Laura (wyżej to właśnie ona w towarzystwie swojej podopiecznej – zdjęcie pochodzi z serialowej ekranizacji powieści) i kuzyn Jim cieszą się, że malutka krewna trafiła właśnie do nich. Choć początki nie są najłatwiejsze, okazuje się, że Emily wyciągnęła dobry los. Znajduje swoje miejsce, zarówno w Srebrnym Nowiu, jak i w rodzinie. Przez kolejne trzy lata, choć zawsze wierna swoim zasadom, zmieni się, dojrzeje. Czytelnik jednak przede wszystkim będzie towarzyszył Emily na pisarskiej ścieżce. Mówi ona z pełną powagą: „- Zamierzam zostać albo wielką poetką, albo wybitną powieściopisarką”.

Bo trylogia o Emily to właśnie – inspirowana autentycznymi zdarzeniami z życia Montgomery – opowieść o kształtowaniu się pisarki w świecie, który jest przeciwny tego typu fanaberiom (ciocia Elizabeth stwierdza, że „pisanie powieści to grzech”. Nawet kochająca ciocia Laura uważa, że pisanie nie ma aż takiego znaczenia, a siostrzenica marnuje tylko czas na nieszkodliwą rozrywkę). Poznamy wiersze Emily, jej poemat, a w licznych listach do zmarłego ojca  również ujawni się talent do opowiadania historii. Co ważne, Montgomery sama z pewną ironią podchodzi do pisania („Każdy śmiertelnik, jeśli tylko potrafił sklecić dwa rymy, napisał kiedyś wiersz o wiośnie. To najpopularniejszy temat na świecie, ponieważ sam w sobie jest wcieloną poezją. Kto nigdy nie uległ takiej pokusie, nie ma prawa uważać się za prawdziwego poetę”). Może dlatego – i całe szczęście – nie czyni z Emily małej geniuszki pióra. Wręcz przeciwnie – jej pierwsze teksty bywają banalne, wtórne, kiczowate, zdradzają nieznajomość życia. Jednak wśród tych miałkich wierszy znajdą się wartościowe wersy, a opowiadania zaświadczą o tym, że ich autorka jest bystrą obserwatorką. Pomimo przeciwności Emily nie zamierza się poddawać, chce się uczyć, jest zdeterminowana – i w końcu osiągnie pewien mały sukces, jeszcze w tym samym tomie: zyska uznanie wymagającego nauczyciela.

To, co uderza w Emily ze Srebrnego Nowiu, to przekonująco oddana psychologia postaci. Pierwsze rozdziały, w których tytułowa bohaterka musi się zmierzyć ze śmiercią ojca i własnym zagubieniem, łamią serce. Z drugiej strony trudno się nie roześmiać, czytając cięte dialogi Emily z krewnymi, która nie tyle jest bezczelna, co posługuje się czystą logiką. Inni bohaterowie są niejednoznaczni. Ciocia Elizabeth, niby taka surowa i kategoryczna, ale od początku ma dla Emily więcej zrozumienia, niż chciałaby przyznać. Za pancerzem z oschłości skrywa wciąż nieprzerobione traumy – Emily przypomina jej ukochaną siostrę, która tak ją zawiodła. Stopniowo przekonuje się do dziewczynki, sama broni jej przed atakami dalszych krewnych. Ciocia Laura pozostaje pod pantoflem starszej siostry, ale i ona umie się zdobyć na akty małego buntu, a czasami kieruje się typowo murrayowską dumą. Kuzyn Jimmy – poturbowany w dzieciństwie, miejscowy dziwak-poeta – jest uroczy, a jednak niekiedy napawa Emily lękiem. Na drugim planie mamy inne historie, bardzo mroczne – wątek mocno niepokojącej relacji nastolatki z Deanem Priestem, motyw obsesyjnej zazdrości matki o syna (Teddy, przyjaciel Emilki, zwierza się jej: „wolałbym, żeby mnie aż tak nie kochała”), wątek doktora Burnleya, który karze swoją córkę Ilsę za rzekomy błąd jej matki.

Trudno nie porównywać pierwszej powieści o Emily z cyklem o Ani z Zielonego Wzgórza. Można znaleźć pewne podobieństwa – punkt wyjścia (trafienie na skutek okoliczności życiowych do praktycznie obcego miejsca i praktycznie obcych ludzi), perturbacje w szkole, nieświadome zeszpecenie się (Ania przefarbowała włosy, Emily je obcięła). Jednak to zupełnie inne bohaterki – Ania jest egzaltowana, bardziej skłonna do kompromisów (choćby z racji swojej niełatwej sytuacji), Emily ma w sobie bunt i nie zamierza się dostosowywać. Jedna cierpi na brak korzeni i nie jest pewna własnego miejsca w świecie, druga mimo strat, pozostaje silnie osadzona w rodzinie i posiadłości, którą pokochała. Obie są niechcianymi sierotami, ale Emily ma silne poczucie własnej wartości, zbudowane jej przez ojca. Fabuła w Ani z Zielonego Wzgórza jest bogatsza. W pierwszym tomie perypetii Emily kanadyjska pisarka kładzie mniejszy nacisk na akcję, a więcej przestrzeni poświęca psychologii postaci. Wreszcie – Emily ma jasny cel, do którego dąży. Nie zejdzie z pisarskiej ścieżki – co, niestety, przytrafiło się Ani. Obie książki są przepełnione błyskotliwym humorem sytuacyjnym, choć zarazem niosą w sobie ogromny ładunek smutku. Mają w sobie też sporo niezaprzeczalnej głębi. Trylogia o Emilce/Emily nigdy nie zdobyła sobie tej popularności w Polsce i na świecie, co cykl o Ani Shirley czy Błękitny zamek, a szkoda.

Jeśli jeszcze nie znacie Emily – sięgnijcie po tę książkę, jedną z najbardziej pisarskich, jakie znam. Jeśli znacie – możecie ją sobie odświeżyć w nowym, bardzo dobrym, tłumaczeniu. Czekam już z utęsknieniem na kolejny tom! Ciekaw jestem jego tytułu w tej kolejnej wersji.

A już niebawem będziecie mogli zdobyć Emily ze Srebrnego Nowiu w kolejnym blogowym konkursie.

Źródło cytatów: Lucy Maud Montgomery, Emily ze Srebrnego Nowiu, tłum. Anna Bańkowska, Wydawnictwo Marginesy 2026.
Źródło grafiki:

Dodaj komentarz